poniedziałek, 26 marca 2012

Rozdział III "When I..wow"


-Halo?
-Cześć ,chciałam życzyć ci powodzenia ,trzymamy kciuki z małym Danielem! Niech wie jaką ma zdolną chrzestną!-to była moja siostra cioteczna Violet
-Przyszłą chrzestną -poprawiłam ją
-Oj tam jeszcze kilka tygodni ,a jak się dostaniesz to od razu i twoje zdrowie będziemy opijać!
-Oj tak bo na pewno będzie mi wolno..-trochę niezręcznie było mi mówić o tym przy mamie
-16 lat masz to możesz a jak coś to ja już tak wszystko załatwię, żeby się rodzice nie dowiedzieli-zaczęła się histerycznie śmiać
-Haha no zobaczymy-rozbawiło mnie jej zachowanie. Violet ma 28 lat pół roczne dziecko i męża a czasami zachowuje się gorzej ode mnie.
-Dobra to jeszcze raz szczęścia .Papa
-No hej-rozłączyłam się

-I co chciała? -spytała mama
-Tego co wszyscy ostatnio. Zapewnić, że trzyma kciuki.
-Moje też będą zaciśnięte-zapewniła mnie z uśmiechem
-I moje!- przypomniał nam o swojej obecności tata.
-A powiedz-mama pociągnęła mnie na bok-ten chłopak co to z nim rozmawiałaś to kto?- zrobiła  minę, która sugerowała pytanie:" Czy coś jest na rzeczy?"
-Wiesz, tak właściwie to ja sama nie wiem..nie chcący wylał na mnie kawę i musiałam czyścić spodnie-wskazałam palcem na nogawkę-Głupio mu było i dlatego.-spuściłam głowę czując jak delikatny rumieniec pojawia się na moich policzkach.-A która godzina ?-zapytałam mając nadzieję ,że mama nie zorientuje się, że celowo zmieniam temat na taki błahy. Spojrzała na zegarek
-15.45
Chwile potem usłyszałam jak otwierają się drzwi i kolejna osoba wychodzi z pokoju przesłuchań.
-Joanna Grey, zapraszam-
Boże!!! Zamarłam..teraz ja..Poczułam tylko jak ktoś pakuje mi do ręki gitarę i krzyczy
"No idź już, idź"!!!

                     
                                                    * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

-Dzień dobry-ukłoniłam się na widok trzyosobowego jury.
-Witamy, proszę siadać .Na początek chce powiedzieć ,że nie należy się denerwować-no łatwo ci mówić...-proszę być naturalnymi coś powiedzieć nam o sobie..
-Hej-zaczęłam do siebie w myślach-jesteś aktorką ,dasz rade tylko GRAJ!
-Więc......
Opowiedziałam o sobie i odpowiedziałam na kilka pytań .Chyba poszło całkiem dobrze.
-Świetnie ,a teraz prosimy o prezentacje ..
Zaczęłam od prozy potem zagrałam na gitarze oczywiście także śpiewałam.
Na konie kobieta ,która sprawiała wrażenie tej" najostrzejszej" powiedziała:
-Ostatnie pytanie. Jak ty uważasz czy nadajesz się do tej szkoły czy zasługujesz, żeby tu być?
Zastrzeliła mnie..musiałam chwile pomyśleć..
-Od jakiegoś czasu wszystko co robię ma związek z tą szkołą .Lepsze stopnie dodatkowe zajęcia muzyczne, aktorskie. Zrobiłam wszystko co mogłam by mieć jak najlepszy start tutaj. Jednego jestem pewna nigdy nie zarzucę sobie ,że mogłam zrobić coś więcej jeśli się nie dostane to trudno nie nadaję się a jeśli jednak mi się poszczęści..będzie to oznaczało ,że to wszystko nie poszło na marne. Ale ta decyzja nie zależy ode mnie...
Komisja wymieniła dziwne spojrzenia .Opcje były dwie albo wszystko zawaliłam albo..wręcz przeciwnie..
Kazali czekać na telefon z informacją 25 czerwca od godziny 16...

W drodze do domu rodzice zabrali mnie do galerii na zakupy. Cieszyłam się, że już po wszystkim jednak strach związany z wynikami nie dawał o sobie zapomnieć.


                                                                   [ 25 CZERWIEC]

Zadzwonił dzwonek oznajmujący koniec ostatniej lekcji.
-No i co boisz się?? -zapytała moja przyjaciółka Claudia.
-Jak jasna cholera! Za jakieś cztery godziny dowiem się jakie będą przyszłe trzy lata mojego życia.
-Hehe ,słuchaj a może tak spotkamy się dzisiaj o 15 tu na placu szkolnym i razem poczekamy na telefon co ty na to? kupimy sobie jakieś lody o! i chipsy ,a no i coś do popicia i może..
-..może grypę żołądkową! Ja nie rozumiem tak lubisz jesteś a jesteś taka chuda .Jak ty to robisz?
-No a ty to może nie chuda! Weź dziewczyno pomyśl!!!-zaczęłyśmy się śmiać 
-To o 15?-zapytała
-Jasne-odparłam i poszłam do domu



Punktualnie o czasie zjawiłam się na umówionym miejscu. Chwile czekałam bo przyjaciółki jeszcze nie było. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk, który oznajmiał ,że dostałam sms.

"Hej kochana! Słuchaj troszkę się spóźnię. Kończę obiad będę za jakieś 15-do 20 min. Czekaj Xx"
odpisałam:

"spokojnie tylko się nie zadław jedz powoli xx"

Moja babcia mieszka na przeciwko szkoły więc postanowiłam ,że te kilka minut poczekam u niej.
-Halo! Cześć babciu !- krzyknęłam w progu.
-Cześć córcia co tam?- odparła zadowolona z odwiedzin
-Nic konkretnego koleżanka się spóźni i nie chciałam czekać sama.
-Jasne. Siadaj chcesz coś do picia?
-Aha.
-Czekaj to nie dzisiaj mieli dzwonić ze szkoły?- zapytała podpierając się rękami o boki.-Nie mylisz się właśnie czekam na telefon.
-No to od razu daj znać jak się dowiesz.
-oczywiście-trochę jeszcze pogadałam z babcią i dostałam sms

"Nie ma cie;( Gdzie uciekłaś??"

""będę za 5 sekund!!"

"odliczam 5..4..3..!"

-HEJ!!-krzyknęłam wybiegając z domu babci
-Witam, już wpół do czwartej masz tremę?
-Emm..bardziej bałam się przesłuchania teraz to i tak już nic nie zrobię...

Gadałyśmy o wszystkim i niczym przez jakiś czas kiedy zadzwonił telefon...

-Joan!!Odbieraj na co czekasz!!
-No już,..halo?

-Witam dzwonie ze szkoły aktorskiej ,do której pani startowała ..Joan Grey tak?
-Tak to ja..-odpowiedziałam i oddaliłam się o kilka kroków od Claudii ,chciała iść za mną ale pokazałam ręką żeby poczekała.
-Ja w sprawie wyników egzaminu...

                                                         ***ROZMOWA***

-Dziękuję bardzo do widzenia-udało mi się wykrztusić przez zaciśnięte gardło2 sekundy później koło mojego boku stała już Claudia.
-No i....?!!
-DOSTAŁAM SIĘ!!!!!!!!!
-Aaa!! –zaczęły się wrzaski i krzyki a ludzie którzy akurat  przechodzili koło szkoły dziwnie na nas patrzyli ale nawet się im nie dziwie.
Słuchaj biegniemy do mnie i świętujemy tylko skoczę do babci i jej powiem
–No jasne leć!
Tak też zrobiłam. Babcia bardzo się ucieszyła a ja ile sił w nogach razem z Claudią pognałam do mojego domu

Rodzice jak to rodzice ucieszyli się, że ich córka może spełniać marzenia zrobiliśmy ognisko, na które zaprosiłam nawet Violet z mężem Bilem. Jednak oni nie znali jeszcze głównego powodu tego spotkania.
 Siedzieliśmy przy ogniu smażąc kiełbaski. W końcu Violet zapytała
-Co ty taka szczęśliwa, zakochałaś się czy co?- zaczęłam się nerwowo śmiać bo chociaż nie to było powodem mojej dzisiejszej radości to przyznam się ,że ostatnio czasami myślę o nowo poznanym koledze..Ech..i tak już go nie zobaczę więc nie ważne..
-Na twoje nieszczęście nie..-odparłam do Violet udając urażoną –otóż stoi przed wami przyszła uczennica szkoły aktorskiej!
-Przyjęli cię!!
-I to celująco!!!
Bawiliśmy się chyba do 11.Niestety trzeba było kończyć imprezę ponieważ jutro z Claudią mamy szkołę. Co prawda oceny już powystawiane ,ale trzeba się pojawić chociaż na chwile.
Było już późno więc mama zaproponowała, żeby Klaudia została na noc jeżeli tylko jej rodzice nie będą mieli nic przeciwko.
Rano tata zawiózł nas do Claudii, która szybko się przebrała wzięła torbę i poszłyśmy razem do szkoły


                    *******************************
Piękna trójeczka za nami a przed nami czwóreczka ..hej no tak na serio to mało osób coś to czyta..nie lubicie One Direction czy co!!! Pff..i tak będę wstawiała dalej miłego czytania 
Xx.


2 komentarze: