HEYAH!!!
Dawno nic nie dodałam a to wszystko z braku czasu. Niedługo się zbiore i jakoś wstawie koniec tego jednopartu i opowiadania:)
Jak narazie zapraszam was na mojąstrone gdzie możecie zadawać mi dowolne pytania:)
ZAPRASZAM !!
http://ask.fm/AsiaaX
czwartek, 11 października 2012
czwartek, 24 maja 2012
Rozdział XVIII" NO>>>>!!!!!!"
***OCZAMI HARREGO***
Jeszcze nawet nie ma dziesiątej a ja już tracę stały grunt pod nogami.Serio..jeszcze trochę i twarzy nie będę kojarzyć.Liam cały czas podtyka mi wódkę wymyślając coraz to nowe watre oblania sprawy.Nie liczyłem ile kieliszków jużw siebie wlałem..coś około piętnastu..
W pewnym momencie rozległo siępukanie do drzwi.
-Harry możesz otworzyć?-powiedział..em..nie wiem sam kto..chyba Liam.Oni wszyscy mają tak podobne głosy..
-Taa..no już idę chwilka.-podniosłem się powoli i chwiejnym krokiem ruszyłem w kierunku drzwi chytając się wszystkiego co miałem pod ręko ,żeby nie straćić równowagi.Nacisnąłe (z wilkim trudem) klamkę.W progu stału jakieś trzy dziewczyny.Tą z przodu to chyba nawet skąś znam...
-Cześć-powiedziała czarnowłosa i delikatnie pocalowała mój policek niebezpiecznie blisko ust.-możemy się przyłączyć?Przez przypadek usłuszałam gdzie się wybieracie a,że na imprezie w szkole jest starsznie nudno..no bo cóż pięciu najprzystojnieszych chłopaków się zmyło..pomyslałam,że może.-
Tak szczerze to słyszałem co drugie jej słowo a co tzrecie rozumiałem.U mojego boku z nikąd pojawił się nagle Liam.
-Zapraszamy!-powiedział wykonując zachęcający ruch ręką.Dziewczyny weszły do środka a ja pokierowałem siędo stołu by zająć swoje miejsce.Musiałem szybko usiąść.W mojej głowie szalało jakieś nader porywiste tornado.Liam znów zaproponował kolejkę.Tym razem za zdrowie nowoprzybyłych. Gdy przechyliłem kieliszek a gorzka ciecz wlałą się w moje gardło wiedziałem,że więcej tego wieczoru już nie wypije..nie dałbym rady.Poszedłem do drugiego pokoju.Położyłem się na łóźku i zamknąłem oczy jednak sen nie miał zamiaru do mnie przyjś..wszystko wkoło wirowało. Usłyszałem skrzypienie otwieranych drzwi.Spojrzałem by sprawdzićkto mnie odwiedził..
-Nie przeszkadam?-zapytała nieinnie czarnowłosa
-Próbuje spać.-Wydukałem przez zaciśnięte zęby.-Możesz mi powiedzieć skąd ja cie znam?-zapytałem nie kojażąc już faktów
-Gluptasie..-powoli zbliżałą się w moim kierunku..-chodzimy do tej samej szkoły,tylko do tej pory nie zwracałeśna mnie większej uwagi..
-Camille?-zapytałem niepewnie.To imie jakoś samo nasunęło mi siędo głowy
-Tak,tak..-usiadłą okrakiem na moich kolanach.Pchnęła moją klatkępiersiową tak,żę upadłem na plecy..i w tym momencie film mi się urwał...
***OCZAMI LIAMA***
Dyskretnie wymknąłem sie chłopakom i poszedłem sprawdzić jak przebiega mój niezawodny-mam nadzieję, plan.
Delikatnie uchyliłem drzwi do pokoju..
-Wchodź.On śpi-rzuciła zniesmaczona sytuacją Camille
-Tak szybko?E..a doszło do czegoś?
-Phi! Nawet mnie nie pocałował!Usiadłąm mu na kolanach a ona zasnął! Uwierzysz! Tak po prostu zasnął! I tyle sobie z nim pogadałam..
-To nawet nie tak źle..Dobra.No to lecimy z tym wszystkim.
Zamknąłem pokuj na klucz,żeby nikt nas przypadkiem nie nakrył.
-Masz aparat?-zapytałe podchodząc do dziewczyny
-Oczywiście,że mam.-podała mi sprzęt-do dzieła.
Camille podeszła do Harregoi próbowała ściągnąc mu koszulkę jednak przyznam,że słabo jej to szło..
-Gapisz się tak a może z łaski swojej pomożesz gwiazdeczko? Widzisz ,że nie daje rady.
Odłożyłem aparat na stolik nocny i razem z czarnulką rozebraliśmy Hazze do samych bokserek po czym nakryliśmy kołdrą.Camille zsunęła z siebie swój podkoszulek i wślizgnęła się obok Harrego tak,że wyglądało to jak by oboje smacznie sobie spali nadzy po upojnej nocy..
-Połóż głowę na jego torsie-poradziłem ustawiając aparat na najlepszą rozdzielczość.
-Wiem co mam robić!-warknęła
-To ,że jesteś zła bo sięnim nie zabawiłaś cie nie uprawiedliwia.Opanuj troszkęswoje emocje bo nic z tego nie wyjdzie.A ma wyglądaćtak jakby na prawdęzdradził Joan.
-Rób to cholerne zdjącie i kończymy tę całą szopkę.Zaraz się stąd zmywam..
-Za jakąś godzinę..wiesz ,żeby wyglądało jakbyście..
-Dobra.-ucięła mojąwypowiedź.
Świetnie odegrała swoją rolę.Zrobiłem kilka IDEALNYCH zdjęć.Camille ubrała się i opadła na fotel z grobową miną.
-I co ja mam tu teraz robić? Wiesz co? Wydaje mi się,że ja nic nie będęz tego miała oprócz faktu,że dopiekłam Joan.Chociaż ..kedy ona go zostawi a ty jąbędziesz"pocieszać" to ja..-na jej twarz zawitał złowieszczy uśmieszek-pocieszę załamanego rozstaniem Harrego..No teraz mi się polepszyło..- jej entuzjazm był wyraźńie widoczny.
-Taki był mój plan od samego początku.Ja idę a ty wiesz co masz robić. I na razie nikomu ani słowa.Jutro wyjaśnie Harremu jaki wielki bład popełnił.Joan dowie się..niedługo..ale jeszcze nie pora..
Wyszedłem z pokoju.Nikt nawet nie zauważył ,że mnie nie było.
Po ipływie dobrej godziny,pokoj opuściła Camille.Pociągnęła mnie na bok.
-Co ty wyprawiasz jeszcze nas zobaczą.!
-Nie zobaczą..nie bój sięi tak nie są w stanie normalnie myśleć .a nawet jeśli to są tak zalani,że nie będą nic pamiętać.Chciałam ci tylko powiedzieć ,że dodałam coś od siebie..-uśmiechnęła sięzadowolona-taki gratis..
-Jaki?byłem pogrążony w rozmyślaniach..
-Taka mała krteczka..zobaczysz jutro..to ci pomoże go łatwiej przekonać..co zrobił
-Jesteś genialna..-powiedziałem uśmiechając sięod ucha do ucha.Wypiłem o wiele mniej niżpozostali ale alkohol powoli i mi dawał siewe znaki.
-Wypijemy za nasz sukces?-zapytała zadowolona z siebie
-Z przyjemnością....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak wyszło,żę nie miałam możliwości dodania rozdziału wcześniej.Problemy rodzinne ale mam nadzieję,żę ten się wam spodoba. DO następnego..:P
P.S tak się składa ,żę w ten poniedziałek mam egzamin..no przesłuchanie do podobnej szkoły jaka jest w moim opowiadaniu.Boje się cholernie! Musze śpiewać recytować graćna gitarze..hah. Boże jeśli siędostanęto będę mieszkać150km od domu w internacie rany..trzymajcie kciuki!!!
28 maj godz,12:30!!! Jak mi dobrze pójdzie to zdam relacje z tego jak było!
A i jeszcze napisałam pewnego jednoparta (w roli głównej Harry) tylko nie wiem czy mam go wstawić To pewien rodzaj dramatu. I pytanie do was chcecie jednopara???
PAPA:*
Jeszcze nawet nie ma dziesiątej a ja już tracę stały grunt pod nogami.Serio..jeszcze trochę i twarzy nie będę kojarzyć.Liam cały czas podtyka mi wódkę wymyślając coraz to nowe watre oblania sprawy.Nie liczyłem ile kieliszków jużw siebie wlałem..coś około piętnastu..
W pewnym momencie rozległo siępukanie do drzwi.
-Harry możesz otworzyć?-powiedział..em..nie wiem sam kto..chyba Liam.Oni wszyscy mają tak podobne głosy..
-Taa..no już idę chwilka.-podniosłem się powoli i chwiejnym krokiem ruszyłem w kierunku drzwi chytając się wszystkiego co miałem pod ręko ,żeby nie straćić równowagi.Nacisnąłe (z wilkim trudem) klamkę.W progu stału jakieś trzy dziewczyny.Tą z przodu to chyba nawet skąś znam...
-Cześć-powiedziała czarnowłosa i delikatnie pocalowała mój policek niebezpiecznie blisko ust.-możemy się przyłączyć?Przez przypadek usłuszałam gdzie się wybieracie a,że na imprezie w szkole jest starsznie nudno..no bo cóż pięciu najprzystojnieszych chłopaków się zmyło..pomyslałam,że może.-
Tak szczerze to słyszałem co drugie jej słowo a co tzrecie rozumiałem.U mojego boku z nikąd pojawił się nagle Liam.
-Zapraszamy!-powiedział wykonując zachęcający ruch ręką.Dziewczyny weszły do środka a ja pokierowałem siędo stołu by zająć swoje miejsce.Musiałem szybko usiąść.W mojej głowie szalało jakieś nader porywiste tornado.Liam znów zaproponował kolejkę.Tym razem za zdrowie nowoprzybyłych. Gdy przechyliłem kieliszek a gorzka ciecz wlałą się w moje gardło wiedziałem,że więcej tego wieczoru już nie wypije..nie dałbym rady.Poszedłem do drugiego pokoju.Położyłem się na łóźku i zamknąłem oczy jednak sen nie miał zamiaru do mnie przyjś..wszystko wkoło wirowało. Usłyszałem skrzypienie otwieranych drzwi.Spojrzałem by sprawdzićkto mnie odwiedził..
-Nie przeszkadam?-zapytała nieinnie czarnowłosa
-Próbuje spać.-Wydukałem przez zaciśnięte zęby.-Możesz mi powiedzieć skąd ja cie znam?-zapytałem nie kojażąc już faktów
-Gluptasie..-powoli zbliżałą się w moim kierunku..-chodzimy do tej samej szkoły,tylko do tej pory nie zwracałeśna mnie większej uwagi..
-Camille?-zapytałem niepewnie.To imie jakoś samo nasunęło mi siędo głowy
-Tak,tak..-usiadłą okrakiem na moich kolanach.Pchnęła moją klatkępiersiową tak,żę upadłem na plecy..i w tym momencie film mi się urwał...
***OCZAMI LIAMA***
Dyskretnie wymknąłem sie chłopakom i poszedłem sprawdzić jak przebiega mój niezawodny-mam nadzieję, plan.
Delikatnie uchyliłem drzwi do pokoju..
-Wchodź.On śpi-rzuciła zniesmaczona sytuacją Camille
-Tak szybko?E..a doszło do czegoś?
-Phi! Nawet mnie nie pocałował!Usiadłąm mu na kolanach a ona zasnął! Uwierzysz! Tak po prostu zasnął! I tyle sobie z nim pogadałam..
-To nawet nie tak źle..Dobra.No to lecimy z tym wszystkim.
Zamknąłem pokuj na klucz,żeby nikt nas przypadkiem nie nakrył.
-Masz aparat?-zapytałe podchodząc do dziewczyny
-Oczywiście,że mam.-podała mi sprzęt-do dzieła.
Camille podeszła do Harregoi próbowała ściągnąc mu koszulkę jednak przyznam,że słabo jej to szło..
-Gapisz się tak a może z łaski swojej pomożesz gwiazdeczko? Widzisz ,że nie daje rady.
Odłożyłem aparat na stolik nocny i razem z czarnulką rozebraliśmy Hazze do samych bokserek po czym nakryliśmy kołdrą.Camille zsunęła z siebie swój podkoszulek i wślizgnęła się obok Harrego tak,że wyglądało to jak by oboje smacznie sobie spali nadzy po upojnej nocy..
-Połóż głowę na jego torsie-poradziłem ustawiając aparat na najlepszą rozdzielczość.
-Wiem co mam robić!-warknęła
-To ,że jesteś zła bo sięnim nie zabawiłaś cie nie uprawiedliwia.Opanuj troszkęswoje emocje bo nic z tego nie wyjdzie.A ma wyglądaćtak jakby na prawdęzdradził Joan.
-Rób to cholerne zdjącie i kończymy tę całą szopkę.Zaraz się stąd zmywam..
-Za jakąś godzinę..wiesz ,żeby wyglądało jakbyście..
-Dobra.-ucięła mojąwypowiedź.
Świetnie odegrała swoją rolę.Zrobiłem kilka IDEALNYCH zdjęć.Camille ubrała się i opadła na fotel z grobową miną.
-I co ja mam tu teraz robić? Wiesz co? Wydaje mi się,że ja nic nie będęz tego miała oprócz faktu,że dopiekłam Joan.Chociaż ..kedy ona go zostawi a ty jąbędziesz"pocieszać" to ja..-na jej twarz zawitał złowieszczy uśmieszek-pocieszę załamanego rozstaniem Harrego..No teraz mi się polepszyło..- jej entuzjazm był wyraźńie widoczny.
-Taki był mój plan od samego początku.Ja idę a ty wiesz co masz robić. I na razie nikomu ani słowa.Jutro wyjaśnie Harremu jaki wielki bład popełnił.Joan dowie się..niedługo..ale jeszcze nie pora..
Wyszedłem z pokoju.Nikt nawet nie zauważył ,że mnie nie było.
Po ipływie dobrej godziny,pokoj opuściła Camille.Pociągnęła mnie na bok.
-Co ty wyprawiasz jeszcze nas zobaczą.!
-Nie zobaczą..nie bój sięi tak nie są w stanie normalnie myśleć .a nawet jeśli to są tak zalani,że nie będą nic pamiętać.Chciałam ci tylko powiedzieć ,że dodałam coś od siebie..-uśmiechnęła sięzadowolona-taki gratis..
-Jaki?byłem pogrążony w rozmyślaniach..
-Taka mała krteczka..zobaczysz jutro..to ci pomoże go łatwiej przekonać..co zrobił
-Jesteś genialna..-powiedziałem uśmiechając sięod ucha do ucha.Wypiłem o wiele mniej niżpozostali ale alkohol powoli i mi dawał siewe znaki.
-Wypijemy za nasz sukces?-zapytała zadowolona z siebie
-Z przyjemnością....
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak wyszło,żę nie miałam możliwości dodania rozdziału wcześniej.Problemy rodzinne ale mam nadzieję,żę ten się wam spodoba. DO następnego..:P
P.S tak się składa ,żę w ten poniedziałek mam egzamin..no przesłuchanie do podobnej szkoły jaka jest w moim opowiadaniu.Boje się cholernie! Musze śpiewać recytować graćna gitarze..hah. Boże jeśli siędostanęto będę mieszkać150km od domu w internacie rany..trzymajcie kciuki!!!
28 maj godz,12:30!!! Jak mi dobrze pójdzie to zdam relacje z tego jak było!
A i jeszcze napisałam pewnego jednoparta (w roli głównej Harry) tylko nie wiem czy mam go wstawić To pewien rodzaj dramatu. I pytanie do was chcecie jednopara???
PAPA:*
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Rozdział XVII"We've got a BIG problem"
***OCZAMI JOAN***
W sobote od samego ranka trwały u nas wielkie przygotowania do imprezy.Katy miała już wybrany strój,w którym jak stwierdziłyśmy jednogłośnie na pewno zawróci Niallowi w głowie
,za to Alex nie mogła zdecydować czy ma wybrać obcisłą małą czarną czy może ciemne rurki
i kremowy top bez ramiączek.Wybór był tudny.We wszystkim wyglądała zniewalająco.
-Wiecie co-zaczęła jednocześnie drapiąc sie po policzku w zamyśleniu
-Ja chyba wcisnę się w tą mini.A co!Czarny wyszczupla!-zkwitowała z radością malowaną na jej jasnej twarzy
-A ty co włożysz?-zwróciła się do mnie jednocześnie dając mi sójkę w bok
-Nie mam zielonego pojęcia..-No tak do tej pory nie zastanawiałam się nad taką błahostką..
było to jednak błędem
Podeszłam do szafy,otworzyłam ją na oścież i z powątpieniem wypisanym na każdym zakamarku
mojego ciała patrzyłam na co co się w niej znajdowało.Szlak.!Na serio nie mam się w co ubrać! Zdążyłabym skoczyć jeszcze na jakieś zakupy ale po pierwsze nie chce mi się bo nie uważam to
za aż tak konieczne,a po drugie dopiero co kupiłam sukienkę i trochę szkoda mi tak bez powodu
wydawać kolejną gotówke.
-A to co?-zapytała Katy wyciągając z szafy jakąś dużą żółtą torbę.Próbowałam sobie przypomnieć
skąd ten pakunek się tam wziął..a no tak.
-Jakieś dwa tygodnie temu jak byłam w domu mama kupiła mi kilka rzeczy..Zapomniałam zupełnie,
żeby je wypakować..
-A widziałaś chociaż co jest w środku?-wtrąciła się Lexi wydzierając torbę z rąk Katy.
-No..tak się złożyło,że nie..
-Boże Joan jaka ty czasem potrafisz być nierozgarnięta..No już.pokazuj!
Otworzyłam pakunek i jego zawartość jednym ruchem wysypałam na łóżko.
Wypadło kilka nowych jeszcze zapakowanych koszulek,komplet bielizny
(bardzo ładnej i dość wyzywającej..hej! od kiedy to mam kupuje mi czarne koronki!)
i..
-Wow..to jest świetne..-wydukała Alex
Naszym oczom ukazała się mała sukienka a właściwie to połączenie granatowej obcisłej koszulki na ramiączkach z czarną delikatnie rozkloszowaną krótką spódniczką.Od góry koszulki przez sam jej środek biegł czarny cienki paseczek,który zlewał się ze spódniczką.
No to problem z głowy..Powiedziałam uśmiechnięta od ucha do ucha
***************************
Gdy weszłam do sali,którą nasza szkola wynajęla na dzisiejszą imprezą oślepiły mnie kolorwe światła dyskoteki.Musiałam odwrócić głowę i na kilka sekund zamknąć oczy,bo mój wzrok nie wytrzymał takiego wstrząsu.Gdy już pierwszy ból minął powoli nakazałam powiekom się otworzyć.Przede mną stał Harry.
Wystraszona odskoczyłam jak poparzona.
-Przepraszam..nic ci nie jest? -powiedział przyciągając mnie do siebie i otulając swymi silnymi ramionami.Pociągnęłam nosem kilka razy by utonąć w jego uspokajającym zapachu..
-Nie wszystko ok.-odparłam po chwili-tylko wiesz.Efekt zaskoczenia,
-Pięknie wyglądasz..jak zawsze-ach..te jego dołeczki..
-Dziękuję.
-Mogę panią prosić?-zapytał po chwili wyciągając zachęcająco swoją dłoń w moim kierunku.
-Z wielką przyjemnością-uśmiechnęłam się i delikatnie go pocałowałam.
Pokierowaliśmy się w stronę parkietu i przez następne kilka piosenek wirowaliśmy po całej sali.
Kątem oka zauważyłam Nialla rozmawiającego z nadzwyczaj radosną Katy a w drugim końcu sali spostrzegłam Alex i Zayna..jedyne co mnie zmartwiło to entuzjazm Lexi,którego mulat niestety nie podzielał..czyżby nie był nią w ten sposób zainteresowany? Z tego co mówiła wyglądało to nieco inaczej..nieważne.Nie to się teraz liczy,
Zrobiliśmy sobie małą przerwę na oddech,coś do picia i..kilka głębszych pocałunków.
-Joan..-zaczął niepewnie Loczek-..wiem,że pewnie ci się to nie spodoba ale za chwilę musze iść..
-Czemu? Coś się stało?-zapytałam zaskoczona
-Nie tylko zaplanowaliśmy sobie dzisiaj z chłopakami taki męski wieczór-zerknęłam na niego podejrzliwie- oczywiście tylko nasza piątka i nikt więcej ,żadnych dziewczyn-bezbłędnie odczytał moje spojrzenie-mamy pokój w hotelu.To tak mniej więcej na znak zgody z Liamem
-Trzeba było tak od razu..czyli wrócicie dopiero jutro tak?
-Tak. Najprawdopodobniej po południu.Koło czternastej kiedy będziemy..ekchem...w stanie?
Zaśmiałam się na widok jego skrepowania.
-Baw się dobrze-szepnęłam mu na ucho i pocałowałam.Harry nie pozostawał mi dłużny.
Ktoś próbował nam przerwać.
-Harry?? Ziemia do Harrego!!Odklej się od Joan i chodź już no! Tylko na ciebie czekamy!-krzyczał zdenerwowany Niall
-Spadaj-szepnął Lokers na sekundę się ode mnie odrywając po czym znów powrócił do całowania.Tym razem jednak to ja przerwałam.
-no idź już bo nam żyć nie dadzą..
-Nic im się nie stanie jak sobie chwilkę poczekają..-zaśmiał się i próbował znów do mnie przybliżyć jednak ja sprawnie wyślizgnęłam się z jego objęć.
-Ech..-westchnął zrezygnowany--no dobra,dobra jak mnie wyganiasz..-spojrzała na niego urażona.
-Kocham Cie -rzucił uśmiechając się od ucha ucha
-No ja ciebie też
***OCZAMI LIAMA***
Weszliśmy do naszego pokoju z pełnym asortymentem.Na piętrze nie było nikogo prócz nas więc nie obawialiśmy się skarg złośliwych sąsiadów.Rozpakowaliśmy jedzenie,alkohol i włączyliśmy muzykę.
-No to na początek.-powiedział Zayn otwierając pierwszą butelkę wódki-za udaną noc!
Poszły dwie kolejki.Spojrzałem na zegarek 20:45.Muszę wykonaćtelefon..
-Chłopaki zaraz wracam-powiedziałem przekrzykując dość głośną muzykę.
Gdzie cię niesie?-zapytał wesoły blondynek
-Do łazienki.Masz ochotę może mi potowarzyszyć?-wyraźnie zastanawiał się przez chwilę
-wiesz nie..może jak będę już wstawiony.W tedy to wszystko możliwe.Zaczęły się śmiechy z głupoty żarłoka.Szybko udałem się na stronę i wybrałem odpowiedni numer z listy kontaktów.Czekałem tylko dwa sygnały.
-Szczegóły poproszę.-powiedziała Camile bez wstępu
-punkt 22:00.Adres dostałaś tak? I mają być jeszcze dwie dziewczyny...a i nie zapomnij aparatu.
-Masz mnie za idiotkę??Spokojnie tym razem będę punktualnie.
-Mam nadzieję.Rozłączyłem się i dołączyłem,do reszty.Przez ten czas kiedy mnie nie było zdżayli wybić dwie kolejki.
-Jak będziecie pić w takim tempie to zaraz wszystko pójdzie i będziemy o suchym pysku siedzieć!- zaśmiałem się widząc rozbawione twarze chłopaków.
-Liam,Liam..niczego nam ty nie braknie..zawtórował Harry.On miał najsłabszą głowę ..muszę go szybko upić..
Mimo tego,że dzisiejsza noc nie będzie tą,którą warto zapamiętać..nawet miło z nim normalnie pogadać..Nie no nie ma co się rozczulać bo nic nie wyjdzie.On nie zasługuje na Joan-NIE ZAPOMINAJ O TYM LIAMIE!!-upominałem się w myślach..
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hej specjalnie dałam dzisiaj dość długi i liczę ,żę wam sięspodoba i będzie wile komentarzy..
Enjoy!!
Jeśli chcecie być informowani o nowych rozdziałam podawajcie swoje twittery lub gg
a to mój twitter:
Asia_Official
czwartek, 26 kwietnia 2012
Rozdział XVI "Without a cause"
Na początku przepraszam z całego serca ,że dawno nic nie dodałam ale wiecie te całe egzaminy potrafią wykończyć;)
Za to jutro dodam dwa w nagrodę!
Mam nadzieję,że wam się chociaż troszkę podoba :D
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Teraz już na pewno wszystko pójdzie tak jak chce..wybacz Harry.Od jutra wszystko się zmieni..
Zmieni na gorsze mój drogi przyjacielu..
Za to jutro dodam dwa w nagrodę!
Mam nadzieję,że wam się chociaż troszkę podoba :D
----------------------------------------------------------------------------------------------------------
***OCZAMI LIAMA***
No tego to się nie spodziewałem !Harry sam do mnie przyszedł! haha!
Kto by pomyślał,że to ,że Joan zobaczy mnie z Camile znaczy się dla nich to oficjalnie Carmen..
Kto by pomyślał,że to ,że Joan zobaczy mnie z Camile znaczy się dla nich to oficjalnie Carmen..
ale i tak nieświadomie pomogła mi zwieść wszystkich.Jest tylko jeden mały
drobiazg w tym całym szczęściu a mianowicie Louis.On coś podejrzewa ..
nie wierzy w to,że
drobiazg w tym całym szczęściu a mianowicie Louis.On coś podejrzewa ..
nie wierzy w to,że
tak łatwo dałem za wygraną..oczywiście ma racje tylko..tylko dlaczego?
Cóż lepiej o tym teraz nie myśleć..musze skupić się na dalszej części mojego
wspaniałego planu,.dziś mamy czwartek co znaczy,że do jutra muszę załatwić
wspaniałego planu,.dziś mamy czwartek co znaczy,że do jutra muszę załatwić
odpowiednią ilość alkoholu ,żeby wszystko poszło jak należy.Do tego potrzebni
mi będą jednak chłopcy.
mi będą jednak chłopcy.
Wszedłem do pokoju.Zayna i Nialla
-Hej co byście powiedzieli na taką prywatną imprezę?-rzuciłem od wejścia
bez zbędnych komentarzy
bez zbędnych komentarzy
-No a to w sobote nie ma dyskoteki?-odpowiedział Niall z pełnymi ustami..
kurde ten znowu coś jje ja piernicze jak on tak może?
-Jest jest-zapewniłem blondynka-ale chodzi mi o taką naszą zespołową
procentową imprezę wiecie
-posłałem uśmiech,który mówił za wszystko
-posłałem uśmiech,który mówił za wszystko
co bydziło w nich wątpliwości
-To jest sobota więc większość wraca do domów.
-To jest sobota więc większość wraca do domów.
O 20:00 powiemy ,że my także zabieramy się do siebie ale tymczasem..
-Ja wchodzę! Chętnie zatruję trochę swoją wątrobę-zaśmiał się Zayn
-Nie no ja też nie odmówię-wspomniał się Niall przełykający ostatni kęs
swojej kanapki
Kiedyś jak jadł chipsy i zjadłem mu ostatniego z miski o mało nie przypłaciłem
tego stratą ręki.Teraz już mam nauczkę na przyszłość
,żeby nigdy tego nie robić.
tego stratą ręki.Teraz już mam nauczkę na przyszłość
,żeby nigdy tego nie robić.
Głodny Niall to zły Niall.
-A co z resztą?Mówiłeś im już wiesz trzeba ustalić składkę kupić jakieś przegryzk
i i załatwić sobie na noc bo tutaj niestety nie będziemy mogli wrócić a na ulicy nie uśmiecha
mi się spać?
i i załatwić sobie na noc bo tutaj niestety nie będziemy mogli wrócić a na ulicy nie uśmiecha
mi się spać?
-Jeszcze z nimi nie gadałem najpierw przyszedłem do was.
-A są w pokoju?-zapytał Niall wycierając usta z przeróżnych okruszków
-To ja po nich lece.Zaczekajcie tutaj to wszystko załatwimy od razu
Po chwili Niall wrócił z chłopakami,który od razu zgodzili się na moją propozycje,.
Za pewne blondynek opowiedział im wszystko po drodze.Ustaliliśmy,że Harry załatwi pokój(nie wiem skąd ma takie kontakty ale dobra już nie wnikam.)
Zayn i Lou mają kupić alkohol.Moim i Nialla zadaniem było zgromadzenie odpowiedniej ilości przekąsek .
*************************'
Dzień minął bardzo szybko.Planowanie i załatwianie wszystkich formalności zajeło wszystkim dużo czasu więc każdy zmęczony szybko zasnął.
Rano po śniadaniu zabraliśmy się ostro do pracy. Złożyliśmy się na wszystko czego
będziemy potrzebować włącznie z pokojem,który był już specjalnie dla nas zabukowany.
Harry szybko się uwinął..szkoda,że ten wieczór nie skończy się dla niego tak miło jak przewiduje..
Koło 16 wybraliśmy się na zakupy(tylko Hazza wykręcił się i nie poszedł z nami tłumacząc
,że ma coś do nadrobienia z materiału..ta ..ma na myśli badania nad Joan?)
.Zayn i Louis poszli w swoją stronę po procenty a ja biegałem po markecie za
szalonym Niallem pakującym wszystko co jadalne do wózka.
Mieliśmy już tone zapasów,jednak nasz żarłok stwierdził,że to i tak nie wystarczy
na całą noc.Sam pochłonąłby ów towar pewnie w niecałą godziną..oczywiście tylko gdyby mógł..
Wracając trafiliśmy na przyjaciół.
-Macie wszystko co potrzeba?-zawołał wesoły Niall próbując zajrzeć do jednej z toreb,którą właśnie trzymał Zayn.Mulat jednak sprawnie mu to uniemożliwił uderzając go reklamówką w krocze.Wszyscy zareagowali śmiechem..no oprócz biednego Niallerka..
-Au!-zawył zwijając sie w kłębek-a to za co?!
-Nie zagląda się do nie swoich dziurek-pokiwał palcem i posłał uśmiech na znak wyższości
-Czyli załatwiliście co trzeba?-chciałem się upewnić ,przecież taka błahostka mogłaby mi wszystko popsuć..
-śpiewająco!!-odparł Lou wysokim sopranem..-i mamy coś specjalnego..-pokiwał znacząco głową unosząc swoje brwi raz w góre raz w dół..-Jack Daniels.Mówi ci to coś chłopczyku?-zrobił miną jak by się nade mną litował
-Tak Lou.Mówi. Widzę,żę połakomiliście się na wisky?
Ile tego w sumie jest?
-Cztery połówki i dwa Danielsy.
Po chwili Niall wrócił z chłopakami,który od razu zgodzili się na moją propozycje,.
Za pewne blondynek opowiedział im wszystko po drodze.Ustaliliśmy,że Harry załatwi pokój(nie wiem skąd ma takie kontakty ale dobra już nie wnikam.)
Zayn i Lou mają kupić alkohol.Moim i Nialla zadaniem było zgromadzenie odpowiedniej ilości przekąsek .
*************************'
Dzień minął bardzo szybko.Planowanie i załatwianie wszystkich formalności zajeło wszystkim dużo czasu więc każdy zmęczony szybko zasnął.
Rano po śniadaniu zabraliśmy się ostro do pracy. Złożyliśmy się na wszystko czego
będziemy potrzebować włącznie z pokojem,który był już specjalnie dla nas zabukowany.
Harry szybko się uwinął..szkoda,że ten wieczór nie skończy się dla niego tak miło jak przewiduje..
Koło 16 wybraliśmy się na zakupy(tylko Hazza wykręcił się i nie poszedł z nami tłumacząc
,że ma coś do nadrobienia z materiału..ta ..ma na myśli badania nad Joan?)
.Zayn i Louis poszli w swoją stronę po procenty a ja biegałem po markecie za
szalonym Niallem pakującym wszystko co jadalne do wózka.
Mieliśmy już tone zapasów,jednak nasz żarłok stwierdził,że to i tak nie wystarczy
na całą noc.Sam pochłonąłby ów towar pewnie w niecałą godziną..oczywiście tylko gdyby mógł..
Wracając trafiliśmy na przyjaciół.
-Macie wszystko co potrzeba?-zawołał wesoły Niall próbując zajrzeć do jednej z toreb,którą właśnie trzymał Zayn.Mulat jednak sprawnie mu to uniemożliwił uderzając go reklamówką w krocze.Wszyscy zareagowali śmiechem..no oprócz biednego Niallerka..
-Au!-zawył zwijając sie w kłębek-a to za co?!
-Nie zagląda się do nie swoich dziurek-pokiwał palcem i posłał uśmiech na znak wyższości
-Czyli załatwiliście co trzeba?-chciałem się upewnić ,przecież taka błahostka mogłaby mi wszystko popsuć..
-śpiewająco!!-odparł Lou wysokim sopranem..-i mamy coś specjalnego..-pokiwał znacząco głową unosząc swoje brwi raz w góre raz w dół..-Jack Daniels.Mówi ci to coś chłopczyku?-zrobił miną jak by się nade mną litował
-Tak Lou.Mówi. Widzę,żę połakomiliście się na wisky?
Ile tego w sumie jest?
-Cztery połówki i dwa Danielsy.
Teraz już na pewno wszystko pójdzie tak jak chce..wybacz Harry.Od jutra wszystko się zmieni..
Zmieni na gorsze mój drogi przyjacielu..
Subskrybuj:
Posty (Atom)