wtorek, 27 marca 2012

Rozdział VI "Sometimes everything is not what is seems"



Liam patrzył na nas jak by miał za raz wybuchnąć. Było kompletnie zdezorientowany.
-A to... to.. CO TO MIAŁO BYĆ!!-krzyknął oburzony
-Liam co jest?- zapytał Harry
-Że niby wy... wu jesteście razem!!??
-Masz z tym jakiś problem?!-krzyknął  Loczek a ja odskoczył od niego machinalnie
-Posłuchaj-zaczęłam- ja nie roz..-Liam  mi przerwał
-Nie chce mi się was słuchać w ogóle nie wiem po co tu przyszedłem !Joan mam nadzieje ,że wyzdrowiejesz szybko a jeszcze szybciej przejrzysz na oczy on nie jest tak myślisz-wyszedł trzaskając za sobą drzwiami.



Opadłam bezwładnie na łóżko i schowałam twarz w dłoniach. Poczułam jak ktoś gładzi mnie po włosach.
-Co to miało być..?Co mu się stało i o co chodziło ?-zapytałam ze łzami w oczach
-Nie wiem, ale niedługo to wyjaśnię obiecuje.


                                             ****OCZAMI HARREGO****


Siedziałem tak przez chwilą przytulając Joan i nie mogłem pojąć skąd wziął się u Liama ten nagły wybuch złości. Musiałem to sprawdzić .Natychmiast.
-Będziesz na mnie zła jeśli na chwilę cię zostawię?- zapytałem moją dziewczynę
-Nie..spokojnie idź wszystko gra.-Pocałowałem ją w czoło i wyszedłem.

Gdy otworzyłem drzwi do pokoju ,zobaczyłem tępo gapiącego się w telewizor Liama.
Nawet nie zwrócił uwagi na to ,że wszedłem.
Powoli zbliżyłem się do niego próbując się opanować i zacząłem mówić
-Wiesz mógłbyś mi wytłumaczyć co ci się stało bo jakoś nie mogę tego pojąć?!Proszę oświeć mnie do cholery!!
-Chcesz oświecenia?!-spojrzał na mnie z drwiącym uśmiechem
-Z przyjemnością!!Nigdy nie mówiłeś ,że Joan ci się podoba, Nawet nie raczyłeś wspomnieć!
-A niby po co miał bym to robić ? To moja sprawa kogo kocham a tobie nic do tego! Zresztą ona jest wyjątkowa nigdzie takiej drugiej nie ma..nie takiej..
-Sam odpowiedziałeś na swoje pytanie ,skoro wiesz to to na pewno nie zdziwi cię ,że nie tylko tobie wolno w kimś takim się..
-urwał w tym momencie a we mnie wszystko zaczęło się gotować
-Chyba żartujesz!!Zakochałeś się w niej?!-Patrzył na mnie spojrzeniem wypranym z emocji-No niestety-już za późno...Ona jest teraz częścią mnie i nic na to nie poradzisz..Nawet nie próbuj..
-Czego? -uśmiechnął się złowrogo -właśnie, że będę próbował i uprzedzam, że nie zawsze gram czysto ,bo. twierdzisz, że ona jest częścią ciebie hm...a czy ona tak samo myśli o tobie?
-Jestem tego pewien! -krzyknąłem ale po chwili zastanowiłem się nad swoimi słowami..
Mój związek z Joan jest praktycznie tak świeży ,że nie można go w pełni nazwać związkiem..trochę pogubiłem się we własnych myślach..
-Haha! No tego to się niedługo dowiemy..-miałem wrażenie, że potrafi czytać my w myślach..A co jeśli ona tak na prawdę nawet nie zdaje sobie sprawy z tego ,że nie tylko ja się ją interesowałem..? A jeśli zwróci na to uwagę to..
-Liam dlaczego mi to robisz? Jesteśmy najlepszymi kumplami ,nie chce mieć cie za wroga ja ..ją kocham..-już sam nie wiedziałem co mam mówić jakich argumentów użyć, żeby przekonać samego siebie
-To cie w żaden sposób nie usprawiedliwia ....niech sama zdecyduje kogo woli? -no i właśnie chodzi o to ,że tego najbardziej się obawiam..jej decyzji..
-Wiem, że to będę ja..-nie patrzyłem na Liama nie chciałem dać mu satysfakcji z tego ,że zobaczy niepewność w moich oczach..niestety w głosie można było wyczuć ją na kilometr
-Przekonamy się...to jest gra a ona to nagroda, która daje wieczne szczęście.-idealnie odzwierciedlił tymi słowami to co czuje i co daje mi Joan.
-Dobrze więc spróbuj .Ale ja tez nie będę siedział bezczynnie.-postanowiłam wziąć się  w garść, przestać użalać nad sobą i zacząć wreszcie działać .Zawalczyć o blondwłosą i pokazać ,że ją kocham..ponad wszystko co się stanie..
-Na to liczę-odpowiedział
-Jeżeli jednak zdarzy się tak ,że nie będzie mnie chciała, czego w tej chwili nie biorę pod uwagę –powiedziałem to specjalnie ,żeby pobudować siebie i swoją samoocenę -uszanuje jej decyzje. Liczy się dla mnie jej szczęście..Wiem, że cie kocha..ale nie tak jak byś chciał .. Do ciebie czuje to co do pozostałej trójki miłość braterską..Pamiętasz ?Na początku była naszą siostrzyczką..uwielbiała to...Nie chce ,żeby teraz przez nas cierpiała..-przypomniałem sobie chwile kiedy wspólnie wygłupialiśmy się idąc ulicami Londynu..każdy był tak psychicznie czysty..bez zobowiązań kłótni..nie wiem kiedy wrócą te czasy..
-Nie mam zamiaru jej skrzywdzić..-liczyłem na taką odpowiedź chociaż i tak dobrze to wiedziałem
-Dobrze więc próbuj bo już sam coraz bardziej jestem ciekaw jak to się zakończy..Ale nie zapominaj, że jest teraz za mną więc jest pewna granica ,której nie radzę ci przekraczać.-postanowiłem trochę go podenerwować co w niewielkim stopniu poprawiło i mój humor
-Tak a teraz przepraszam..muszę coś ..załatwić....-wyszedł z pokoju zostawiając mnie samego..




               ***OCZAMI JOAN ***

Siedziałam przy stole nerwowo bawiąc się palcami..
-Gdzie ten Harry? Niech już przyjdzie i mi wszystko wyjaśni bo sama za cholerę nie mam zielonego pojęcia co jest grane.-myślałam
Usłyszałam ciche pukanie do drzwi i szybko podbiegłam by je otworzyć z nadzieją ,że to Hazza..Jakież było moje zdziwienie kiedy to nie jego zobaczyłam a ..Liama
Stał tak w progu za spuszczoną głową.
-Mogę wejść?- zapytał takim tonem jak by miał się zaraz popłakać
-To zależy. Jeśli znów chcesz na mnie nawrzeszczeć to nie.
-Nie wrzeszczałem na ciebie. Poza tym już mi przeszło i chciałem cie przeprosić to jak?
-Wchodź-usiedliśmy przy stole. Zajęłam miejsce na przeciwko Liama
-Więc?- zapytałam- Dowiem się co kierowało twoim dzisiejszym zachowaniem?
-Słuchaj...-zaczął niepewnie-ja sam nie wiem co we mnie wstąpiło, po prostu bardzo mnie zaskoczyliście  i to dlatego..
Na prawdę strasznie przepraszam ,z Harrym już wszystko sobie wyjaśniliśmy.
Proszę nie gniewaj się na mnie bo tego nie zniosę jesteśmy przyjaciółmi i nie chcę cię stracić.
W tym momencie chwycił moją rękę ,która była oparta o krawędź stołu.
wiem czemu ale..odebrałam ten gest cieplej niż zwykle..to przecież naturalne dla przyjaciół..tak? Nieważne..ech tak czy siak nie umiałam się na niego gniewać był taki słodki..
Do twarzy mu z tą pokorną minką .Delikatnie uśmiechnęłam się do niego i powiedziałam
-Jesteśmy przyjaciółmi i nic tego nie zmieni..A twój dzisiejszy wybryk zaliczam do..hmm..burzy hormonów wieku dojrzewania?
Obydwoje wybuchnęliśmy w tym momencie śmiechem..no i wszystko po staremu. Bardzo mnie to cieszyło Liama chyba nawet bardziej..?Nie ważne .Liczy się to ,że jest super.


-Dobra to teraz powiedz jak tam twoja gorączka
-Sama nie wiem ,poczekaj chwilkę to zmierzę.
Termometr wykazał 38 st.C .Znowu wzrosła..po prostu świetnie.
-Wskakuj pod koc a ja naleję ci rosołku od mamy póki jeszcze nie wystygł.
Tak też zrobiłam .Z tego wszystkiego zupełnie zapomniałam o tym uzdrowicielskim pakunku od mamy Liama..Hm a może by tak zadzwonić do mojej rodzicielki ?Nawet nie wie ,że ma córkę chorą..Nie..lepiej jej nie martwić rozmawiałam z nią w piątek rano więc nie jest jeszcze tak źle.
otuliłam się cieplej kocem jednak po chwili musiałam zmienić moją pozycje ponieważ Liam podał mi miskę z rosołkiem..hmm..pachniał cudownie!! Spróbowałam pierwszą łyżkę
-Liam czy twoja mama jest zawodową kucharką? Ta zupka jest pyszna!
-Nie..nie kucharka .jeśli zawodowa to raczej kura domowa-zaczęliśmy się śmiać a ja musiałam uważać ,żeby nie zalać łóżka rosołem.



Gdy moja miska była już pusta Liam przyniósł mi kubek ciepłego soku i stos kanapek z Nutellą.  część była dla niego. Potem włączył telewizor. Akurat leciała jakaś komedia. Była na serio śmieszna a parodiowanie aktorów przez Liama dostarczało mi kolejnej dawki humoru. Było mi razem z nim tak dobrze. Nagle o czymś sobie przypomniałam...
-Hej a tak w ogóle to nie wiesz gdzie jest Harry? Mówił, że zaraz wróci a nie ma go już od ponad godziny-chłopakowi momentalnie zrzedła mina .Co jest?
-Reszta miała już nie długo wracać .Może na nich czeka albo już przyjechali i chce sobie z nimi pogadać ..nie wiem sam..
Aha..no może..?
-A ty nie chcesz do nich iść? Nie widzieliście się  już trochę pewnie macie kilka spraw do obgadania?
-Mam czas.. cały tydzień jeszcze przed nami jeszcze mi się znudzą .Nie zostawię cię tu samej..koledzy mogą na mnie poczekać
Uśmiechną się słodko..zaraz..STOP! Coś się zmieniło..czemu on jest tak przesadnie miły? Owszem wcześniej takie teksty były żartami ale teraz zachowywał się inaczej..żeby nie powiedzieć odważniej..HEJ! Ubzdurało ci się coś!- goniłam samą siebie w myślach .Dobrze, że gorączka nie
wypaliła mi jeszcze reszty rozumu..

 ------------------------------------------------------------------------------------------------------


Nie wiem jak mi to na razie wychodzi mam napisane jakieś czterdzieści rozdziałów do przodu ale nie skończone wię prosze mam pisać dalej?



2 komentarze:

  1. słuchaj te opowiadania są zaje*biste.Musisz pisac dalej !! Pliss masz dar do pisania !!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisz dalej , bo jesteś prześwietna :* xD

      Usuń