Wyświetlenia strony

wtorek, 27 marca 2012

Rozdział VI "Sometimes everything is not what is seems"



Liam patrzył na nas jak by miał za raz wybuchnąć. Było kompletnie zdezorientowany.
-A to... to.. CO TO MIAŁO BYĆ!!-krzyknął oburzony
-Liam co jest?- zapytał Harry
-Że niby wy... wu jesteście razem!!??
-Masz z tym jakiś problem?!-krzyknął  Loczek a ja odskoczył od niego machinalnie
-Posłuchaj-zaczęłam- ja nie roz..-Liam  mi przerwał
-Nie chce mi się was słuchać w ogóle nie wiem po co tu przyszedłem !Joan mam nadzieje ,że wyzdrowiejesz szybko a jeszcze szybciej przejrzysz na oczy on nie jest tak myślisz-wyszedł trzaskając za sobą drzwiami.



Opadłam bezwładnie na łóżko i schowałam twarz w dłoniach. Poczułam jak ktoś gładzi mnie po włosach.
-Co to miało być..?Co mu się stało i o co chodziło ?-zapytałam ze łzami w oczach
-Nie wiem, ale niedługo to wyjaśnię obiecuje.


                                             ****OCZAMI HARREGO****


Siedziałem tak przez chwilą przytulając Joan i nie mogłem pojąć skąd wziął się u Liama ten nagły wybuch złości. Musiałem to sprawdzić .Natychmiast.
-Będziesz na mnie zła jeśli na chwilę cię zostawię?- zapytałem moją dziewczynę
-Nie..spokojnie idź wszystko gra.-Pocałowałem ją w czoło i wyszedłem.

Gdy otworzyłem drzwi do pokoju ,zobaczyłem tępo gapiącego się w telewizor Liama.
Nawet nie zwrócił uwagi na to ,że wszedłem.
Powoli zbliżyłem się do niego próbując się opanować i zacząłem mówić
-Wiesz mógłbyś mi wytłumaczyć co ci się stało bo jakoś nie mogę tego pojąć?!Proszę oświeć mnie do cholery!!
-Chcesz oświecenia?!-spojrzał na mnie z drwiącym uśmiechem
-Z przyjemnością!!Nigdy nie mówiłeś ,że Joan ci się podoba, Nawet nie raczyłeś wspomnieć!
-A niby po co miał bym to robić ? To moja sprawa kogo kocham a tobie nic do tego! Zresztą ona jest wyjątkowa nigdzie takiej drugiej nie ma..nie takiej..
-Sam odpowiedziałeś na swoje pytanie ,skoro wiesz to to na pewno nie zdziwi cię ,że nie tylko tobie wolno w kimś takim się..
-urwał w tym momencie a we mnie wszystko zaczęło się gotować
-Chyba żartujesz!!Zakochałeś się w niej?!-Patrzył na mnie spojrzeniem wypranym z emocji-No niestety-już za późno...Ona jest teraz częścią mnie i nic na to nie poradzisz..Nawet nie próbuj..
-Czego? -uśmiechnął się złowrogo -właśnie, że będę próbował i uprzedzam, że nie zawsze gram czysto ,bo. twierdzisz, że ona jest częścią ciebie hm...a czy ona tak samo myśli o tobie?
-Jestem tego pewien! -krzyknąłem ale po chwili zastanowiłem się nad swoimi słowami..
Mój związek z Joan jest praktycznie tak świeży ,że nie można go w pełni nazwać związkiem..trochę pogubiłem się we własnych myślach..
-Haha! No tego to się niedługo dowiemy..-miałem wrażenie, że potrafi czytać my w myślach..A co jeśli ona tak na prawdę nawet nie zdaje sobie sprawy z tego ,że nie tylko ja się ją interesowałem..? A jeśli zwróci na to uwagę to..
-Liam dlaczego mi to robisz? Jesteśmy najlepszymi kumplami ,nie chce mieć cie za wroga ja ..ją kocham..-już sam nie wiedziałem co mam mówić jakich argumentów użyć, żeby przekonać samego siebie
-To cie w żaden sposób nie usprawiedliwia ....niech sama zdecyduje kogo woli? -no i właśnie chodzi o to ,że tego najbardziej się obawiam..jej decyzji..
-Wiem, że to będę ja..-nie patrzyłem na Liama nie chciałem dać mu satysfakcji z tego ,że zobaczy niepewność w moich oczach..niestety w głosie można było wyczuć ją na kilometr
-Przekonamy się...to jest gra a ona to nagroda, która daje wieczne szczęście.-idealnie odzwierciedlił tymi słowami to co czuje i co daje mi Joan.
-Dobrze więc spróbuj .Ale ja tez nie będę siedział bezczynnie.-postanowiłam wziąć się  w garść, przestać użalać nad sobą i zacząć wreszcie działać .Zawalczyć o blondwłosą i pokazać ,że ją kocham..ponad wszystko co się stanie..
-Na to liczę-odpowiedział
-Jeżeli jednak zdarzy się tak ,że nie będzie mnie chciała, czego w tej chwili nie biorę pod uwagę –powiedziałem to specjalnie ,żeby pobudować siebie i swoją samoocenę -uszanuje jej decyzje. Liczy się dla mnie jej szczęście..Wiem, że cie kocha..ale nie tak jak byś chciał .. Do ciebie czuje to co do pozostałej trójki miłość braterską..Pamiętasz ?Na początku była naszą siostrzyczką..uwielbiała to...Nie chce ,żeby teraz przez nas cierpiała..-przypomniałem sobie chwile kiedy wspólnie wygłupialiśmy się idąc ulicami Londynu..każdy był tak psychicznie czysty..bez zobowiązań kłótni..nie wiem kiedy wrócą te czasy..
-Nie mam zamiaru jej skrzywdzić..-liczyłem na taką odpowiedź chociaż i tak dobrze to wiedziałem
-Dobrze więc próbuj bo już sam coraz bardziej jestem ciekaw jak to się zakończy..Ale nie zapominaj, że jest teraz za mną więc jest pewna granica ,której nie radzę ci przekraczać.-postanowiłem trochę go podenerwować co w niewielkim stopniu poprawiło i mój humor
-Tak a teraz przepraszam..muszę coś ..załatwić....-wyszedł z pokoju zostawiając mnie samego..




               ***OCZAMI JOAN ***

Siedziałam przy stole nerwowo bawiąc się palcami..
-Gdzie ten Harry? Niech już przyjdzie i mi wszystko wyjaśni bo sama za cholerę nie mam zielonego pojęcia co jest grane.-myślałam
Usłyszałam ciche pukanie do drzwi i szybko podbiegłam by je otworzyć z nadzieją ,że to Hazza..Jakież było moje zdziwienie kiedy to nie jego zobaczyłam a ..Liama
Stał tak w progu za spuszczoną głową.
-Mogę wejść?- zapytał takim tonem jak by miał się zaraz popłakać
-To zależy. Jeśli znów chcesz na mnie nawrzeszczeć to nie.
-Nie wrzeszczałem na ciebie. Poza tym już mi przeszło i chciałem cie przeprosić to jak?
-Wchodź-usiedliśmy przy stole. Zajęłam miejsce na przeciwko Liama
-Więc?- zapytałam- Dowiem się co kierowało twoim dzisiejszym zachowaniem?
-Słuchaj...-zaczął niepewnie-ja sam nie wiem co we mnie wstąpiło, po prostu bardzo mnie zaskoczyliście  i to dlatego..
Na prawdę strasznie przepraszam ,z Harrym już wszystko sobie wyjaśniliśmy.
Proszę nie gniewaj się na mnie bo tego nie zniosę jesteśmy przyjaciółmi i nie chcę cię stracić.
W tym momencie chwycił moją rękę ,która była oparta o krawędź stołu.
wiem czemu ale..odebrałam ten gest cieplej niż zwykle..to przecież naturalne dla przyjaciół..tak? Nieważne..ech tak czy siak nie umiałam się na niego gniewać był taki słodki..
Do twarzy mu z tą pokorną minką .Delikatnie uśmiechnęłam się do niego i powiedziałam
-Jesteśmy przyjaciółmi i nic tego nie zmieni..A twój dzisiejszy wybryk zaliczam do..hmm..burzy hormonów wieku dojrzewania?
Obydwoje wybuchnęliśmy w tym momencie śmiechem..no i wszystko po staremu. Bardzo mnie to cieszyło Liama chyba nawet bardziej..?Nie ważne .Liczy się to ,że jest super.


-Dobra to teraz powiedz jak tam twoja gorączka
-Sama nie wiem ,poczekaj chwilkę to zmierzę.
Termometr wykazał 38 st.C .Znowu wzrosła..po prostu świetnie.
-Wskakuj pod koc a ja naleję ci rosołku od mamy póki jeszcze nie wystygł.
Tak też zrobiłam .Z tego wszystkiego zupełnie zapomniałam o tym uzdrowicielskim pakunku od mamy Liama..Hm a może by tak zadzwonić do mojej rodzicielki ?Nawet nie wie ,że ma córkę chorą..Nie..lepiej jej nie martwić rozmawiałam z nią w piątek rano więc nie jest jeszcze tak źle.
otuliłam się cieplej kocem jednak po chwili musiałam zmienić moją pozycje ponieważ Liam podał mi miskę z rosołkiem..hmm..pachniał cudownie!! Spróbowałam pierwszą łyżkę
-Liam czy twoja mama jest zawodową kucharką? Ta zupka jest pyszna!
-Nie..nie kucharka .jeśli zawodowa to raczej kura domowa-zaczęliśmy się śmiać a ja musiałam uważać ,żeby nie zalać łóżka rosołem.



Gdy moja miska była już pusta Liam przyniósł mi kubek ciepłego soku i stos kanapek z Nutellą.  część była dla niego. Potem włączył telewizor. Akurat leciała jakaś komedia. Była na serio śmieszna a parodiowanie aktorów przez Liama dostarczało mi kolejnej dawki humoru. Było mi razem z nim tak dobrze. Nagle o czymś sobie przypomniałam...
-Hej a tak w ogóle to nie wiesz gdzie jest Harry? Mówił, że zaraz wróci a nie ma go już od ponad godziny-chłopakowi momentalnie zrzedła mina .Co jest?
-Reszta miała już nie długo wracać .Może na nich czeka albo już przyjechali i chce sobie z nimi pogadać ..nie wiem sam..
Aha..no może..?
-A ty nie chcesz do nich iść? Nie widzieliście się  już trochę pewnie macie kilka spraw do obgadania?
-Mam czas.. cały tydzień jeszcze przed nami jeszcze mi się znudzą .Nie zostawię cię tu samej..koledzy mogą na mnie poczekać
Uśmiechną się słodko..zaraz..STOP! Coś się zmieniło..czemu on jest tak przesadnie miły? Owszem wcześniej takie teksty były żartami ale teraz zachowywał się inaczej..żeby nie powiedzieć odważniej..HEJ! Ubzdurało ci się coś!- goniłam samą siebie w myślach .Dobrze, że gorączka nie
wypaliła mi jeszcze reszty rozumu..

 ------------------------------------------------------------------------------------------------------


Nie wiem jak mi to na razie wychodzi mam napisane jakieś czterdzieści rozdziałów do przodu ale nie skończone wię prosze mam pisać dalej?



Rozdział V "I'm in heaven!!!"



...Mój własny płacz  mnie obudził. Gdy otworzyłam oczy...
..zobaczyłam Harrego siedzącego na krawędzi mojego łóżka. Było  widać ,że jest przestraszony. Od razu przytulił mnie do siebie.

-Co się stało? -zapytał ze współczuciem
-Sen..-wychlipałam
-Miałaś koszmar? To pewnie od gorączki zaraz zmierzymy ci temperaturę, poczekaj tylko wezmę term..
-Nie..-przerwałam-nie przyśnił mi się żaden koszmar..ten sen był cudowny..
-W takim razie dlaczego płaczesz?- nie rozumiał kompletnie tego co mówiłam
-No bo się obudziłam !-wtuliłam się mocniej w chłopaka
-Cii..-uspokajał mnie -już dobrze jestem tutaj z tobą-głaskał mnie po głowie-Zmierz temperaturę-oderwał się delikatnie ode mnie  i podał mi termometr .Aparat wykazał 38,8.
-Jak spałaś to coś ci przyniosłem-podszedł do stołu i przyniósł mi miskę ,w której były kawałki jakiegoś owocu.
-Pomarańcza? -zapytałam trochę zdziwiona
-Podobno zbija gorączkę no to już wcinaj-uśmiechną się delikatnie i nieśmiało
Zaczęłam jeść. Jejku !Owoc był tak słodki, że rozpływał się w ustach
-Smakuje ci-odparł zadowolony z siebie
-Tak jest pyszny dziękuje ci. Może chcesz trochę?
-Nie ma za co ,to wszystko dla ciebie-trochę się speszyłam-Słuchaj a mogłabyś mi opowiedzieć ten sen?
-No nie wiem to chyba nie jest najlepszy pomysł..
-Proszę..to chyba nic takiego..a na pewno poczujesz się lepiej kiedy komuś wygadasz. Dziewczyn nie ma więc ja muszę ci jakoś wystarczyć.
-W sumie..ech. no dobra ale nie śmiej się..
-Nie mam takiego zamiaru-odpowiedział jak najbardziej poważny
-No więc Pamiętam tylko ,że w środku nocy stałam na oświetlonym placu z jakimś..chłopakiem-spojrzałam na Harrego-ale nie widziałam jego twarzy..Wziął mnie za rękę i obiecał zawsze przy mnie być, kochać mnie nigdy nie skrzywdzić..
-Czemu doprowadziło cię to do płaczu? -był na prawdę ciekawy
-Bo nie wierze w "love story" i wiem ,że nigdy mnie to nie spotka.-spuściłam głowę
-Skąd ta pewność?
-Żyje realizmem i to mi wystarczy..
-W takim razie zaburzę trochę twój tok myślenia..-był coraz bardziej zdenerwowany, a ja nie wiedziałam o co chodzi
-Nie rozumiem ,możesz jaśniej..
-E..nic takiego
-Hej ,ja i tak się dowiem! -powiedziałam po czym poderwałam się z łóżka.Za szybko .Zakołowało mi się w głowie i osunęłam się na podłogę.




-Joan! Nic ci nie jest!- szybko zareagował i podniósł mnie. Prze jakiś czas trzymał mnie w ramionach i długo wpatrywaliśmy się w siebie bez słowa. Wzięłam głęboki wdech..


-Czy  myślisz ,że ja jestem jakiś niewidomy..nieczuły..?-powiedział trochę za głośno bo  odskoczyłam od niego wystraszona..mówi dalej-Dlaczego wreszcie tego nie powiesz ,tylko chowasz się nie wiem przed nie wiem czym?
-Ale..
-Przecież ja widzę..jak na mnie reagujesz..jak nerwowo uciekasz przed moim wzrokiem, a gdy przypadkiem się dotkniemy ty..uciekasz jak bym parzył..
-To wszystko jest aż tak widoczne ?-zapytałam ledwo słyszalnym głosem
-Sam nie wiem..
-Ale mówiłeś przed chwilą..
-Boje się ,że na siłę doszukuje się tych wszystkich twoich zachowań ,które by mówiły..
-Opowiedziałam ci mój sen..tak?-
-Tak ale..
-Nie opowiedziałabym go dziewczynom.
-A co to wspólnego ze mną..?
-Po prostu nie chce być znowu skrzywdzona, nie chce słuchać nic nieznaczących czułych słówek i gestów tego całego zbędnego gadania..
-Ktoś cię kiedyś skrzywdził? -zapytał z jakby z gniewem do tej "osoby"
-Praktycznie rzecz biorąc nigdy na prawdę z nikim nie byłam. Jednorazowe spotkania kończące się żartami i komentarzami ..ale nie o tym teraz mowa..
-Więc o czym?
-Myślałam ,że to minie, że poznasz kogoś na kim będzie ci zależało i będziesz na prawdę szczęśliwy a ja..
-Zaraz..co ty?- był dziwnie zaskoczony
-A ja też zabije w sobie to co mnie z tobą ..łączy?
-Możesz to powtórzyć?!-zapytał szczęśliwy
-Dobrze wiesz o czym mówię ,i nie mów ,że ci to dziwi..
-Znaczy, że ty..
-Zaczekaj..nie chce być zabawką. Wiem, że kiedyś ci się znudzę ,bo to nieuniknione ale te..
Nie zdążyłam dokończyć bo Loczek zamknął mi usta pocałunkiem. Gdy się ode mnie oderwał szepnął mi do ucha..

-Jesteś dla mnie najważniejszą osobą. W tedy w mają gdy na ciebie wpadłem..to co w tedy poczułem było niesamowite..od tamtej pory nie myślę o niczym innym tylko o tobie..Nie spałem nocami zastanawiając się czy jeszcze kiedyś cie zobaczę .Teraz kiedy trzymam cię w ramionach..emocje..chciałbym..-przerwałam mu mówią
-Tylko mnie kochaj-po czym zachłannie delektowałam się jego ustami .Uczucie, które przeszywało całe moje ciało..miliony motyli odwiedzających mój brzuch..Byłam w tym momencie niewiarygodnie szczęśliwa jak nigdy dotąd. Było mi coraz goręcej i wcale nie od gorączki. To była jego zasługa....

     Leżałam na łóżku wtulona w mojego lokersa. Oglądaliśmy jakiś film na laptopie. Spojrzałam na zegar w komputerze .Dochodziła 24machinalnie ziewnęłam nie umknęło to uwadze Harrego.
-Już późno idź spać zobaczymy jak będziesz się czuła jutro.
-Uhu..-odparłam mocniej się w niego wtulając.-To ja już może pójdę..-w tym momencie szybko orzeźwiałam
-Nie! Znaczy.. się...proszę możesz zostać są wolne łóżka więc się wyśpisz
-Jasne z wielką przyjemnością.. A teraz już śpij kochana-pocałował mnie w czoło-Dobranoc.
Tak też zrobiłam...



Po przebudzeniu usilnie próbowałam przypomnieć sobie wydarzenia z wczorajszego dnia .Powoli dotarło do mnie to wszystko cię stało i uśmiechnęłam się sama do siebie..

Oprócz informacji do mojej głowy zawitał także ból. moje skronie przeraźliwie pulsowały.
Usiadłam na łóżku i rozejrzałam się po pokoju. Moją uwagę przykuł zastawiony stół..

Z ręką na głowie wstałam, podeszłam do niego i usiadłam na moim stałym miejscu. Wszystko wyglądało tak apetycznie!
Stos kanapek ,świeże słodkie rogaliki i kawa na mleku..Hm..moja ulubiona-pomyślałam po czym upiłam łyk gorącej pychoty. W tym momencie z łazienki wyszedł Harry..
-Dzień dobry śpiochu-pocałował mnie delikatnie w policzek-jak się spało? Już myślałem, że się dzisiaj nie obudzisz?
-A która jest godzina? -zapytałam upijając kolejny łuk kawy .Ból głowy niestety się nasilił. Mimowolnie złapałam się oburącz za skronie.
-12.50 co się stało-podszedł i uklęknął obok mnie -coś cie boli?
-Głowa ale to nic takiego..przejdzie. Zaraz ,która godzina!!Nie możliwe ,żebym tyle spała!!
-A jednak-odparł uśmiechając się od ucha do uch jak by to było zabawne-byłem rano na mieście i kupiłem coś na śniadanko dla mojej królewny-wziął moją dłoń i delikatnie pocałował patrząc mi w oczy. Spaliłam buraka i odwróciłam wzrok .on jest cudowny..
-Dziękuje za wszystko ale..tego jest o wieele za dużo jak dla mnie..-popatrzyłam na jedzenie
-No bo ja jeszcze nie jadłem. Razem uwiniemy się raz dwa-posłał mi ten wielki śliczny uśmiech od którego miękłam ...-To miałaś może dzisiaj jakiś sen ,którym chciałabyś się ze mną podzielić?
-Nie..a nawet jeśli to niestety nie pamiętam......                    

                  
                                                       * * * * * * * * * *

Niedziela .Dochodziła godzina 10.Siedziałam sama w pokoju bo loczek wyszedł po Liama. Moja gorączka była nadal ale już o wiele niższa. Wahała się między 37,7 a 38.Nagle ktoś zapukał do drzwi. Poszłam by je otworzyć
-Jak tam moja śliczna się czuje?- powiedział Liam i wyściskał mnie na powitanie z całych sił na powitanie
-Nie jest źle, mała gorączka i tyle.
-A poza tym wszystko dobrze?- upewniał się
-Tak wszystko jest...po staremu -spuściłam wzrok i nerwowo przygryzłam wargę. Ciekawe w jakich okolicznościach dowie się o mnie i loczku?
-Coś nie tak?- wyrwał mnie z rozmyślań
-Nie nie-wróciłam na ziemie-wszystko ok wchodź do środka..A to co?- zapytałam wskazując na torbę, którą trzymał w ręku

-Mówiłem ,że coś ci przywiozę. To jest..prezent od mojej mamy dla ciebie..
-Od twojej mamy ? Jak to?- wow tym to mnie zaskoczył
-No wiesz powiedziałem ,że jesteś chora i napakowała mi torbę "uzdrowicielskiego jedzonka" Rosół jest jeszcze gorący. Są też owoce słodycze i witaminki.
-Jejku Liam! Dziękuje ci bardzo..-chciałam dać mu buziaka w policzek. w tym momencie do pokoju wszedł "mój" Hazza. Miał dziwną minę..ech..no tak jesteśmy teraz razem więc mogło mu się to nie spodobać..
-A ja też takiego dostane ?-nagle był rozbawiony, pytając o to spojrzał w kierunku Liama. Miałam wrażenie ,że czeka na jego reakcje .Aha więc nie ma zamiaru niczego "utajniać" i wszystko wyjdzie teraz. Nie no ok ja nie mam nic przeciwko.
-Jasne że dostaniesz -odparłam i podeszłam do lokersa, który nadstawił policzek. Gdy już miałam dać mu niewinnego całusa chłopak obrócił głowę i pocałował mnie prosto w usta. Ja w odpowiedzi tylko się zaśmiałam i delikatnie go przytuliłam.



------------------------------------------------------------------------------------------------------------

 Piąteczka miłego czytania:D

poniedziałek, 26 marca 2012

Rozdział IV "Couse I can love you more than this..."



Dzisiaj rozdanie świadectw .Ostatni dzień w mojej szkole. Przyznam ,że większości osób szczerze nie lubiłam. Taka już jestem ufam ludziom ale gdy kogoś nie lubię to nie i już !Jednak teraz trzymają świadectwo ukończenia czuje się trochę rozdarta i do chodzą do wniosku ,że jeszcze nie raz za tym miejscem zatęsknię..


Czekałam w samochodzie na rodziców. W bagażniku leżał mój tygodniowy bagaż na tydzień zapoznawczy w Internacie. To był plus tej szkoły. Internat i wolność.

Miałam na sobie krótkie jeansowe spodenki i obcisłą czarną koszulkę na ramiączkach. Tym razem ubrałam nie szpilki a szare conversy. Włosy jak zwykle rozpuszczone ,lekko  pofalowane .Przyznam, że byłam zadowolona ze swojego wyglądu .Długo pracowałam na idealną figurę no i się jej doczekałam. Długie blond włosy zwracają uwagę. Cieszę się powodzeniem tyle ,że na razie z niego nie korzystam. Może kiedyś..hmm. zobaczymy..

Podróż minęła w tempie błyskawicznym. W końcu dojechaliśmy do noclegowni,która była jakiś kilometr od szkoły..za to nie powiem..pełen luksus wygodowy . Okulary przeciwsłoneczne na nos, ostatni psik mgiełką dla odświeżenia, głęboki wdech i w drogę..

Pokierowano mnie do pokoju numer144.Po długich poszukiwaniach w końcu go znalazłam. Otworzyłam drzwi a moim oczom ukazało się  dość duże pomieszczenie z trzema łóżkami(lokatorki, nie wiem jak ja to zniosę..)Ściany były w kolorze brzoskwiniowym a zasłony i pościel na łóżkach fioletowe .W pokoju była także łazienka i coś w rodzaju ganku ,w którym stała ogromna szafa. Jako ,że byłam tu pierwsza wybrałam sobie łóżko pod oknem..Pożegnałam się z rodzicami i zostałam sama. Nie na długo..

Niebawem zjawiły się jakieś dwie dziewczyny. Katy i Alex jeśli dobrze pamiętam .Okazało się, że nie są takie złe i w ostateczności wytrzymam ten czas kiedy będę musiała dzielić się pokojem i nawet się cieszę ,że z nimi.
-No to tutaj sobie trochę pomieszkamy! -rzuciła Alex-mam nadzieję ,że to będą moje najlepsze 3lata z życia.
Zaczęłyśmy się śmiać i wygłupiać .Potem ,przyszedł czas na rozpakowanie .Gdy już wszystko miało swoje miejsce przyszła jakaś kobieta. Kazała nam zapoznać się z obowiązującym regulaminem i ściśle go przestrzegać. Oj zdziwi się jaka ja sumienna w takich sprawach jestem, hehe.

Po jej wyjściu postanowiłyśmy zrobić sobie powitalną ucztę .Każda wyjęła to co miała do jedzenia a wierzcie było tego sporo! Opowiadałyśmy o sobie każda po kolei nie obyło się bez śmiesznych komentarzy i dowcipów..


Rozpoczęciem tygodnia miało być powitalne ognisko. Zaczynało się o 18 więc miałyśmy jeszcze 2 godziny na przygotowania. Katy wzięła szybki prysznica Lexi zaczęła się malować. Nie rozumiałam po co .Po pierwsze idziemy tylko na ognisko no a po drugie zbliża się wieczór .Ja złożyłam tylko długie czarne rurki (żeby komary nie miały ze mnie pożytku) a na koszulkę zarzuciłam granatową dopasowaną bluzę .Niedługo potem byłyśmy już gotowe.

Zamknęłam pokój i pokierowałyśmy się na ognisko .Postanowiłam ,że napisze do Claudii i opowiem jej w skrócie dzisiejszy dzień. Sięgnęłam do kieszeni spodni ale nie wyczułam sprzętu. Zaczęłam nerwowo szukać telefonu kiedy przypomniałam sobie ,że mogłam nie wziąć go z pokoju, leżał chyba na łóżku kiedy ostatnio go widziałam.
-Kurde ,dziewczyny muszę się na chwile wrócić idźcie a ja zaraz was dogonię-powiedziałam i pobiegłam po mojego Iphona. Otworzyłam drzwi. -Jest! -był tam gdzie przypuszczałam. Wzięłam go i wyszłam zamykając za sobą pokój.
Zaczęłam pisać wiadomość i trochę się zagapiłam bo nie zauważyłam ,że zza zakrętu ktoś wychodzi .Chwila nieuwagi i obydwoje leżeliśmy na ziemi.
-Szlak -burknęłam-przepraszam jak zwykle nie patrzę pod nogi.
-Jakoś się nie gniewam-odpowiedział poszkodowany. Wydawało mi się, że jego głos jest jakiś znajomy. Spojrzałam przed siebie i zaniemówiłam.
-Ty jesteś Joan tak! Pamiętam cię tyle, że ostatnio wypadek był z mojej winy!
-Harry?- nie dowierzałam-co ty tutaj..
-Przyjęli cie!- przerwał mi w pół słowa.
-Widzę, że tobie też się udało-nie potrafię opisać jaka fala radości mnie ogarnęła gdy go zobaczyłam
Podnieśliśmy się z podłogi i szliśmy na ognisko.
-Udało mi i chłopakom. Oni też tu są. Kurde ale się fajnie złożyło. Już  myślałem, że nigdy cię nie spotkam..-
Na te słowa zrobiło mi się gorąco..
-O patrz są tam  chodź to cie przedstawię-pociągnął mnie w stronę grupki chłopców.Boże soją prze mną chłopaki z One Direction,to takie nierealne i jeszcze będziemy w jednej szkole!!  Każdy z nich był na prawdę mega przystojny .Tylko czemu jakoś nie zwróciłam na NICH większej uwagi..? Hm? -Hej chciałem ,żebyście kogoś poznali-zaczął Harry a cała czwórka spojrzała na mnie z jakimś dziwnym błyskiem w oku---To jest Joanna
-Joan-poprawiłam go 
-Cześć-powiedzieli wszyscy razem z wielkimi uśmiechami na twarzy
-A to jest -zaczął kolejno przedstawiać-Liam, Niall,marchewkowy Louis i Zayn -każdy z nich podał mi rękę a Liam nieśmiało mnie przytulił
-Fajnie was poznać ,ale muszę już wracać do koleżanek czekają na mnie .-pomyślała,że chociaż byłam ich mega fanką nie będe tego tak okazywać ,żeby nie zwiali mnie za jakąś świruske..nie no aż takiej schizy to nie miałam..
-Do zobaczenia. rzuciłam na odchodne
-Mamy nadzieje-odparł Liam ja wróciłam do dziewczyn ,które widziały całe zdarzenie. Zaczęło się zadawanie miliona pytań.(Wcześniej nie znały tego zespołu więc był to dla nich nowy obiekt.). Tylko co ja miałam im powiedzieć ?Nie wiele.bo nie wiele wiedziałam.po krótce przybliżyłam tylko kim ...Ale no cóż poradzę...
Zerknęłam jeszcze w stronę 1D.Wystarczyło kilka sekund i już byli oskalpowani przez tłumy dziewczyn..no  będzie to trudna znajomośc..ale kto powiedział,że ma być łatwo?


                                                             * * * * * * * * * * * * * * *


We wrześniu zaczęła się moja nauka w szkole. Z dziewczynami dogaduje się bezproblemowo a co Harrego i pozostałej czwórki jesteśmy w świetnych układach. Często po szkole idziemy w szóstkę na jakiegoś Fast fooda .Traktują mnie jak swoją siostrzyczkę ,którą się opiekują i dbają o nią. Fajnie jest być jedną dziewczyną w takiej grupce..tylko te fanki..one są na serio dziwne..często ganiamy się z nimi po ulicach Londynu chowając się w jakieś ciemne uliczki..ale nie powiem ,że mi się to nie podoba



W szkole jest. ok. Oceny nawet dobre a na zajęciach aktorskich jest masa śmiechu i zabawy. Skończyłam wcześniej lekcje i właśnie wracałam do internatu.
Od rana czułam się jakoś dziwnie. Bolała mnie głowa i dokuczały mi drgawki .Mało tego nie spisałam pracy domowej z angielskiego bo nauczycielka od muzyki wyciągnęła mnie z lekcji i pytała czy chcę śpiewać w jakimś konkursie .Zgodziłam się ale przez ból głowy rozumiałam co drugie jej słowo. No nic pójdę do Hazzy po te zadania jak już wrócę.

Całe szczęście, że dzisiaj piątek trochę sobie odpocznę przez weekend .Nie wracam w tym tygodniu do domu planowałam jutro wybrać się na jakieś zakupy. Szkoda tylko ,że będę sama te kilka dni bo dziewczyny jadą do siebie. Trudno jakoś sobie poradzę.

Gdy przyszłam do pokoju nikogo w nim nie było .Na stole leżała jakaś kartka:

"Joan !Mama Katy przyjechała wcześniej i zabrałam się z nimi .Mają po drodze to mnie podrzucą. Xx
Przepraszamy, że tak bez pożegnania, ale jakoś tak wyszło. Całujemy  Katy i Alex Xx"

Przebrałam się w zieloną rozsuwaną bluzę ,ciemnoszare dresowe rurki i poszłam do Lokersa.
Zapukałam do drzwi. Otworzył mi Liam.
-Cześć malinko nasza co tam?- zawsze mówił do mnie dziwnymi zdrobnieniami
-Hej! Jest Harry mam do niego sprawę.
-Jest ale co..ja już ci nie wystarczam ?-zrobił oburzoną minę a po chwili obydwoje wybuchnęliśmy śmiechem, weszłam do środka i rozłożyłam się na wygodnym łóżku ,które należało chyba do Lou. Było mi trochę słabo..W tym momencie z łazienki wyszedł Harry. Spojrzał na mnie trochę zmieszany
-Joan ..hej am..co słychać?
-Nic takiego chciałam tylko pożyczyć od ciebie zeszyt do angielskiego z pracą domową-chłopak podszedł do plecaka wyjął swoje zapiski i podał mi je
-Proszę bardzo-uśmiechnął się słodko. Tonęłam gdy na policzkach pokazywały się te jego cudowne dołeczki..dobra opanuj się troszeczkę

-Dziękuje bardzo..a gdzie jest tak właściwie gdzie nasza marcheweczka? -Zapytałam  rozglądając się po pokoju
-Już pojechał .Zayn i Niall tak samo .Ja muszę też schodzić na dół bo już na mnie brat czeka-powiedział Liam-może mnie odprowadzicie-zaśmiał się
-No to chodźmy -odparłam wstając z wygodnego łóżka. Kurde moje jest jakieś twarde..a to takie mięciutkie..jak Louis wróci to podrzucę mu pomysł zamiany .Powiem ,że troszczę się o jego kręgosłup ,który jest zagrożony na tak miękkim łóżku.


Zeszliśmy na dół do wyjścia.
-No to idę -zaczął Liam-Joan może tak buziak na pożegnanie? -powiedział po czym wyściskał mnie tak mocno ,że prawie straciłam oddech i cmoknął delikatnie w policzek.
-Wiesz jakoś dziwnie wyglądasz ..-spojrzał na mnie przechylając głowę
-Nie no dzięki bardzo-odparłam pokazując mu język a on tylko się zaśmiał
-Nie o to mi chodzi-dotknął mojego czoła-dobrze się czujesz? Bo chyba masz gorączkę?
-W sumie to możliwe, jakoś trochę mi słabo..
-Harry-zwrócił się do kolego-ja niestety muszę jechać czego bardzo żałuję ale ty zostajesz więc masz się nią zająć. Wrócę w niedzielę przed południem-znów spojrzał na mnie-przywiozę ci jakieś smakołyki, żebyś nam się nie zagłodziła w chorobie .No muszę już lecieć Do zobaczenia .
-Hej-odpowiedzieliśmy wspólnie z Loczkiem

Szłam do swojego pokoju a właściwie to ledwo co powłóczyłam nogami. Harry szedł za mną i otworzył mi drzwi do pokoju
-Kładź się na łóżka a ja zrobię ci coś ciepłego do picia-powiedział stanowczo. Wiedział jaka jestem oporna jeśli chodzi o choroby .Nie łatwo mnie przekonać do leczenia.
-Słuchaj- zaczęłam-nie musisz tu ze mną siedzieć .Jest piątek nie będę ci odbierała wolnego wieczoru .Zanudzisz się tu ze mną..-to mówiłam a myślałam  "Proszę, zostań mimo wszystko"
Spojrzał na mnie uśmiechnięty
-Wiem ,że nie muszę ale chcę. Nic nie stracę jak nigdzie nie wyjdę w piątek. Chłopaków i tak nie ma a ty jesteś chora i tak jak powiedział Liam zajmę się tobą najlepiej jak umiem .A teraz do łóżka i bez gadania ,bo jak nie to cię tam siłą zaciągnę..
-Już dobra, dobra idę.
Położyłam się do łóżka i nakryłam kocem .Po jakichś 10 minutach zasnęłam..
     
                                                   *******                  
   ...Mój własny płacz  mnie obudził. Gdy otworzyłam oczy...

------------------------------------------------------------------------------------------------------------
I jest cztery..niech chociaż jedna osoba powie co o tym sądzi plissss:D
Followersy na Twitterz mile widziane:D
@Asia_Official

Rozdział III "When I..wow"


-Halo?
-Cześć ,chciałam życzyć ci powodzenia ,trzymamy kciuki z małym Danielem! Niech wie jaką ma zdolną chrzestną!-to była moja siostra cioteczna Violet
-Przyszłą chrzestną -poprawiłam ją
-Oj tam jeszcze kilka tygodni ,a jak się dostaniesz to od razu i twoje zdrowie będziemy opijać!
-Oj tak bo na pewno będzie mi wolno..-trochę niezręcznie było mi mówić o tym przy mamie
-16 lat masz to możesz a jak coś to ja już tak wszystko załatwię, żeby się rodzice nie dowiedzieli-zaczęła się histerycznie śmiać
-Haha no zobaczymy-rozbawiło mnie jej zachowanie. Violet ma 28 lat pół roczne dziecko i męża a czasami zachowuje się gorzej ode mnie.
-Dobra to jeszcze raz szczęścia .Papa
-No hej-rozłączyłam się

-I co chciała? -spytała mama
-Tego co wszyscy ostatnio. Zapewnić, że trzyma kciuki.
-Moje też będą zaciśnięte-zapewniła mnie z uśmiechem
-I moje!- przypomniał nam o swojej obecności tata.
-A powiedz-mama pociągnęła mnie na bok-ten chłopak co to z nim rozmawiałaś to kto?- zrobiła  minę, która sugerowała pytanie:" Czy coś jest na rzeczy?"
-Wiesz, tak właściwie to ja sama nie wiem..nie chcący wylał na mnie kawę i musiałam czyścić spodnie-wskazałam palcem na nogawkę-Głupio mu było i dlatego.-spuściłam głowę czując jak delikatny rumieniec pojawia się na moich policzkach.-A która godzina ?-zapytałam mając nadzieję ,że mama nie zorientuje się, że celowo zmieniam temat na taki błahy. Spojrzała na zegarek
-15.45
Chwile potem usłyszałam jak otwierają się drzwi i kolejna osoba wychodzi z pokoju przesłuchań.
-Joanna Grey, zapraszam-
Boże!!! Zamarłam..teraz ja..Poczułam tylko jak ktoś pakuje mi do ręki gitarę i krzyczy
"No idź już, idź"!!!

                     
                                                    * * * * * * * * * * * * * * * * * * *

-Dzień dobry-ukłoniłam się na widok trzyosobowego jury.
-Witamy, proszę siadać .Na początek chce powiedzieć ,że nie należy się denerwować-no łatwo ci mówić...-proszę być naturalnymi coś powiedzieć nam o sobie..
-Hej-zaczęłam do siebie w myślach-jesteś aktorką ,dasz rade tylko GRAJ!
-Więc......
Opowiedziałam o sobie i odpowiedziałam na kilka pytań .Chyba poszło całkiem dobrze.
-Świetnie ,a teraz prosimy o prezentacje ..
Zaczęłam od prozy potem zagrałam na gitarze oczywiście także śpiewałam.
Na konie kobieta ,która sprawiała wrażenie tej" najostrzejszej" powiedziała:
-Ostatnie pytanie. Jak ty uważasz czy nadajesz się do tej szkoły czy zasługujesz, żeby tu być?
Zastrzeliła mnie..musiałam chwile pomyśleć..
-Od jakiegoś czasu wszystko co robię ma związek z tą szkołą .Lepsze stopnie dodatkowe zajęcia muzyczne, aktorskie. Zrobiłam wszystko co mogłam by mieć jak najlepszy start tutaj. Jednego jestem pewna nigdy nie zarzucę sobie ,że mogłam zrobić coś więcej jeśli się nie dostane to trudno nie nadaję się a jeśli jednak mi się poszczęści..będzie to oznaczało ,że to wszystko nie poszło na marne. Ale ta decyzja nie zależy ode mnie...
Komisja wymieniła dziwne spojrzenia .Opcje były dwie albo wszystko zawaliłam albo..wręcz przeciwnie..
Kazali czekać na telefon z informacją 25 czerwca od godziny 16...

W drodze do domu rodzice zabrali mnie do galerii na zakupy. Cieszyłam się, że już po wszystkim jednak strach związany z wynikami nie dawał o sobie zapomnieć.


                                                                   [ 25 CZERWIEC]

Zadzwonił dzwonek oznajmujący koniec ostatniej lekcji.
-No i co boisz się?? -zapytała moja przyjaciółka Claudia.
-Jak jasna cholera! Za jakieś cztery godziny dowiem się jakie będą przyszłe trzy lata mojego życia.
-Hehe ,słuchaj a może tak spotkamy się dzisiaj o 15 tu na placu szkolnym i razem poczekamy na telefon co ty na to? kupimy sobie jakieś lody o! i chipsy ,a no i coś do popicia i może..
-..może grypę żołądkową! Ja nie rozumiem tak lubisz jesteś a jesteś taka chuda .Jak ty to robisz?
-No a ty to może nie chuda! Weź dziewczyno pomyśl!!!-zaczęłyśmy się śmiać 
-To o 15?-zapytała
-Jasne-odparłam i poszłam do domu



Punktualnie o czasie zjawiłam się na umówionym miejscu. Chwile czekałam bo przyjaciółki jeszcze nie było. Z zamyślenia wyrwał mnie dźwięk, który oznajmiał ,że dostałam sms.

"Hej kochana! Słuchaj troszkę się spóźnię. Kończę obiad będę za jakieś 15-do 20 min. Czekaj Xx"
odpisałam:

"spokojnie tylko się nie zadław jedz powoli xx"

Moja babcia mieszka na przeciwko szkoły więc postanowiłam ,że te kilka minut poczekam u niej.
-Halo! Cześć babciu !- krzyknęłam w progu.
-Cześć córcia co tam?- odparła zadowolona z odwiedzin
-Nic konkretnego koleżanka się spóźni i nie chciałam czekać sama.
-Jasne. Siadaj chcesz coś do picia?
-Aha.
-Czekaj to nie dzisiaj mieli dzwonić ze szkoły?- zapytała podpierając się rękami o boki.-Nie mylisz się właśnie czekam na telefon.
-No to od razu daj znać jak się dowiesz.
-oczywiście-trochę jeszcze pogadałam z babcią i dostałam sms

"Nie ma cie;( Gdzie uciekłaś??"

""będę za 5 sekund!!"

"odliczam 5..4..3..!"

-HEJ!!-krzyknęłam wybiegając z domu babci
-Witam, już wpół do czwartej masz tremę?
-Emm..bardziej bałam się przesłuchania teraz to i tak już nic nie zrobię...

Gadałyśmy o wszystkim i niczym przez jakiś czas kiedy zadzwonił telefon...

-Joan!!Odbieraj na co czekasz!!
-No już,..halo?

-Witam dzwonie ze szkoły aktorskiej ,do której pani startowała ..Joan Grey tak?
-Tak to ja..-odpowiedziałam i oddaliłam się o kilka kroków od Claudii ,chciała iść za mną ale pokazałam ręką żeby poczekała.
-Ja w sprawie wyników egzaminu...

                                                         ***ROZMOWA***

-Dziękuję bardzo do widzenia-udało mi się wykrztusić przez zaciśnięte gardło2 sekundy później koło mojego boku stała już Claudia.
-No i....?!!
-DOSTAŁAM SIĘ!!!!!!!!!
-Aaa!! –zaczęły się wrzaski i krzyki a ludzie którzy akurat  przechodzili koło szkoły dziwnie na nas patrzyli ale nawet się im nie dziwie.
Słuchaj biegniemy do mnie i świętujemy tylko skoczę do babci i jej powiem
–No jasne leć!
Tak też zrobiłam. Babcia bardzo się ucieszyła a ja ile sił w nogach razem z Claudią pognałam do mojego domu

Rodzice jak to rodzice ucieszyli się, że ich córka może spełniać marzenia zrobiliśmy ognisko, na które zaprosiłam nawet Violet z mężem Bilem. Jednak oni nie znali jeszcze głównego powodu tego spotkania.
 Siedzieliśmy przy ogniu smażąc kiełbaski. W końcu Violet zapytała
-Co ty taka szczęśliwa, zakochałaś się czy co?- zaczęłam się nerwowo śmiać bo chociaż nie to było powodem mojej dzisiejszej radości to przyznam się ,że ostatnio czasami myślę o nowo poznanym koledze..Ech..i tak już go nie zobaczę więc nie ważne..
-Na twoje nieszczęście nie..-odparłam do Violet udając urażoną –otóż stoi przed wami przyszła uczennica szkoły aktorskiej!
-Przyjęli cię!!
-I to celująco!!!
Bawiliśmy się chyba do 11.Niestety trzeba było kończyć imprezę ponieważ jutro z Claudią mamy szkołę. Co prawda oceny już powystawiane ,ale trzeba się pojawić chociaż na chwile.
Było już późno więc mama zaproponowała, żeby Klaudia została na noc jeżeli tylko jej rodzice nie będą mieli nic przeciwko.
Rano tata zawiózł nas do Claudii, która szybko się przebrała wzięła torbę i poszłyśmy razem do szkoły


                    *******************************
Piękna trójeczka za nami a przed nami czwóreczka ..hej no tak na serio to mało osób coś to czyta..nie lubicie One Direction czy co!!! Pff..i tak będę wstawiała dalej miłego czytania 
Xx.