poniedziałek, 26 marca 2012

Rozdział IV "Couse I can love you more than this..."



Dzisiaj rozdanie świadectw .Ostatni dzień w mojej szkole. Przyznam ,że większości osób szczerze nie lubiłam. Taka już jestem ufam ludziom ale gdy kogoś nie lubię to nie i już !Jednak teraz trzymają świadectwo ukończenia czuje się trochę rozdarta i do chodzą do wniosku ,że jeszcze nie raz za tym miejscem zatęsknię..


Czekałam w samochodzie na rodziców. W bagażniku leżał mój tygodniowy bagaż na tydzień zapoznawczy w Internacie. To był plus tej szkoły. Internat i wolność.

Miałam na sobie krótkie jeansowe spodenki i obcisłą czarną koszulkę na ramiączkach. Tym razem ubrałam nie szpilki a szare conversy. Włosy jak zwykle rozpuszczone ,lekko  pofalowane .Przyznam, że byłam zadowolona ze swojego wyglądu .Długo pracowałam na idealną figurę no i się jej doczekałam. Długie blond włosy zwracają uwagę. Cieszę się powodzeniem tyle ,że na razie z niego nie korzystam. Może kiedyś..hmm. zobaczymy..

Podróż minęła w tempie błyskawicznym. W końcu dojechaliśmy do noclegowni,która była jakiś kilometr od szkoły..za to nie powiem..pełen luksus wygodowy . Okulary przeciwsłoneczne na nos, ostatni psik mgiełką dla odświeżenia, głęboki wdech i w drogę..

Pokierowano mnie do pokoju numer144.Po długich poszukiwaniach w końcu go znalazłam. Otworzyłam drzwi a moim oczom ukazało się  dość duże pomieszczenie z trzema łóżkami(lokatorki, nie wiem jak ja to zniosę..)Ściany były w kolorze brzoskwiniowym a zasłony i pościel na łóżkach fioletowe .W pokoju była także łazienka i coś w rodzaju ganku ,w którym stała ogromna szafa. Jako ,że byłam tu pierwsza wybrałam sobie łóżko pod oknem..Pożegnałam się z rodzicami i zostałam sama. Nie na długo..

Niebawem zjawiły się jakieś dwie dziewczyny. Katy i Alex jeśli dobrze pamiętam .Okazało się, że nie są takie złe i w ostateczności wytrzymam ten czas kiedy będę musiała dzielić się pokojem i nawet się cieszę ,że z nimi.
-No to tutaj sobie trochę pomieszkamy! -rzuciła Alex-mam nadzieję ,że to będą moje najlepsze 3lata z życia.
Zaczęłyśmy się śmiać i wygłupiać .Potem ,przyszedł czas na rozpakowanie .Gdy już wszystko miało swoje miejsce przyszła jakaś kobieta. Kazała nam zapoznać się z obowiązującym regulaminem i ściśle go przestrzegać. Oj zdziwi się jaka ja sumienna w takich sprawach jestem, hehe.

Po jej wyjściu postanowiłyśmy zrobić sobie powitalną ucztę .Każda wyjęła to co miała do jedzenia a wierzcie było tego sporo! Opowiadałyśmy o sobie każda po kolei nie obyło się bez śmiesznych komentarzy i dowcipów..


Rozpoczęciem tygodnia miało być powitalne ognisko. Zaczynało się o 18 więc miałyśmy jeszcze 2 godziny na przygotowania. Katy wzięła szybki prysznica Lexi zaczęła się malować. Nie rozumiałam po co .Po pierwsze idziemy tylko na ognisko no a po drugie zbliża się wieczór .Ja złożyłam tylko długie czarne rurki (żeby komary nie miały ze mnie pożytku) a na koszulkę zarzuciłam granatową dopasowaną bluzę .Niedługo potem byłyśmy już gotowe.

Zamknęłam pokój i pokierowałyśmy się na ognisko .Postanowiłam ,że napisze do Claudii i opowiem jej w skrócie dzisiejszy dzień. Sięgnęłam do kieszeni spodni ale nie wyczułam sprzętu. Zaczęłam nerwowo szukać telefonu kiedy przypomniałam sobie ,że mogłam nie wziąć go z pokoju, leżał chyba na łóżku kiedy ostatnio go widziałam.
-Kurde ,dziewczyny muszę się na chwile wrócić idźcie a ja zaraz was dogonię-powiedziałam i pobiegłam po mojego Iphona. Otworzyłam drzwi. -Jest! -był tam gdzie przypuszczałam. Wzięłam go i wyszłam zamykając za sobą pokój.
Zaczęłam pisać wiadomość i trochę się zagapiłam bo nie zauważyłam ,że zza zakrętu ktoś wychodzi .Chwila nieuwagi i obydwoje leżeliśmy na ziemi.
-Szlak -burknęłam-przepraszam jak zwykle nie patrzę pod nogi.
-Jakoś się nie gniewam-odpowiedział poszkodowany. Wydawało mi się, że jego głos jest jakiś znajomy. Spojrzałam przed siebie i zaniemówiłam.
-Ty jesteś Joan tak! Pamiętam cię tyle, że ostatnio wypadek był z mojej winy!
-Harry?- nie dowierzałam-co ty tutaj..
-Przyjęli cie!- przerwał mi w pół słowa.
-Widzę, że tobie też się udało-nie potrafię opisać jaka fala radości mnie ogarnęła gdy go zobaczyłam
Podnieśliśmy się z podłogi i szliśmy na ognisko.
-Udało mi i chłopakom. Oni też tu są. Kurde ale się fajnie złożyło. Już  myślałem, że nigdy cię nie spotkam..-
Na te słowa zrobiło mi się gorąco..
-O patrz są tam  chodź to cie przedstawię-pociągnął mnie w stronę grupki chłopców.Boże soją prze mną chłopaki z One Direction,to takie nierealne i jeszcze będziemy w jednej szkole!!  Każdy z nich był na prawdę mega przystojny .Tylko czemu jakoś nie zwróciłam na NICH większej uwagi..? Hm? -Hej chciałem ,żebyście kogoś poznali-zaczął Harry a cała czwórka spojrzała na mnie z jakimś dziwnym błyskiem w oku---To jest Joanna
-Joan-poprawiłam go 
-Cześć-powiedzieli wszyscy razem z wielkimi uśmiechami na twarzy
-A to jest -zaczął kolejno przedstawiać-Liam, Niall,marchewkowy Louis i Zayn -każdy z nich podał mi rękę a Liam nieśmiało mnie przytulił
-Fajnie was poznać ,ale muszę już wracać do koleżanek czekają na mnie .-pomyślała,że chociaż byłam ich mega fanką nie będe tego tak okazywać ,żeby nie zwiali mnie za jakąś świruske..nie no aż takiej schizy to nie miałam..
-Do zobaczenia. rzuciłam na odchodne
-Mamy nadzieje-odparł Liam ja wróciłam do dziewczyn ,które widziały całe zdarzenie. Zaczęło się zadawanie miliona pytań.(Wcześniej nie znały tego zespołu więc był to dla nich nowy obiekt.). Tylko co ja miałam im powiedzieć ?Nie wiele.bo nie wiele wiedziałam.po krótce przybliżyłam tylko kim ...Ale no cóż poradzę...
Zerknęłam jeszcze w stronę 1D.Wystarczyło kilka sekund i już byli oskalpowani przez tłumy dziewczyn..no  będzie to trudna znajomośc..ale kto powiedział,że ma być łatwo?


                                                             * * * * * * * * * * * * * * *


We wrześniu zaczęła się moja nauka w szkole. Z dziewczynami dogaduje się bezproblemowo a co Harrego i pozostałej czwórki jesteśmy w świetnych układach. Często po szkole idziemy w szóstkę na jakiegoś Fast fooda .Traktują mnie jak swoją siostrzyczkę ,którą się opiekują i dbają o nią. Fajnie jest być jedną dziewczyną w takiej grupce..tylko te fanki..one są na serio dziwne..często ganiamy się z nimi po ulicach Londynu chowając się w jakieś ciemne uliczki..ale nie powiem ,że mi się to nie podoba



W szkole jest. ok. Oceny nawet dobre a na zajęciach aktorskich jest masa śmiechu i zabawy. Skończyłam wcześniej lekcje i właśnie wracałam do internatu.
Od rana czułam się jakoś dziwnie. Bolała mnie głowa i dokuczały mi drgawki .Mało tego nie spisałam pracy domowej z angielskiego bo nauczycielka od muzyki wyciągnęła mnie z lekcji i pytała czy chcę śpiewać w jakimś konkursie .Zgodziłam się ale przez ból głowy rozumiałam co drugie jej słowo. No nic pójdę do Hazzy po te zadania jak już wrócę.

Całe szczęście, że dzisiaj piątek trochę sobie odpocznę przez weekend .Nie wracam w tym tygodniu do domu planowałam jutro wybrać się na jakieś zakupy. Szkoda tylko ,że będę sama te kilka dni bo dziewczyny jadą do siebie. Trudno jakoś sobie poradzę.

Gdy przyszłam do pokoju nikogo w nim nie było .Na stole leżała jakaś kartka:

"Joan !Mama Katy przyjechała wcześniej i zabrałam się z nimi .Mają po drodze to mnie podrzucą. Xx
Przepraszamy, że tak bez pożegnania, ale jakoś tak wyszło. Całujemy  Katy i Alex Xx"

Przebrałam się w zieloną rozsuwaną bluzę ,ciemnoszare dresowe rurki i poszłam do Lokersa.
Zapukałam do drzwi. Otworzył mi Liam.
-Cześć malinko nasza co tam?- zawsze mówił do mnie dziwnymi zdrobnieniami
-Hej! Jest Harry mam do niego sprawę.
-Jest ale co..ja już ci nie wystarczam ?-zrobił oburzoną minę a po chwili obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem, weszłam do środka i rozłożyłam się na wygodnym łóżku ,które należało chyba do Lou. Było mi trochę słabo..W tym momencie z łazienki wyszedł Harry. Spojrzał na mnie trochę zmieszany
-Joan ..hej am..co słychać?
-Nic takiego chciałam tylko pożyczyć od ciebie zeszyt do angielskiego z pracą domową-chłopak podszedł do plecaka wyjął swoje zapiski i podał mi je
-Proszę bardzo-uśmiechnął się słodko. Tonęłam gdy na policzkach pokazywały się te jego cudowne dołeczki..dobra opanuj się troszeczkę

-Dziękuje bardzo..a gdzie jest tak właściwie gdzie nasza marcheweczka? -Zapytałam  rozglądając się po pokoju
-Już pojechał .Zayn i Niall tak samo .Ja muszę też schodzić na dół bo już na mnie brat czeka-powiedział Liam-może mnie odprowadzicie-zaśmiał się
-No to chodźmy -odparłam wstając z wygodnego łóżka. Kurde moje jest jakieś twarde..a to takie mięciutkie..jak Louis wróci to podrzucę mu pomysł zamiany .Powiem ,że troszczę się o jego kręgosłup ,który jest zagrożony na tak miękkim łóżku.


Zeszliśmy na dół do wyjścia.
-No to idę -zaczął Liam-Joan może tak buziak na pożegnanie? -powiedział po czym wyściskał mnie tak mocno ,że prawie straciłam oddech i cmoknął delikatnie w policzek.
-Wiesz jakoś dziwnie wyglądasz ..-spojrzał na mnie przechylając głowę
-Nie no dzięki bardzo-odparłam pokazując mu język a on tylko się zaśmiał
-Nie o to mi chodzi-dotknął mojego czoła-dobrze się czujesz? Bo chyba masz gorączkę?
-W sumie to możliwe, jakoś trochę mi słabo..
-Harry-zwrócił się do kolego-ja niestety muszę jechać czego bardzo żałuję ale ty zostajesz więc masz się nią zająć. Wrócę w niedzielę przed południem-znów spojrzał na mnie-przywiozę ci jakieś smakołyki, żebyś nam się nie zagłodziła w chorobie .No muszę już lecieć Do zobaczenia .
-Hej-odpowiedzieliśmy wspólnie z Loczkiem

Szłam do swojego pokoju a właściwie to ledwo co powłóczyłam nogami. Harry szedł za mną i otworzył mi drzwi do pokoju
-Kładź się na łóżka a ja zrobię ci coś ciepłego do picia-powiedział stanowczo. Wiedział jaka jestem oporna jeśli chodzi o choroby .Nie łatwo mnie przekonać do leczenia.
-Słuchaj- zaczęłam-nie musisz tu ze mną siedzieć .Jest piątek nie będę ci odbierała wolnego wieczoru .Zanudzisz się tu ze mną..-to mówiłam a myślałam  "Proszę, zostań mimo wszystko"
Spojrzał na mnie uśmiechnięty
-Wiem ,że nie muszę ale chcę. Nic nie stracę jak nigdzie nie wyjdę w piątek. Chłopaków i tak nie ma a ty jesteś chora i tak jak powiedział Liam zajmę się tobą najlepiej jak umiem .A teraz do łóżka i bez gadania ,bo jak nie to cię tam siłą zaciągnę..
-Już dobra, dobra idę.
Położyłam się do łóżka i nakryłam kocem .Po jakichś 10 minutach zasnęłam..
     
                                                   *******                  
   ...Mój własny płacz  mnie obudził. Gdy otworzyłam oczy...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest cztery..niech chociaż jedna osoba powie co o tym sądzi plissss:D
Followersy na Twitterz mile widziane:D
@Asia_Official

1 komentarz:

  1. Ja myślę, że to bardzo fajny rozdział ;) Masz dobre pomysły :)

    OdpowiedzUsuń