Wyświetlenia strony

wtorek, 10 kwietnia 2012

Rozdział XIII" The best night in my whole life.."


***OCZAMI HARREGO***

Prowadziłem Joan pod rękę.Oczy zakryłem jej dokładnie opaską tak by nic nie widziała.W końcu to miała być niespodzianka..
-Daleko jeszcze?-była coraz bardziej zniecierpliwiona
-Już jesteśmy na miejscu,teraz poczekaj chwilę,musimy znaleźć nasz.-przerwałem i zaśmiałem się cichutko widząc reakcje mojej ukochanej.
-Co "nasz"!
Otworzyłem drzwi i zdjąłem opaskę z oczu Joan


-..nasz pokój..-dokończyłem.Spojrzałem na dziewczynę .Nie mówiła nic.Szczerze? Mi też odebrało mowę.Było o wiele lepiej niż zapewniała mnie ta kobieta przez telefon.
W pokoju było ogromne łózko usłane czerwoną satynową pościelą.Już na sam jego widok poczułem nagły wzrost ..yyy..energii oczywiście..
Dokoła niego miękko spoczywało kilka tuzinów płatków róż.Było dość ciemno bo nie paliła się żadna lampka. Atmosferę zapewniały za to świece o małych płomykach roztaczające przeróżne aromaty..
Po prawej stronie pokoju uszykowany był stół dla dwóch osób.Szampan i wykwintne przystawki kusiły .


-Harry..ja..nie wiem co mam powiedzieć?-Zrobiła kilka kroków by dokładniej rozejrzeć się po pomieszczeniu.-Tu jest tak pięknie..jak ty to..
-To właśnie moja niespodzianka,chciałem ,żebyśmy mogli w końcu pobyć troche sami..bez wścipskich lokatorek i zarozumiałych szaleńców.-Zaśmiała się słysząc moje słowa
-Lokatorek i szaleńców?Aż tak bardzo ci przeszkadzają?-podszedłem do niej o objąłem ją w tali przyciągając bliżej do siebie..
-Nie zawsze, ale dzisiaj jest nasza chwila.Nie chce ,żeby ktoś nam przeszkadzał.Ostatni ..wiele się działo i postanowiłem,że taki wieczór dobrze zrobi nam obojga
-Dziękuje..za wszystko-Musnąłem najdelikatniej jak potrafiłem jej kruche i słodkie usta po to by złożyć pocałunek na jej szyi..
-Znowu to robisz!-wiedziałem o co jej chodzi.Czasem lubie się z nią podroczyć.
-Ale co takiego?-udałem,że nie wiem o co może jej chodzić
-Kusisz!-Pocałowałam mnie mocno po czym oderwała się ode mnie zanim zdążyłem odwzajemnić pocałunek
-Hej a to co było!-zaśmiałem się widząc jak bardzo jest z siebie zadowolona
-Kusze..-wyszeptała ze śmiechem i zdjęła swój płaszcz.Starała się zachowywać normalnie ale wiedziałem,że jest troche skrępowana całą tą sytuacją..jesteśmy tu sami..Teraz to mnie zaczęły dopadać małe nerwy.
Zasiedliśmy do stołu.

Po krótkiej ciszy Joan odezwała się pierwsza
-Em..Harry?-zapytała nieśmiało
-Tak?
-Wiesz co do tych ostatnich zdarzeń..chodzi ci o Liama tak?
Otworzyłem butelke z szampanem.odpowiedziałem dopiero gdy rozlałem napój do kieliszków.
-Tak.Zauważyłaś ,że ostatnio darzy cię..większą uwagą prawda?
-Harry to jest i tak bez znaczenia.On nigdy nie będzie dla mnie kimś więcej niż przyjacielem.nigdy nie będzie dla mnie znaczył tyle co ty..Poza tym-uśmiechnęła się sama do siebie-Już chyba nie musimy się tym przejmować.
-A możesz jaśnie?-Nie za bardzo wiedziałem do czego zmierza.
-Dzisiaj widziałam go w kafejce z jakąś dziewczyną..to była chyba randka..-wykrzywiła się delikatnie na te słowa-może się zakochał?
-Do prawdy?-to by w jakimś stopniu tłumaczyło jego dzisiejsze zachowanie-Ale to był on ?  Na pewno jego widziałaś?-nie dowierzałem za bardzo,że mógł tak łatwo się poddać
-Tak jak teraz widzę ciebie..ale mam prośbę..Powoli ta sprawa już mnie męczy i w tej chwili jest to ostatni temat jaki chce droczyć .Nie sądzisz?
-W pełni cie popieram-posłałem uwodzicielski uśmiech i uniosłem kieliszek
-Za co pijemy? zapytała Joan
-Za nas..za nasz pierwszy raz..yy..we dwoje-jejku robi się coraz bardziej niezręcznie.Zawsze muszę coś palnąć!Upiłem łyk i odłożyłem kieliszek na bok.


-Głodna?
-Marginalnie..-Spróbowaliśmy kilku przystawek.Jedzenie wyglądało smakowicie ale każdy kolejny kęs stawał mi w gardle..No tak gdy Niall sie denerwuje to jje ze mną jest troche inaczej.Zerknąłem na Joan.Jak widać apetyt i jej nie dopisywał.
-Nie smakuje ci?
-Nie skąd!Wszystko jest znakomite tylko..chyba jednak głód mnie opuścił..przeprasza..-spuściła wzrok
-Ale nie maż zupełnie za co..ja jakoś też nie mam już ochoty..Chociaż..-postanowiłem ,że pora powoli rozwinąć sytuacje-..jest coś czego chciałbym jeszcze posmakować..-posłałem szeroki nieśmiały uśmiech
-Co to takiego?-na jej policzki wstąpił mały rumieniec..
Wstałem ze swojego miejsca i pociągnąłem Joan w stronę wielkiego łóżka.Usiedliśmy obydwoje na jego krańcu.
-Twoje usta..-łapczywie wpiłem się w nie.Miałem wrażenie ,że odkrywam ją na nowo każdego dnia.Każdy pocałunek buł inny co raz bardziej namiętny i zachłanny.Pragnąłem jej dotyku, ciała.. i zapachu.Pachniała jak jaśmin..delikatnie a zarazem nieziemsko pociągająco.Całe szczęście,że nie stoję teraz na własnych nogach inaczej grawitacja straciłaby u mnie sens.
Nasz pocałunek trwał i trwał.W końcu musieliśmy się od siebie oderwać bu zaczerpnąć tlenu na kolejną dawkę przyjemności.Spojrzałem w kipiące pożądaniem oczy Joan.Zdjęła swój granatowy żakiet..
-Gorąco tutaj..

-----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej ! Jak wam minęły święta?? Mam nadzieję,że dobrze oto specjalnie dla Was nowy rozdzialik jutro będzie następny ..dłuższy bo wiele będzie się działo to papa:D

piątek, 6 kwietnia 2012

Rozdział XII "I've something for you.."


Spojrzałam na ekran telefony.Dochodziłam osiemnasta a ja już prawie gotowa.Siedziałam w łazience i robiłam sobie lekki makijaż.Nie lubię być wytapetowana ,dlatego też stawiam na naturalność.Tusz odrobina pudru i po co człowiekowi więcej?
W końcu wyszłam z łazienki.Jedyne co usłyszałam to taj dziewczyny gwałtownie nabierają powietrza w płuca i zakrywają usta ręka.
-No..i jak? Może być?-obróciłam się wokół własnej osi by mogły mnie dokładnie obejrzeć
-Joan.Wyglądasz cudownie!-krzyknęła Katy a Alex na poparcie jej słów energicznie pokiwała głową.
-Na pewno?..może przesadziłam z tym strojeniem?A co jak Harry będzie w zwykłych jeansach i podkoszulku?Nie.lepiej pójdę się przebrać..-pokierowałam się do łazienki
-Zwariowałaś?-Lexi pociągnęła mnie za rękę i posadziła na krześle.-Przecież on padnie jak cie zobaczy.
Spuściłam głowę i popatrzyłam na swoje dłonie delikatnie się uśmiechając.
-Wiesz..tego to bym nie chciała..oznaczałoby to nici z randki..!-rozłożyłam ręce pokazując ,że mam racje i podniosłam się by jednak zmienić moje ubranie.Ktoś zapukał do drzwi.
-Sorki kochana!Teraz już nie masz jak-pomachała do mnie.Posłałam jej karcące spojrzenie i poszłam otworzyć
-Hej Jo..-Harry zamilkł.Miał na sobie jasne rurki białą koszuklę z czarnym nadrukiem i jasno szarą marynarkę..mój cudowny Loczek..-yy..wyglądasz pięknie.
Jego oczy błyszczały z podniecenia więc wiedziałam ,że mówi prawdę.
-Dziękuje..nie powiedziałeś mi gdzie idziemy więc nie miałam pojęcia co będzie odpowiednie..jeśli to jest złe to zaraz mog..
-Nie! Znaczy się..yy..jest idealnie..-posłał mi ten uśmiech ukazujący słynne dołeczki.Wzięłam swój płaszcz i wyszliśmy z budynku.


***OCZAMI LIAMA -Spotkanie z Camile***


Na miejscu byłem punktualnie.Czekała aż wreszcie przyjdzie Camile.Gdzie ona do cholery jest!?Czy dziewczyny zawsze muszą się spóźniać?W sumie jeśli ma się do nałożenia 3 kilo pudru,fluidu czy jeszcze jakiegoś innego mazidła to nawet się nie dziwie,że to tyle trwa.Tylko nie można szykować się trzy godziny wcześniej a na spotkaniach być punktualnie?
Usłyszałem jak otwierają się drzwi kafejki.Pełen nadziei spojrzałem za siebie..no w końcu!
Powoli podeszła do mojego stolika.Zdjęła swój czerwony płaszcz i usiadła zakładając nogę na nogę.Miała na sobie białą koszulkę i wąską dopasowaną w talii granatową mini podkreślającą jej idealną figurę.Przeczesała palcami kruczoczarne włosy.
-No więc słucham..? Przypominam ci,że ze mnie się nie żartuje!-przenikała mnie wzrokiem ,ale dobrze wiedziałem ,że ona teraz też czuje się niepewnie.
-Nie mam takiego zamiaru..-próbowałem przybrać odpowiedni do sytuacji ton głosu.Przybliżyłem się z krzesłem do stolika.
-Co to za przysługa?..i co ma z nią wspólnego Harry?
-Dobrze wiem,że od początku nas nie lubisz..no oczywiście Harry to inna sprawa..wiem,że lecisz na niego.-powiedziałem szeptem uśmiechając się zadziornie
-Co to ma do rzeczy?!I tak jest z tą idiotką!!
-ciszej nie jesteśmy tu sami-upomniałem ją rozglądając się po sali.kilka par oczu bezczelnie wlepiało się w nas-a Joan nie jest idiotką i nie pozwalam ci jej obrażać .To moja przyjaciółka..
-Haha! Jeszcze czego!! Przyjaciółeczki bronisz!!Na serio nie wiem po co tutaj przyszłam Narka.!
-Zaczekaj!-chwyciłem ją za rękę.Spojrzała na mnie z góry i zajęła swoje miejsce.-po prostu wysłuchaj mnie do końca..
-Mów-splotła ręce na  piersi i wciekła wzrokiem w bok.
-Kocham Joan..a ona..ona wybrała Harrego..Tak na prawdę to nawet nie wie jakim uczuciem ją darzę..
-A co ja mam z tym fantem zrobić?-uniosła bezradnie ręce..
-Możesz więcej niż ci się wydaję...Mam wyjście dzięki któremu Joan będzie moja a Harry twój.Plan jest taki


                                   ***(dowiecie się w swoim czasie)***


-To jak wchodzisz w to?-zapytałem entuzjastycznie
-haha no jeszcze pytasz!Jasne ,że wchodzę! Dopiekę Joan ..-spojrzała na mnie widząc,że akurat ta część planu podoba mi się najmniej i poprawiła się-znaczy..w efekcie ona pocieszy się u ciebie..a Harry..też będzie miał kogoś kto chętnie się nim zajmie..
Po prostu nie wierzę ,że poszło tak łato!Znaczy jak na razie..Mam nadzieję,że Camile nie popsuje tego i załatwi sprawę jak należy.
Siedziałem z nią popijając gorące Latte.Zmówiłem dla nas także pizze.Tak na początek wspólnej sprawy.
Zerknąłem na szklane okno wychodzące na ulice.W pewnym momencie zauważyłem..Boże.. Joan!
Niosła torbę z zakupami a za nią biegły Alex i Katy.Wyglądało jak by się spieszyła..lepiej,żeby mnie nie widziała razem z Camile bo może nie pójść tak łatwo...Jeszcze się połapie..A co jeśli już mnie zauważyła O nie!Chociaż jest jeszcze nadzieją..nie ma szans by zobaczyła z kim tu jestem Camile siedzi tyłem do okna..uff.no mam nadzieję...

Jakąś godzinę później byłem w naszym pokoju.By mój plan wypalił musiałem jeszcze począć pewne wstępne kroki.Mianowicie odzyskać zaufanie Harrego..muszę mu nieźle nakłamać ,żeby uwierzył,że rezygnuje z Joan..Dzięki temu łatwiej będzie mi go..hmm załatwić?Choć to chyba nie jest najlepsze słowo.Jednak to co się stanie na pewno go zniszczy..

Lou oglądał telewizje a Harry szykował się do wyjścia.Ciekawe gdzie znowu? Pewnie idzie z Joan..Nie powiem denerwuje mnie to ale..powoli muszę jakoś zacząć temat..
-Hej wybierasz się gdzieś?-zapytałem przyjaznym tonem
-Nie twój interes..ale tak.Wybieram się .Mam randkę ze swoją DZIEWCZYNĄ-no i jak ja mam być spokojny gdy on w każdy możliwy sposób mi to utrudnia.-Masz coś może przeciwko?
-nie skąd! to znaczy dobrze wyglądasz.Mam nadzieję ,że będziecie się świetnie bawić..-Boże jedyny ile te słowa mnie kosztowały..ale podziałało! Harry trochę się zdziwił
-E..dzięki..chyba..lecę hej-powiedział i wyszedł.

Całej tej sytuacji przyglądał się Louis i..był dziwnie zmartwiony..nie no tego gościa to już nie rozumiem.Usiadłem na łóżku wziąłem laptopa na kolana i wszedłem na Twittera z zamiarem odpowiedzi na pytania kilku fanów.Gdy pisałem pierwszego posta nagle klapa od laptopa się zamknęła..a raczej ktoś mi ją zamknął..
-W co ty grasz?!-Lou był widocznie zdenerwowany
-O co ci chodzi?-zaskoczył mnie swoim zachowaniem.
-Nie wierze tak nagle,z dnia na dzień odkochałeś się w Joan.
-Skąd ty..-wiedział?! ale jak?
-Proszę cię ! Trzeba by było być ślepym,żeby nie zauważyć jak na nią patrzysz i reagujesz! Ślinisz się z daleka! Dlatego pytam..co ty do cholery kombinujesz!!
-Nic.-musiałem i przed nim grać ..super..-ona woli jego i tego nie zmienia.w końcu to do mnie dotarło..
-Najwyższy czas tylko..powiedz mi czemu ja ci nie wierzę?
-Nie wiem.Ja ci mówię prawdę a ty sam zdecyduj co zrobisz z ta wiadomością..
Lou znał mnie najlepiej z nich wszystkich.Zayn i Niall nie mieli pojęcia o wielu sprawach ,które Louis trzymał dla mnie w sekrecie..boli mnie to,że muszę go kłamać..on się domyśla..Trudno teraz już nie mam odwrotu..


----------------------------------------------------------------------------------------------------------

Hej oto i 12:D Mam nadzieję ,że akcja się fajnie rozkręca:D Już się nie mogę doczekać kidy poznacie tajemnice!!Nastepny rozdział dopiero we wtorek ze względu na święta..;(
Haha no to do kolejnego papapa i buziaki:*:*:*:*:



Wesołych Świąt Wielkanocnych!!!!



czwartek, 5 kwietnia 2012

Rozdział XI" Save your heart tonight"



***OCZAMI LIAMA***


Wypowiedź Loczka podsunęła mi pewien pomysł.Co prawda bardzo ryzykowny ale..do czego nie jest zdolny zakochany człowiek?
Ja dla Joan zrobię na prawdę wiele..
Do realizacji plany potrzebowałem jednak trzeciej osoby,,Długo zastanawiałem się kto będzie odpowiedni do tej roli aż w końcu znalazłem ideał...
Camile z profilu tanecznego.Ta dziewczyna należała do tych co to pokazują jakie są boskie, zupełnie puste i łatwe.Mimo tego uważana była za jedną z "liderek" szkolnych i zawsze przegrywała w rankingach z Joan..nienawidziła jej ..była więc perfekcyjną przykrywką..
Doszedłem do wniosku ,że jedyne co mi zostało to złożenie jej mojej propozycji nie do odrzucenia.
Jestem pewien,że się zgodzi.Ba!.Jeszcze kiedyś mi za wszystko podziękuje!!
Teraz muszę się tylko skupić i  ją znaleźć.Oby była dziś w szkole nie chcę czekać już dłużej..


Zszedłem do głównego hallu,by sprawdzić jej plan lekcji.Hmm..Hiszpański..A no tak obok klasy muzycznej!
Szybko udałem się w wybranym kierunku..Jest!Jak widać szczęście mi dzisiaj dopisuje..
W tym momencie zabrzęczał dzwonek.Podszedłem szybciej do Camile i bez słowa poprowadziłem ją za łokieć do pustego bocznego korytarza..
-No proszę,proszę kogo my tu mamy!Sam pan wielki gwiazdor zaszczycił mnie swoją uwagą!-Wyrwała rękę z mojego uścisku.Z jej tonu nie trudno było wyczuć pogardę .Nie przepadała za naszym zespołem i  nami..no prawie za wszystkimi był jeden wyjątek...
-Cześć,słuchaj musisz wyświadczyć mi pewną przysługę..
-Och, muszę!?-odparła udając urażoną-a kto ci takich kłamstw nagadał chłopczyku? Nikt nie będzie robił za mojego rzecznika i mówił mi co mam robić!-krzyknęła mi w twarz patrząc na mnie szeroko otwartymi oczami
-Rzecznikiem owszem nie jestem..ale ty ,wiele na tym zyskasz..
-Do prawdy..!-Prychnęła i ziewnęła teatralnie machając przy tym dłonią-A co takiego?
-Nie co a raczej kogo..konkretnie mowa o Harrym-raptownie zamilkła
-Tutaj nie będziemy rozmawiać.Jutro o 16 w "Wild Rock".Tylko jeśli to okaże się głupim żartem ...-nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego ile jadu mogło nagle wkroczyć do jej gardła ..słyszałem niemal cichy syk..
-Zapamiętam-odparłem oszołomiony tym jaka ona potrafi być..
Camile zarzuciła torbę na ramię i udała się do klasy.Ja po chwili zrobiłem to samo..


***NASTĘPNEGO DNIA OCZAMI JOAN***


Środa to chyba najgorszy dzień w tygodniu.Ledwo co zwlekłam się z łóżka (apropo Louis nie dał się namówić na jego zamiane..:/ ) i zjadłam śniadanie a już musiałam lecieć na zajęcia.
Wychodząc z internatu zobaczyłam  czekającego na mnie Lokersa.
-Witaj kochanie..-zamruczał czule do ucha i złożył kilka delikatnych pocałunków..
-He..j..-odparłam trochę onieśmielona..
-Chciałbym ,żebyś dzisiaj gdzieś ze mną poszła....
-A w kwestii szczegółów..?
-Dowiesz się w swoim czasie..-pocałował mnie w policzek i pokierowaliśmy się do szkoły.
W ty tygodniu czwartek i piatek był wolny z powodu jakichś szkoleń nauczycieli a już w sobotę impreza..

Lekcje mijały mi bardzo szybko..hm..może dlatego,że tak bardzo nie mogłam się doczekać niespodzianki ?
Po zajęciach wybrałyśmy się z Katy i Alex na zakupy
-To od czego zaczynamy?-rzuciła Alex rozglądając sie po ulicach z kilkunastoma sklepami dookoła
-Co powiecie na ten nowy sklep ulicę dalej? Ostatnio widziałam tam fajne czarne platformy..mam do nich sukienkę więc gdyby był mój rozmiar-Katy uśmiechnęła się zadziornie
-Ok.to idziemy-odparłam i ruszyłyśmy przed siebie

Przekroczyłyśmy wielkie szklane drzwi sklepu..a raczej jakiejś ekskluzywnej ogromnej galerii!
Od ilości towaru aż kręciło się w głowie!
Katy od razy pobiegła do działu obuwia w poszukiwaniu swych butów a Alex udała się na bluzeczki.Ja po kilku minutach zdecydowałam,ze przejrzę jakie sukienki tu oferują..
Znalazłam stojak z rozmiarami 34/36 i zaczęłam bezinteresownie przerzucać wieszaki z kreacjami.Po chwili podeszła do mnie jakaś kobieta.
-Mogę pani w czymś pomóc?-zapytała wysilając się na uśmiech
-Właściwie to tylko oglądam..-spojrzałam na kobiete,która najwidoczniej nie miała zamiaru użerać się z takimi jak ja.Pomyślałam więc,że może jednak coś kupię-..chociaż w sumie to tak.Potrzebuję rady.Szukam czegoś na randke..Kruczek w tym,że nie mam pojęcia jakiego rodzaju jest to spotkanie..więc mam problem.Co może być odpowiednie?
-Aha-odparła entuzjastycznie z zamyśleniem0Proszę chwilę poczekać mam pewien pomysł!
po trzech minutach pojawiła się z wieszakiem w prawej dłoni
-Myśle,że to się nada-podała mi śliczną czarną baardzo krótką sukienkę z rękawem 3/4
-Proszę przymierzyć.A do tego proponuje granatowy żakiecik.
Wzięłam ciuchy i poszłam do garderoby.
Rozebrała się do bielizny i popatrzyłam przekrzywiając głowę na to co wisiał przede mną.Wzięła głęboki wdech i sprawnie wsunęłam na siebie sukienkę..No w efekcie nie była tak krótka jak mi się wydawało wię moje pośladki były w niej bezpieczne.
-Dobra-powiedziałam sama do siebie-na 3 patrzysz w lustro.1..2..yy 2i pół..no dobra 3!
Gwałtownie obróciłam się i spojrzałam na swoje odbicie...ŁAŁ! to jedyne co powiedziałam..sukienka była po prostu idealna..
-Halo!-odezwała moja doradczyni-Proszę się pokazać!
Wyszłam z przymierzalni .Ekspedientka pokiwała zadowolona głową.
-A nie mówiłam?Idealnie leży
-Też m,i się tak wydaje.Biore
-W takim razie zapraszam do kasy.
Wróciłam do kabiny i założyłam moje ciuchy.Zabrałam wszystkie rzeczy i poszłam namierzyć Lexi i Katy
-Co wybrałaś!-krzyknęła Alex na mój widok
-Zobaczysz w domu odparłam

Gdy wracałyśmy była już 16:30.Zaproponowałam żebyśmy coś zjadły.Dziewczyny od razu się zgodziły klepiąc po pustych brzuchach.Poszłyśmy do kafejki "Wild Rock".
Otwierają drzwi do lokalu zobaczyłam przez okno ..Liama ale..nie samego tylko z jakąś czarnowłosą dziewczyną.Niestety siedziała tyłem więc nie wiedziałam kto to.
Może to zabrzmi dziwnie ale gdy zobaczyłam ich razem przy jednym stoliku coś mnie ukłuło .Nie to nie było zazdrość..a może? Tylko nie w tym sensie.Liam był dla mnie taki miły i kochany..Kocham go bo jest jednym z moich  najlepszych przyjaciół ..po prostu widząc go z tą laską ..ja bo je się ,że jego stosunek do mnie się zmieni kiedy się zakocha..Głupia egoistka!Myślisz tylko o sobie!Byłabyś złą przyjaciółko gdybyś dla poczucia własnego bezpieczeństwa odebrała mu możliwość szczęścia!..Nie..to nawet dobrze się składa.Jeżeli Liam będzie z tamtą to może w końcu pogodzi się z Harrym i będzie tak jak dawniej?
Tak to jest myśl..Już wystarczająco namieszała więc pora na szczęśliwy obrót akcji.
Cofnęłam się i puściłam klamkę od drzwi wejściowych.Dziewczyny spojrzały na mnie zaskoczone.
-Nie tu..proszę chodźmy w inne miejsce..-powiedziała i ruszyła prze siebie.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka Wam :D oto wyczekana przez niektórych!!!!Przepraszam za moją nieobecność ale zdrowie znów zawiodło..Dzisiaj postarałam się już napisać dobrze i mam nadzieję,że się wam podoba..Bardzo prosiłabym o więcej komentarzy:D
Mam nadzieję,że już nie będzie takiej długiej przerwy .to do następnego posta papa
Bye:D

niedziela, 1 kwietnia 2012

Rozdział X "I need that one thing and you've got it Joan!!"


***OCZAMI HARREGO***

Ja na prawdę doskonale wiem,że podstawą każdego związku jest zaufanie i to na nim wszystko się buduje.Nie chodzi o to,że nie ufam Joan ..właśnie wręcz przeciwnie..ufam bezgranicznie..tylko boje się..cholernie się boje! Czego? Że w końcu Liam wygra..

Gdy wszedłem do pokoju zamknąłem za sobą drzwi i  spakowałem książki na jutro. Poszedłem do łazienki ..muszę jakoś ostudzić swoje myśli..potrzebuje długiego prysznica,to pozwoli mi się dostatecznie skupić na sprawie..
Odkręciłem kurek z ciepłą wodą..woda spływająca po moim nagim ciele na początku dała efekt gęsiej skórki..z czasem jednak było co raz przyjemniej..czułej jak kropelka po kropelce uciekają ze mnie wszelkie obawy,które dręczyły mnie przez cały dzień..
Kocham tą dziewczynę i przetrwam wszystko.Jestem pewien!!Tylko jak to jest z nią..? Mówi,że mnie kocha i czyni mnie to cholernie szczęśliwym..Każdy jej drobny gest ,delikatny uśmiech..wie do czego mnie doprowadza..Co jeśli kiedyś to się skończy?
-nie myśl o tym idioto!-upominałem samego siebie..
Jeśli coś się wydarzy..zawalczę bo warto.

Z pozytywnym nastawieniem opuściłem kabinę i zarzuciłem na siebie koszulkę i dresy.Dochodziła dwudziesta a ja byłem już tak bardzo senny..Położyłem się na łóżku i chwyciłem telefon,Jedna nieodebrana wiadomość.

"Mam nadzieję,że wszystko ok?
Chociaż sądząc po twoim dzisiejszym nastroju zaczynam się o ciebie bać Harry?
Gdybyś chciał pogadać wiesz gdzie mnie szukać .Czekam o każdej porze dnia i nocy.
Kocham cie mocno..Joan Xx"

Uśmiechnąłem się do ekranika.Jestem pewien ,że wyglądało to co najmniej komicznie.Nie powiem tej sms pozwolił mi do reszty utwierdzić się w moim przekonaniach.Muszę zacząć bardziej wierzyć w siebie..Gdyby mnie nie kochała to nie przypominałaby mi o tym w każdym możliwym momencie.Niby jest aktorką ale miłości przecież nie da się zagrać? Gdyby się okazało,że to wszystko udawała to kurde przysięgam ,że sam dał bym jej Oskara za taką rolę!
Zacząłem sam śmieć się ze swoich głupich myśli.Serio ta cała sytuacja z Liamem obniża mój intelekt..:D
Obu wszystko miało jakieś istotne zakończenie..Ciekawie mnie tylko jedno..? Czy kiedyś nazwę jeszcze Liama swoim przyjacielem??


***NASTĘPNEGO DNIA***


Słyszałem czyjeś kroki.Powoli otworzyłem powieki,które z wielkim trudem wykonały powierzone im przeze mnie zadanie .Zobaczyłem Lou jak biega po pokoju w tą i z powrotem i gada coś sam do siebie..
-Gościu co ci jest?-spytałem jeszcze zachrypniętym głosem w międzyczasie ziewając
-No nic,po prostu już powinienem być w szkole a  nie mogę znaleźć telefonu!-nagle otrzeźwiałem
-Jak to w szkole?-krzyknąłem podrywając się na równe nogi-która jest godzina!!
-No dochodzi 8: 30..-odparł zarzucając torbę na ramię
-Która cholera czemu nikt mnie nie obudził!!!


********


Uff ..zdążyłem .Co prawda zdyszany jak koń po pościgu ale,,no cóż liczy się,że dzwonka jeszcze nie było.
Udałem się w stronę klasy..pierwsza lekcja Historia sztuki..nawet nie wiem co było ostatnio..zespół i ta cała akcja ostatnia nie pozwalały dostatecznie skupiać mi się na nauce..Nawet nie zajrzałem do podręcznika..szlak.

Usiadłem w swojej ławce,po chwili pojawił się koło mnie Zayn
-Hej stary..yy-spojrzał na mnie dziwnie..-co ty taki.jak by to delikatnie powiedzieć  hm..zaniedbany?
-Ech..zaspałem i..- w tym momencie do klasy weszła nauczycielka.Nienawidziłem tej rudej okularnicy.Od samego początku wyrażała niechęć do tego ,że grupka nastoletnich jak to ujęła "rozkapryszonych gwiazdeczek" będzie robiła zbędne zamieszanie w szkole.W szczególności mi dawała do zrozumienia,że nie należe do grona jej ulubieńców..tak. Jak by mi na tym jeszcze zależało..
-Proszę o ciszę bo każe wam wyciągnąć karteczki!!-spojrzała na mnie i pogroziła palcem.Miałem ochote podbiec i jej go uciąć a później rzucić jakiemuś bezdomnemu psu..chociaż on miałby z niej pożytek..
-Na początek-rozejrzała się po klasie jednocześnie siadając przy tym swoim wielkimk biurku-może kogoś zapytam..Jakiś ochotnik?
O tak! W tym momencie to się kuźwa las rąk pojawił! Czekaj wiedźmo bo ci rubryczek w dzienniku na te piątki braknie!
-Hmm.. w takim razie sama wybiorę-zaczęła jeździć palcem po liście-Pan Styles.-oznajmiła z uśmiechem(złowieszczym)
-Że niby ja co?-odparłem
-Że do odpowiedzi  zapraszam.
Podniosłem się z ławki i wolnym krokiem zmierzałem pod tablicę
-Zwlekaniem nic nie wskórasz..
-Jestem i słucham szanownej PANI PROFESOR.-zaakcentowałem ostatnie słowa.Ta kobieta ledwo co zaocznie zdobyła uprawnienie do nauki specjalnie tak do niej mówimy wyrażając tym samym jak to bardzo ją szanujemy.
-Tylko pogarszasz sytuacje..Co było na ostatniej lekcji?
-Nie pamiętam nie wiem nie jestem tym zainteresowany
-Swietnie czyli mam rozumieć ,że się nie uczyłeś ?
-Oh ! Jak pani bystra!-udałem zaskoczenie
-To,że masz ten swój głupi zespolik nie świadczy o tym,że możesz tak wszystko lekceważyć .Pała .Siadaj.Odezwij się dzisiaj a za każde słowo dostaniesz następną ..
-Będzie tak jak pani PROFESOR sobie życzy-klasa wybuchnęła śmiechem.Nauczycielka zrobiła się czerwona..Fajnie wyglądał,Jej skóra na twarzy była prawie tak ognista jak włosy haha.
Zająłem swoje miejsce i wyłączyłem się z dalszej lekcji.


Siedziałbym pewnie tak do końca jednak czyjś krzyk sprowadził mnie znów do żywych
-Harry? doczekam się odpowiedzi?-ta baba stała nade mną i czekała na coś..zajebiście a ja kie było pytanie..
-Hm?-mruknąłem-może pani powtórzyć?-rudowłosa tylko westchnęła
-Pytałam co sądzisz o wierności?
-Wierności,że takiej w związki?
-A znasz jakąś inną?
-Hm..co ja sądzę?-musiałem się chwilę zastanowić-uważam ,że to kruchy temat..
-A możesz bardziej rozwinąć wypowiedź?-zapytała zirytowana
-Ludzie są ze sobą z miłości..no przeważnie tak?W tym przypadku wierność to podstawa-pomyślałem o Joan i Liamie-czasem ludzie nie dobierają się jednak dobrze i idą za zauroczeniem.później czegoś im w sobie nawzajem brakuje w tedy dochodzi do zdrad..
-Sądzisz,że można zbudować w sobie to coś by nie naruszać strefy wierności?
-Nie mo to oceniać..próbować chyba zawsze można i warto
Nauczycielka wydawała się być zaintrygowana moimi słowami
W dalszych rozważaniach(już mych osobistych jak najbardziej mentalnych) przerwał mi dzwonek.Podniosłem się z krzesła i bezinteresownie spojrzałem po klasie.Zatrzymałem się na nadzwyczaj uradowanym Liamie..O co mu chodzi??
Wychodząc zatrzymałem się przy tablicy ogłoszeń,która jak zwykle pękała w szwach od ogłoszeń o prace dla nastolatków.Jednak jedna szczególna ulotka przykuła moją uwagę.Rozglądając się na boki upewniłem się ,że nikt nie patrzy i pochwyciłem fiszke.
Wyszedłem na plac szkolny.Wystukałem w telefonie numer z ulotki.Koś odebrał po trzecim sygnale
-Słucham w czym mogę pomóc?-zapytała kobieta po drugiej stronie aparatu
-Dzień dobry chciałbym złożyć rezerwacje...

_______________________________________________________________________

Hej no i co wy o tym myślicie jak wam się podoba..mi co raz bardziej mówie wam co się będzie działo ,ąż mi gorąco jak o tym wszystkim pomyśle:D
Zapraszam do mnie 
Followujcie mnie na Twitterze a będę wam dodawała notki o nowych rozdziałach
@Asia_Official :D