sobota, 24 marca 2012

Rozdział I" Let's get crazy in..love? What??!"



Obudziły mnie wpadające do pokoju promienie słońca.Byłam cała mokra i zdyszana.
-Jej..to był bardzo dziwny sen...Oby nie wróżył niczego złego.!
Dzisiaj 29 maj.Dzień przesłuchań do nowej szkoły .Od tego "castingu" zależy czy się dostanę .Poprzeczka jest wysoka w końcu to Liceum Artystyczne dla młodzieży utalentowanej:S.
Spojrzałam niepewnie na zegarek. Była 7:50. W szkole byłam umówiona na 14,jednak długa droga z ogromnymi korkami zmusza do wcześniejszego wyjazdu ,więc o 10 muszę już być gotowa do wyjścia. Nie rozumiem czemu Londyn musi być tak zatłoczony?
Wstałam zaspana z łóżka,wzięłam kosmetyczkę,ciuchy przygotowane zeszłego dnia i pokierowałam się do łazienki.Miałam dwie godziny ,więc postanowiłam ,że wezmę szybki prysznic, potem zrobię sobie ostatnią generalną próbę.
O 9:30 byłam już w pełni gotowa i spakowana.Zeszłam na dół do kuchni.Mama kończyła smażyć naleśniki ,a taka stroił moją gitarę by podczas gry wszystko sprawnie działało.
-Joanna ! Siadaj i jedz bo zaraz wyjeżdżamy!-powiedziała roztargniona mama.Chociaż to mnie czekało przesłuchanie to właśnie ona denerwowała się najbardziej.
-Przepraszam mamo ale tak się boje,że nie jestem w stanie nic przełknąć.-wypowiedziałam te słowa trzęsącym się głosem.
-No ale coś zjeść musisz!
-Taa..mam wrażenie ,że jeśli włożę coś do ust to..po chwili wróci tu z powrotem..
-Joan!!-zawsze tak mnie nazywała gdy była zła a przyjaciele zwracali się do mnie tylko w ten sposób no cóż ona tego nie lubiła..
-No ale taka jest prawda! Nic nie zjem.Wystarczy ,że trema zżera mnie od środka..
-Z taki podejściem to ciężko ci będzie zostać aktorką-powiedział pogardliwie tata.Ja na prawdę rozumiem ,że oni się boją bo teraz będę daleko (jeśli mi się uda) ale mogli by chociaż trochę wykazać swoje pozytywne poglądy na ten temat.
-Oj daj jej spokój.To dla niej ważne więc ma prawo się denerwować.Dobra jak nie chcesz jeść to wypij chociaż sok pomarańczowy i idź do samochodu a ja wezmę coś na drogę to może potem zgłodniejesz .
-Ok.to idę.
Szybko pokierowałam się do samochodu i zajęłam swoje miejsce.Po chwili zjawił się tata,który  zasiadł za kierownicą.Mama ledwo co się zabrała z tym"czymś na drogę".Niosła dwie duże torby a na ramieniu miała swoją małą czarną torebeczkę,Na szczęście piętnaście minut później byliśmy już w drodze...

                                                                      * * *
Całą podróż siedziałam cicho słuchają piosenki ,którą już niedługo wykonam przed szanownym jury i na odstresowanie cudownego "Forever young"  w wykonaniu mojego ulubionego zespołu czyli One Direction. Na koniec jeszcze kilka razy powtórzyłam sobie prozę i przygotowałam kilka neutralnych odpowiedzi na pytania komisyjne,które mogły by paść.Nawet nie zauważyłam kiedy zajechaliśmy pod szkołę.
-No to teraz kopa na szczęście,a reszta zależy tylko od ciebie..-zaśmiał się tata
-Haha bardzo śmieszne.Zaraz mi pikawa wyleci z piersi albo się przegrzeje i bić przestanie!! Mi wcale nie jest do śmiechu!!
-Idziemy-skwitowała mama-ciekawa jestem czy będzie dużo kandydatów?
-Zaraz się przekonamy -powiedziałam z wyrazem kamiennej twarzy.W środku jednak cała krzyczałam ze strachu i radości.To takie ekscytujące ..ta wewnętrzna zmienność duszy heh.  

Wyszłam z samochodu i od razu uderzyła  mnie silna fala gorąca.w końcu to prawie czerwiec ,ale temperatura i tak wysoka jak na tą porę roku.Miałam na sobie czarne rurki i szafirową koszulkę na ramiączkach.Do tego dobrałam czarne botki na wysokim obcasie i jeansową  kurtkę z rękawem 3/4 jednak jako,że było bardzo ciepło kurtkę zostawiłam w samochodzie.
Pokierowaliśmy się w stronę szkoły.Gdy otworzyłam jej drzwi o mało co się nie przewróciłam!!! Na korytarzu stało jakieś 200osób!!No przecież ja nie mam szans przy takiej konkurencji! Spojrzałam na mamę,która bezbłędnie odczytała wyraz mojej twarzy.
-To ci ,że tylu ich jest.Wydaje mi się..a nawet jestem pewna,że większość z nich nie dorasta ci do pięt..!
-Tak,za to ja sięgam im do ramion -powiedziałam patrząc na idącą koło mnie dziewczynę ,która miała chyba z metr dziewięćdziesiąt..
-Daj spokój,poradzisz sobie.

Po tych słowach razem z rodzicami usiadłam na jednej z ławek przeznaczonej dla kandydatów.Po jakimś czasie wyszła dyrektorka szkoły .Powitała wszystkich,życzyła powodzenia i zaprosiła pierwszego uczestnika.
Nie mogłam już dłużej tak siedzieć bezczynnie, dlatego  podeszłam do tablicy ogłoszeń i zaczęłam czytać aktualności.Po chwili byłam zmusza przestać.Nie byłam w stanie czytać napisów.Litery zlewały się w jedną całość..-Muszę znaleźć sobie jakieś inne zajęcie na stres-pomyślałam-nie mogę tam wejść taka roztargniona! Nie patrząc na boki zrobiłam krok w tył.Szybko okazało się,że nie był to dobry pomysł....Niechcący na kogoś wpadłam...



*********************************************************************************






Pozdrawiam i zapraszam na kolejne rozdziały:*:*:*:*


3 komentarze:

  1. Pisz dalej dodaje cie do czytanych ! ^^ wejdziesz na mojego bloga ? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:* bardzo chętnie wejde na twój blog:)

      Usuń
  2. świetny blog. zapraszam do mnie onedirectionforeverinmyheart.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń