Wyświetlenia strony

czwartek, 5 kwietnia 2012

Rozdział XI" Save your heart tonight"



***OCZAMI LIAMA***


Wypowiedź Loczka podsunęła mi pewien pomysł.Co prawda bardzo ryzykowny ale..do czego nie jest zdolny zakochany człowiek?
Ja dla Joan zrobię na prawdę wiele..
Do realizacji plany potrzebowałem jednak trzeciej osoby,,Długo zastanawiałem się kto będzie odpowiedni do tej roli aż w końcu znalazłem ideał...
Camile z profilu tanecznego.Ta dziewczyna należała do tych co to pokazują jakie są boskie, zupełnie puste i łatwe.Mimo tego uważana była za jedną z "liderek" szkolnych i zawsze przegrywała w rankingach z Joan..nienawidziła jej ..była więc perfekcyjną przykrywką..
Doszedłem do wniosku ,że jedyne co mi zostało to złożenie jej mojej propozycji nie do odrzucenia.
Jestem pewien,że się zgodzi.Ba!.Jeszcze kiedyś mi za wszystko podziękuje!!
Teraz muszę się tylko skupić i  ją znaleźć.Oby była dziś w szkole nie chcę czekać już dłużej..


Zszedłem do głównego hallu,by sprawdzić jej plan lekcji.Hmm..Hiszpański..A no tak obok klasy muzycznej!
Szybko udałem się w wybranym kierunku..Jest!Jak widać szczęście mi dzisiaj dopisuje..
W tym momencie zabrzęczał dzwonek.Podszedłem szybciej do Camile i bez słowa poprowadziłem ją za łokieć do pustego bocznego korytarza..
-No proszę,proszę kogo my tu mamy!Sam pan wielki gwiazdor zaszczycił mnie swoją uwagą!-Wyrwała rękę z mojego uścisku.Z jej tonu nie trudno było wyczuć pogardę .Nie przepadała za naszym zespołem i  nami..no prawie za wszystkimi był jeden wyjątek...
-Cześć,słuchaj musisz wyświadczyć mi pewną przysługę..
-Och, muszę!?-odparła udając urażoną-a kto ci takich kłamstw nagadał chłopczyku? Nikt nie będzie robił za mojego rzecznika i mówił mi co mam robić!-krzyknęła mi w twarz patrząc na mnie szeroko otwartymi oczami
-Rzecznikiem owszem nie jestem..ale ty ,wiele na tym zyskasz..
-Do prawdy..!-Prychnęła i ziewnęła teatralnie machając przy tym dłonią-A co takiego?
-Nie co a raczej kogo..konkretnie mowa o Harrym-raptownie zamilkła
-Tutaj nie będziemy rozmawiać.Jutro o 16 w "Wild Rock".Tylko jeśli to okaże się głupim żartem ...-nawet nie zdawałem sobie sprawy z tego ile jadu mogło nagle wkroczyć do jej gardła ..słyszałem niemal cichy syk..
-Zapamiętam-odparłem oszołomiony tym jaka ona potrafi być..
Camile zarzuciła torbę na ramię i udała się do klasy.Ja po chwili zrobiłem to samo..


***NASTĘPNEGO DNIA OCZAMI JOAN***


Środa to chyba najgorszy dzień w tygodniu.Ledwo co zwlekłam się z łóżka (apropo Louis nie dał się namówić na jego zamiane..:/ ) i zjadłam śniadanie a już musiałam lecieć na zajęcia.
Wychodząc z internatu zobaczyłam  czekającego na mnie Lokersa.
-Witaj kochanie..-zamruczał czule do ucha i złożył kilka delikatnych pocałunków..
-He..j..-odparłam trochę onieśmielona..
-Chciałbym ,żebyś dzisiaj gdzieś ze mną poszła....
-A w kwestii szczegółów..?
-Dowiesz się w swoim czasie..-pocałował mnie w policzek i pokierowaliśmy się do szkoły.
W ty tygodniu czwartek i piatek był wolny z powodu jakichś szkoleń nauczycieli a już w sobotę impreza..

Lekcje mijały mi bardzo szybko..hm..może dlatego,że tak bardzo nie mogłam się doczekać niespodzianki ?
Po zajęciach wybrałyśmy się z Katy i Alex na zakupy
-To od czego zaczynamy?-rzuciła Alex rozglądając sie po ulicach z kilkunastoma sklepami dookoła
-Co powiecie na ten nowy sklep ulicę dalej? Ostatnio widziałam tam fajne czarne platformy..mam do nich sukienkę więc gdyby był mój rozmiar-Katy uśmiechnęła się zadziornie
-Ok.to idziemy-odparłam i ruszyłyśmy przed siebie

Przekroczyłyśmy wielkie szklane drzwi sklepu..a raczej jakiejś ekskluzywnej ogromnej galerii!
Od ilości towaru aż kręciło się w głowie!
Katy od razy pobiegła do działu obuwia w poszukiwaniu swych butów a Alex udała się na bluzeczki.Ja po kilku minutach zdecydowałam,ze przejrzę jakie sukienki tu oferują..
Znalazłam stojak z rozmiarami 34/36 i zaczęłam bezinteresownie przerzucać wieszaki z kreacjami.Po chwili podeszła do mnie jakaś kobieta.
-Mogę pani w czymś pomóc?-zapytała wysilając się na uśmiech
-Właściwie to tylko oglądam..-spojrzałam na kobiete,która najwidoczniej nie miała zamiaru użerać się z takimi jak ja.Pomyślałam więc,że może jednak coś kupię-..chociaż w sumie to tak.Potrzebuję rady.Szukam czegoś na randke..Kruczek w tym,że nie mam pojęcia jakiego rodzaju jest to spotkanie..więc mam problem.Co może być odpowiednie?
-Aha-odparła entuzjastycznie z zamyśleniem0Proszę chwilę poczekać mam pewien pomysł!
po trzech minutach pojawiła się z wieszakiem w prawej dłoni
-Myśle,że to się nada-podała mi śliczną czarną baardzo krótką sukienkę z rękawem 3/4
-Proszę przymierzyć.A do tego proponuje granatowy żakiecik.
Wzięłam ciuchy i poszłam do garderoby.
Rozebrała się do bielizny i popatrzyłam przekrzywiając głowę na to co wisiał przede mną.Wzięła głęboki wdech i sprawnie wsunęłam na siebie sukienkę..No w efekcie nie była tak krótka jak mi się wydawało wię moje pośladki były w niej bezpieczne.
-Dobra-powiedziałam sama do siebie-na 3 patrzysz w lustro.1..2..yy 2i pół..no dobra 3!
Gwałtownie obróciłam się i spojrzałam na swoje odbicie...ŁAŁ! to jedyne co powiedziałam..sukienka była po prostu idealna..
-Halo!-odezwała moja doradczyni-Proszę się pokazać!
Wyszłam z przymierzalni .Ekspedientka pokiwała zadowolona głową.
-A nie mówiłam?Idealnie leży
-Też m,i się tak wydaje.Biore
-W takim razie zapraszam do kasy.
Wróciłam do kabiny i założyłam moje ciuchy.Zabrałam wszystkie rzeczy i poszłam namierzyć Lexi i Katy
-Co wybrałaś!-krzyknęła Alex na mój widok
-Zobaczysz w domu odparłam

Gdy wracałyśmy była już 16:30.Zaproponowałam żebyśmy coś zjadły.Dziewczyny od razu się zgodziły klepiąc po pustych brzuchach.Poszłyśmy do kafejki "Wild Rock".
Otwierają drzwi do lokalu zobaczyłam przez okno ..Liama ale..nie samego tylko z jakąś czarnowłosą dziewczyną.Niestety siedziała tyłem więc nie wiedziałam kto to.
Może to zabrzmi dziwnie ale gdy zobaczyłam ich razem przy jednym stoliku coś mnie ukłuło .Nie to nie było zazdrość..a może? Tylko nie w tym sensie.Liam był dla mnie taki miły i kochany..Kocham go bo jest jednym z moich  najlepszych przyjaciół ..po prostu widząc go z tą laską ..ja bo je się ,że jego stosunek do mnie się zmieni kiedy się zakocha..Głupia egoistka!Myślisz tylko o sobie!Byłabyś złą przyjaciółko gdybyś dla poczucia własnego bezpieczeństwa odebrała mu możliwość szczęścia!..Nie..to nawet dobrze się składa.Jeżeli Liam będzie z tamtą to może w końcu pogodzi się z Harrym i będzie tak jak dawniej?
Tak to jest myśl..Już wystarczająco namieszała więc pora na szczęśliwy obrót akcji.
Cofnęłam się i puściłam klamkę od drzwi wejściowych.Dziewczyny spojrzały na mnie zaskoczone.
-Nie tu..proszę chodźmy w inne miejsce..-powiedziała i ruszyła prze siebie.


----------------------------------------------------------------------------------------------------------
Hejka Wam :D oto wyczekana przez niektórych!!!!Przepraszam za moją nieobecność ale zdrowie znów zawiodło..Dzisiaj postarałam się już napisać dobrze i mam nadzieję,że się wam podoba..Bardzo prosiłabym o więcej komentarzy:D
Mam nadzieję,że już nie będzie takiej długiej przerwy .to do następnego posta papa
Bye:D

niedziela, 1 kwietnia 2012

Rozdział X "I need that one thing and you've got it Joan!!"


***OCZAMI HARREGO***

Ja na prawdę doskonale wiem,że podstawą każdego związku jest zaufanie i to na nim wszystko się buduje.Nie chodzi o to,że nie ufam Joan ..właśnie wręcz przeciwnie..ufam bezgranicznie..tylko boje się..cholernie się boje! Czego? Że w końcu Liam wygra..

Gdy wszedłem do pokoju zamknąłem za sobą drzwi i  spakowałem książki na jutro. Poszedłem do łazienki ..muszę jakoś ostudzić swoje myśli..potrzebuje długiego prysznica,to pozwoli mi się dostatecznie skupić na sprawie..
Odkręciłem kurek z ciepłą wodą..woda spływająca po moim nagim ciele na początku dała efekt gęsiej skórki..z czasem jednak było co raz przyjemniej..czułej jak kropelka po kropelce uciekają ze mnie wszelkie obawy,które dręczyły mnie przez cały dzień..
Kocham tą dziewczynę i przetrwam wszystko.Jestem pewien!!Tylko jak to jest z nią..? Mówi,że mnie kocha i czyni mnie to cholernie szczęśliwym..Każdy jej drobny gest ,delikatny uśmiech..wie do czego mnie doprowadza..Co jeśli kiedyś to się skończy?
-nie myśl o tym idioto!-upominałem samego siebie..
Jeśli coś się wydarzy..zawalczę bo warto.

Z pozytywnym nastawieniem opuściłem kabinę i zarzuciłem na siebie koszulkę i dresy.Dochodziła dwudziesta a ja byłem już tak bardzo senny..Położyłem się na łóżku i chwyciłem telefon,Jedna nieodebrana wiadomość.

"Mam nadzieję,że wszystko ok?
Chociaż sądząc po twoim dzisiejszym nastroju zaczynam się o ciebie bać Harry?
Gdybyś chciał pogadać wiesz gdzie mnie szukać .Czekam o każdej porze dnia i nocy.
Kocham cie mocno..Joan Xx"

Uśmiechnąłem się do ekranika.Jestem pewien ,że wyglądało to co najmniej komicznie.Nie powiem tej sms pozwolił mi do reszty utwierdzić się w moim przekonaniach.Muszę zacząć bardziej wierzyć w siebie..Gdyby mnie nie kochała to nie przypominałaby mi o tym w każdym możliwym momencie.Niby jest aktorką ale miłości przecież nie da się zagrać? Gdyby się okazało,że to wszystko udawała to kurde przysięgam ,że sam dał bym jej Oskara za taką rolę!
Zacząłem sam śmieć się ze swoich głupich myśli.Serio ta cała sytuacja z Liamem obniża mój intelekt..:D
Obu wszystko miało jakieś istotne zakończenie..Ciekawie mnie tylko jedno..? Czy kiedyś nazwę jeszcze Liama swoim przyjacielem??


***NASTĘPNEGO DNIA***


Słyszałem czyjeś kroki.Powoli otworzyłem powieki,które z wielkim trudem wykonały powierzone im przeze mnie zadanie .Zobaczyłem Lou jak biega po pokoju w tą i z powrotem i gada coś sam do siebie..
-Gościu co ci jest?-spytałem jeszcze zachrypniętym głosem w międzyczasie ziewając
-No nic,po prostu już powinienem być w szkole a  nie mogę znaleźć telefonu!-nagle otrzeźwiałem
-Jak to w szkole?-krzyknąłem podrywając się na równe nogi-która jest godzina!!
-No dochodzi 8: 30..-odparł zarzucając torbę na ramię
-Która cholera czemu nikt mnie nie obudził!!!


********


Uff ..zdążyłem .Co prawda zdyszany jak koń po pościgu ale,,no cóż liczy się,że dzwonka jeszcze nie było.
Udałem się w stronę klasy..pierwsza lekcja Historia sztuki..nawet nie wiem co było ostatnio..zespół i ta cała akcja ostatnia nie pozwalały dostatecznie skupiać mi się na nauce..Nawet nie zajrzałem do podręcznika..szlak.

Usiadłem w swojej ławce,po chwili pojawił się koło mnie Zayn
-Hej stary..yy-spojrzał na mnie dziwnie..-co ty taki.jak by to delikatnie powiedzieć  hm..zaniedbany?
-Ech..zaspałem i..- w tym momencie do klasy weszła nauczycielka.Nienawidziłem tej rudej okularnicy.Od samego początku wyrażała niechęć do tego ,że grupka nastoletnich jak to ujęła "rozkapryszonych gwiazdeczek" będzie robiła zbędne zamieszanie w szkole.W szczególności mi dawała do zrozumienia,że nie należe do grona jej ulubieńców..tak. Jak by mi na tym jeszcze zależało..
-Proszę o ciszę bo każe wam wyciągnąć karteczki!!-spojrzała na mnie i pogroziła palcem.Miałem ochote podbiec i jej go uciąć a później rzucić jakiemuś bezdomnemu psu..chociaż on miałby z niej pożytek..
-Na początek-rozejrzała się po klasie jednocześnie siadając przy tym swoim wielkimk biurku-może kogoś zapytam..Jakiś ochotnik?
O tak! W tym momencie to się kuźwa las rąk pojawił! Czekaj wiedźmo bo ci rubryczek w dzienniku na te piątki braknie!
-Hmm.. w takim razie sama wybiorę-zaczęła jeździć palcem po liście-Pan Styles.-oznajmiła z uśmiechem(złowieszczym)
-Że niby ja co?-odparłem
-Że do odpowiedzi  zapraszam.
Podniosłem się z ławki i wolnym krokiem zmierzałem pod tablicę
-Zwlekaniem nic nie wskórasz..
-Jestem i słucham szanownej PANI PROFESOR.-zaakcentowałem ostatnie słowa.Ta kobieta ledwo co zaocznie zdobyła uprawnienie do nauki specjalnie tak do niej mówimy wyrażając tym samym jak to bardzo ją szanujemy.
-Tylko pogarszasz sytuacje..Co było na ostatniej lekcji?
-Nie pamiętam nie wiem nie jestem tym zainteresowany
-Swietnie czyli mam rozumieć ,że się nie uczyłeś ?
-Oh ! Jak pani bystra!-udałem zaskoczenie
-To,że masz ten swój głupi zespolik nie świadczy o tym,że możesz tak wszystko lekceważyć .Pała .Siadaj.Odezwij się dzisiaj a za każde słowo dostaniesz następną ..
-Będzie tak jak pani PROFESOR sobie życzy-klasa wybuchnęła śmiechem.Nauczycielka zrobiła się czerwona..Fajnie wyglądał,Jej skóra na twarzy była prawie tak ognista jak włosy haha.
Zająłem swoje miejsce i wyłączyłem się z dalszej lekcji.


Siedziałbym pewnie tak do końca jednak czyjś krzyk sprowadził mnie znów do żywych
-Harry? doczekam się odpowiedzi?-ta baba stała nade mną i czekała na coś..zajebiście a ja kie było pytanie..
-Hm?-mruknąłem-może pani powtórzyć?-rudowłosa tylko westchnęła
-Pytałam co sądzisz o wierności?
-Wierności,że takiej w związki?
-A znasz jakąś inną?
-Hm..co ja sądzę?-musiałem się chwilę zastanowić-uważam ,że to kruchy temat..
-A możesz bardziej rozwinąć wypowiedź?-zapytała zirytowana
-Ludzie są ze sobą z miłości..no przeważnie tak?W tym przypadku wierność to podstawa-pomyślałem o Joan i Liamie-czasem ludzie nie dobierają się jednak dobrze i idą za zauroczeniem.później czegoś im w sobie nawzajem brakuje w tedy dochodzi do zdrad..
-Sądzisz,że można zbudować w sobie to coś by nie naruszać strefy wierności?
-Nie mo to oceniać..próbować chyba zawsze można i warto
Nauczycielka wydawała się być zaintrygowana moimi słowami
W dalszych rozważaniach(już mych osobistych jak najbardziej mentalnych) przerwał mi dzwonek.Podniosłem się z krzesła i bezinteresownie spojrzałem po klasie.Zatrzymałem się na nadzwyczaj uradowanym Liamie..O co mu chodzi??
Wychodząc zatrzymałem się przy tablicy ogłoszeń,która jak zwykle pękała w szwach od ogłoszeń o prace dla nastolatków.Jednak jedna szczególna ulotka przykuła moją uwagę.Rozglądając się na boki upewniłem się ,że nikt nie patrzy i pochwyciłem fiszke.
Wyszedłem na plac szkolny.Wystukałem w telefonie numer z ulotki.Koś odebrał po trzecim sygnale
-Słucham w czym mogę pomóc?-zapytała kobieta po drugiej stronie aparatu
-Dzień dobry chciałbym złożyć rezerwacje...

_______________________________________________________________________

Hej no i co wy o tym myślicie jak wam się podoba..mi co raz bardziej mówie wam co się będzie działo ,ąż mi gorąco jak o tym wszystkim pomyśle:D
Zapraszam do mnie 
Followujcie mnie na Twitterze a będę wam dodawała notki o nowych rozdziałach
@Asia_Official :D

piątek, 30 marca 2012

Rozdział IX "Tell me something i don't know"


***OCZAMI LIAMA***

Wracając ze szkoły wstąpiłem do sklepu.Postanowiłem,że kupię Joan coś słodkiego w podziękowaniu za "korepetycje."Tak na prawdę nie potrzebuje pomocy w angielskim ..ale to chyba nikogo nie zdziwi.To była po prostu najlepsza wymówka rozpoczynająca mój plan.Kupiłem Toffiefie.Ulubione czekoladki Blondynki..Jako taki miły  gest.

Gdy dotarłem na miejsce w naszym pokoju nie był nikogo.Zostawiłem plecak,przebrałem się w ciemnie jeansy,szarą koszulka a na to zarzuciłem rozpinaną czarno-białą koszulę w kratę z krótkim rękawem.
Wziąłem zeszyt do angielskiego ,czekoladki i poszedłem do Joan.
Zanim zapukałem do jej drzwi spojrzałem na zegarek ..16:30 idealnie
Już zapunktuje!
Delikatnie stuknąłem kilka razy..po chwili Joan otworzyła i przywitała szerokim uśmiechem.
Boże!Zrobiło mi się tak gorąco na jej widok ,że poczułem jak pod wpływem znacznego wzrostu temperatury rozpuszczają się czekoladki.które trzymałem właśnie za plecami.
-Hej!-Zapraszam-otworzyła szerzej drzwi.Odpowiedziałem i wszedłem.Byliśmy teraz sami..od tak dawna na to czekałem..
Zobaczyłem ,że na stole leżą przygotowane książki i jakieś przekąski..przyłożyła się do mojej prośby..a to chyba już coś znaczy..
Wyciągnąłem zza pleców bombonierkę i podałem Joan.Spojrzała na mnie za zdziwieniem.
-A to za co?-zapytała wyraźnie zaskoczona.Jak widać nie spodziewała się czegoś takiego..bingo! Kolejny punkt dla mnie!
-No wiesz..chciałem jakoś podziękować za pomoc pani nauczycielko-zaśmiała się w odpowiedzi
-Haha .Taka ze mnie nauczycielka jak z ciebie zawodowy akrobata ..
-Nie znasz moich zdolności..?-pośmialiśmy się trochę i usiedliśmy w końcu do lekcji..ale sobie wybrałem przykrywkę..no nic...dla niej zniosę wszystko..

Starałem zachowywać się naturalnie..Nie mogłem pozwolić na to by zbyt szybko zorientowała się jakie są moje zamiary wobec niej..jednak to,że byliśmy sami ..powodowało ,ze nieświadomie posuwałem się co raz dalej..Bawiłem się jej włosami jeżeli zrobiłem jakieś zadanie dobrze to ją przytulałem w podziękowaniu...
Czasami przez przypadek nasze dłonie się stykały..w tedy odskakiwałem ..wiem to głupie ale ..nie umiem inaczej..no ja ją kocham..A ona nawet nie zdaje sobie sprawy z tego jak na mnie działa..

***OCZAMI JOAN***

Na prawdę szkoda mi tego chłopaka..jest cudownym muzykiem ale jego angielski..jest na marnym poziomie..Plus taki,że szybko się uczy..No nic mam nadzieję  ,że zaliczy ten semestr na jakąś trójkę..może postaram się i cztery będzie realne..?Jeszcze zobaczymy..
Przez chwilę przyglądałam się jak próbuje rozwiązać jedno z przygotowanych przeze mnie zadań..Był przy tym na prawdę słodki..Hm ..od kiedy odkryłam One Direction zawsze w rankingach na pierwszym miejscu stawiałam oczywiście Stylesa a na drugim Liama..jednak często było tak,że Payne zwalał mnie z nóg wokalem..tyle,że to właśnie Harrego kocham ponad wszystko..kurde!Oni wszyscy są przystojni przecież ale Liam wydaję się być ostatnio dojrzalszy w swoich poczynaniach..ciekawe jaka szczęściara będzie go miała za chłopaka ..no życzę im jak najlepiej ..I oby kochała go tak mocno jak ja mojego Harrego...Moje myślenie się psuje..kurde to przez Horana..i te jego rozumowania..ech..chyba ze mną jest gorzej..Oni źle na mnie wpływają..ale i tak ich kocham..:D


O 18 nasza lekcja dobiegła końca,Czas upływał bardzo miło ale przyznam ,że czasami zachowania Liama mnie ..krępowały?Czasami..wiem,że to głupie bo jesteśmy przyjaciółmi ale ..wydaje mi się ,że próbował usilnie przekroczyć tą granice między wygłupami a ..flirtem?Nie no paranoja jakaś.Nawet nie myślę o tym bo to głupie..
Zeszłam na dół na kolacje.po drodze spotkałam Loczka.Dostałam dużego buziaka..na serio..trochę mnie zaskoczył..nie powiem mile..i udaliśmy się na stołówkę.Za "naszym" stołem siedziała już cała paczka


.Dziewczyny podbiegły do mnie i zaczęły gadać jak najęte..Nie zrozumiałam ani słowa..
-Hej może tak po kolei! jak było w kinie?
-Joan w weekend-zaczęła i przerwała nagle mówić Alex-co? W jakim kinie?
-No a gdzie byłyscie dzisiaj?-zapytałam troche pogubiona
-A..! Nie ważne kino słuchaj w weekend jest impreza .niby miała być za dwa tygodnie ale nie mogli znaleść sali no i w sobote balujemy!!
zaczęły piszczeć jedna przez drugą
-No dobra a czemu tak skaczecie?Impreza ok. jest coś jeszcze?
-Ale jesteś zabawimy się jak nigdy!-odparła już z mniejszym entuzjazmem Katy..nie chciałam im psuć humoru Nie chodzi o to,że się nie cieszę wręcz przeciwnie! To super tylko,że to tylko impreza jak każda inna i nie mam co skakać pod sufit..
-Też mam taką nadzieję -odpowiedziałam z uśmiechem
-Joan chodź już bo zaraz tu zemdleje z głody..-Harry pociągnął mnie w stronę reszty naszych kumpli.Podeszliśmy do stołu i zajęliśmy wolne miejsca..
-Smacznego!-powiedziałam do pałaszujących kanapki przyjaciół.Wszyscy chórkiem podziękowali..no oprócz Nialla ,który był tak zajęty tym swoim talerzem ,że nawet nie zauważył ,że podeszliśmy..Ja na prawdę często się zastanawiałam gdzie on mieści tyle jedzenia..takie chucherko.. Zanim ich poznałam myślałam,że to bajeczki są mocno przesadzone..To,że Niall tyle jje a Lou lubi marchewki..to było dziwne..a jednak okazało się,że oni na serio są dziwni ale ..w pozytywny sposób:D
Wzięłam jedną kanapkę i ugryzłam jej kęs.


-Joan podobno śpiewasz na konkurs się prawda? Twoje solo powali na pewno wszystkich..-powiedział Liam
-Heh.tak ..przy was to jestem beztalencie ..a tak w ogóle skąd o tym wiesz?-skojarzyłam,że nauczycielka pytała mnie o to na osobności w tedy gdy wyciągnęła mnie z angielskiego..
Chłopak trochę się zmieszał
-E..przez przypadek słyszałem jak nauczycielka rozmawiała z dyrektorką..chwaliła się ,że oprócz naszego zespołu ma kogoś kto może wygrać..-kolejny pełen ufności uśmiech..
-oj coś mi tu słodzisz..!
Ci którzy słuchali naszej dalszej wymiany zdań mieli niezły ubaw..no z jednym wyjątkiem..od razu się opamiętałam i zakończyłam tą głupią rozmowę..
Harry nie powiedział nawet słowa odkąd zasiedliśmy do stołu.przeczesałam delikatnie palcami jego loki ..spojrzał na mnie delikatnie unosząc kąciki swych ust
-Czemu jesteś taki nieobecny..?Coś się stało?-zapytałam przybliżając się do niego i wtulając w jego ciepłe ramiona ..bez sprzeciwu przyciągnął mnie mocniej do siebie i pocałował w czoło
-Nic kochanie..nie przejmuj się mną ..tochę boli mnie głowa ..lepiej będzie jak już pójdę..
-Na pewno..może pójdę z tobą..-wyraźnie ucieszył się na te słowa
-Nie nie trzeba ..położę się spać..-wpił się zachłannie w moje usta..tak przy wszystkich trochę mnie zaskoczył tą namiętnością ..znowu.. -Dobranoc..śpij słodko Kocham cie -szepną mi do ucha 
-Ja ciebie też-odparłam
Gdy odchodził spojrzał na Liama..zrobiłam to samo..
Payne..miał twarz ukrytą w dłoniach..

_________________________________________________________________________________

Cześć wszystkim..!!

To już dziewiąty rozdział..kurcze dość długie wstawiam te rozdziały..ale to chyba dobrze..A i chciałam bardzo podziękować za pierwsze komentarze liczę ,że będzie ich co raz więcej:D
Może zostawiać w komach linki do waszych blogów bardzo chętnie je odwiedzę 

To do jutra Directioners:!!!

czwartek, 29 marca 2012

Rozdział VIII"" More than this"




Poczułam ,że ktoś uderza mnie w udo tym samym sprowadzając na ziemię .To był Niall. Tego chłopca nie dało się nie lubić .To takie wieczne dziecko .Zawsze uśmiechnięty, pozytywnie nastawiony do życia i....wiecznie głodny co niewiarygodnie mnie bawiło.
-No to co księżniczko?  Zamknięta w wieży ??-poruszał zabawnie brwiami  tak oprócz tej dziwnej schizy na punkcie jedzenia chłopak miał wiele rzeczy niepoukładane w głowie.
-Niall, te twoje porównania sprawiają, że zaczynam martwić się o twoje zdrowie psychiczne. Mógłbyś powiedzieć to samo tylko wiesz..tak ,żeby normalny człowiek załapał??-postukałam się palcem w głowę
-Hhaha bardzo śmieszne-oburzył się .On chyba sam nie wie co mówi-Ech..-w końcu dał za wygraną-chodziło mi o to, że teraz kiedy jesteś z naszym słodkim Loczkiem...(co mnie trochę martwi bo może się okazać ,że będziesz mi przez to poświęcała mniej czasu...)-zrobił minę niewiniątka-no to wiesz już nie będziesz miała tyle hmm swobody w rozmowach z innymi chłopakami..
-No wiesz może ja jej nie potrzebuje..a ty na tym nie bój się nie ucierpisz..a tak w ogóle to..co ma jedno do drugiego??-jakoś próbowałam to poukładać jednak nie myślenie blondynka jest nie na moją głowę..
-No przeważnie to mam na myśli zero flirtowania i takie tam ale wiesz co-nachylił się ,żeby szepnąć mi do ucha-jak by cię kiedyś trafił jakiś skok w bok czy coś to spoko zaufaj mi a ja mogę cię kryć i będę cicho! -momentalnie od niego odskoczyłam i palnęłam go w ramie powinnam raczej w głowę to w niej rozprzestrzeniają się te chore pomysły
-Głupi jesteś!- zaśmiałam się histerycznie
-Wiem ale ty i tak mnie kochasz-uśmiechną się od ucha bo dobrze wiedział ,że ma racje. Pomyślałam chwile co by tu odpowiedzieć i postanowiłam, że pobawię się trochę w jego myślenie
-No to ja ci powiem tak. księżniczka w wierzy owszem..ale sama na własne życzenie zamknięta i ma swój własny klucz ,którego może użyć ,żeby z niej wyjść-uśmiechnęłam się triumfalnie. Myślenie Horana jest zaraźliwe
-No nie wiem nie wiem..Harry to ci tak łatwo odejść nie pozwoli ..za bardzo cię kocha .odkąd wróciliśmy dzisiaj w kółko tylko o tobie..Pytamy się kiedy robimy próbę bo niedługo koncert a on ,że jest zbyt szczęśliwy na próby..ale w końc się odbyła nie powiem... już  , się cieszyłem jak wyszedł bo te jego amory to mnie o mdłości przyprawiają...apropo jedzenia  coś bym zjadł..masz może coś dobrego ?-patrzyłam na niego z dziwną miną bo trochę mnie zaskoczył
-Jak to jest ,że ja nie mogłam cię zrozumieć a ty od razu załapałeś?- wydukałam
-Talent kochana talent Jestem Niall i to czyni mnie zajebistym..to jak z tym jedzeniem..?-dopytywał się
-No..-sięgnęłam do mojej szafki-mam delicje i chipsy proszę bardzo jedz jeśli cię to uszczęśliwi  i smacznego-uśmiechnęłam się .Widok blondynka cieszącego się ze swojego jedzenia jest po prostu bezcenny
-Taaak! Horan  napełni brzuszek bo jego przyjaciółka jest dobra mu pozwala !-wydarł się na całe gardło
W tym momencie wszyscy się na nas spojrzeli..Na początku panowała niezręczna cisza a już po chwili każdy składał się ze śmiechu..oczywiście z wyjątkiem Nialla ,który  pałaszował. Był przy tym śmiertelnie poważny..


  ********************** 


No i przyszedł poniedziałek .W szkole byłam na godzinę 9.W pierwszy dzień tygodnia zawsze zaczynam później lekcje co sprawia ,że dzień staje się lepszy.

Przede mną ostatnie dwie lekcje ,na które chodzę razem z chłopakami  a mianowicie impostacja głosu oraz zajęcia teatralne .Zadzwonił dzwonek wiec szybko pokierowałam się w stronę sali.Harry czekał już na mnie przed drzwiami. Zmierzałam uśmiechnięta w jego kierunku .Bolała mnie trochę głowa i miałam jeszcze małą gorączkę ale jego widok odganiał wszelkie mało znaczące dolegliwości. Już prawie byłam przy Loczku kiedy zatrzymał mnie nie kto inny jak nasz drogi Payne i pociągnął na bok. Rzuciłam w stronę Harrego przepraszające spojrzenie
-Hej Joan-puścił mi oczko Liam...wspominałam już wcześniej o jego śmiałych gestach?- Jak ci miną dzień?
-Dobrze ale..czy to na pewno o to chciałeś zapytać? -od razu wiedziałam ,że jest jakaś sprawa a on jak zwykle nie umie mówić wprost
-Heh..no masz racje. Tak właściwie to ma do ciebie pewną prośbę..


 *** OCZAMI LIAMA***


Zobaczyłem Joan idącą do Hazzy .Haha.Mam świetną okazję,żeby popsuć mu nastrój do końca dnia.Zatrzymałem blondynkę  i pociągnąłem ją na bok
-Hej Joan jak ci miną dzień?-zapytałem stwarzając pozory niewinnego zatroskanego przyjaciela.Ta dobre.W rzeczywistości myślałem właśnie o tym jaka jest piękna i niestety nie moja co sprawiało ,że w środku cały wrzałem jak parujący czajnik.Chciałem i to bardzo ją pocałować tu i teraz..jednak byłaby to najgłupsza rzecz jaką bym kiedykolwiek zrobił.
-Dobrze-odpowiedziała z uśmiechem-ale..czy na pewno o to chciałeś mnie zapytać?
Zajebiście czujecie to? Do tego jest bystra..kobieta ideał i kurwa nie moja!!!!
-Heh-opanowałem swoje wewnętrzne emocje ,które z minuty na minute tliły się we mnie coraz bardziej.
-No nasz racje-odparłem delikatnie zastanawiając się co mam wymyślić? Jaką propozycje złożyć w sposób taki by jej nie odstraszyć..Mam!-Tak właściwie to mam do ciebie prośbę...
-Słucham-uśmiechnęła się zachęcająco
-Wiesz moje oceny z angielskiego martwią nie tylko mnie ale i moich rodziców.Mówią,że zespół nie pozwala mi na edukacje i grożą,że  jeśli się nie poprawie..moge zapomnieć o dalszej karierze..-serio ,nawet ja bym pękł gdybym coś takiego usłyszał-A ty masz piątkę więc pomyślałem ,że może byś mi pomogła.Przyjaciółka chyba nie odmówi prawda?
-No jasne!-krzyknęła od razu .Spodziewałem się takiej reakcji-Dziewczyny idą dzisiaj do kina o 16 więc do wieczora jestem sama ..co powiesz na 16:30? Wpadniesz i coś razem wymyślimy?
-Będę o czasie-posłałem jej pełny wdzięczności uśmiech i odszedłem zadowolony z siebie.Po drodze minąłem Harrego.Spojrzałem na niego z wyższością .Wiedział,że nie próżnuje i próbuje wygrać to co najcenniejsze..No cóż..dopiero się rozkręcam:D



 ***OCZAMI HARREGO***


Każda najmniejsza cząstka mojego ciała ociekała gniewem i zazdrością.Wiem,że Joan nie jest tu niczemu winna,ale jedną z jej wad jest zbytnia ufność innym.Co prawda Liam to jej przyjaciel.,niby i mój..były.Teraz toczymy jak by taką walkę.Może kiedyś znowu wszystko będzie takie jak na początku naszej znajomości?Tego na serio nie wiem.Najgorsze w tym wszystkim jest to,że musze udawać przed resztą ,że wszystko jest ok.Nie lubie ich okłamywać .To przecież moja rodzina jak to mówią nasi fani Jedno Marzenie Jeden Zespół Jeden Kierunek..a co by było gdyby tabloidy dowiedziały się o naszym małym kryzysie..nie nie można do tego dopuścić.Z tego co mi się wydaje Liam nie ma takich problemów z tym wszystkim...

Po chwili rozmyślań podbiegła do mnie Joan
-Przepraszam,że czekasz ale wiesz..Liam..-zmartwiła się
-Ok nic się nie stało chodź już lepiej do klasy-odparłem wysilając się na uśmiech.
Nauczycielka poinformowała klase o naszym koncercie podczas konkursu.Wszyscy byli zadowoleni bo nie powiem One Direction był lubianym zespołem w tej szkole.
Po zajęciach przyszedł czas na impostacje głosu.To chyba mój ulubiony przedmiot i z tego co mi się wydaje Joan także.
Gdy lekcja dobiegło końca szybko pobiegłem do swojej szafki po kurtkę i udałem się na poszukiwania mojej blondyneczki.Może to dziwne ale wystarczył zaledwie 5 minut bym za nią zatęsknił.nie wiem co by było gdyby wybrała Liama..dobra nawet o tym nie myśle bo tylko sobie nastrój popsuje.
Złapałem ją gdy wychodziła ze szkoły.
-Hej!-krzyknąłem a ona się odwróciła podbiegła do mnie i objęła mnie.Uwielbiam takie drobne gesty z jej strony-Jesteś może dzisiaj wolna? Co powiesz na kino..w ostatnim rzędzie..-szepnąłem jej do ucha.
Joan puściła mnie z objęć ,chwyciła moją ręke i zaczęła iść.Na początku nie odpowiedziała
-Joan?-stanąłem i złapałem ją za pod brudek bo uciekała ode mnie wzrokiem
-Am..wiesz..jeśli o to chodzi o to to dzisiaj nie dam rady..-była zdenerwowana
-Trudno to może obejrzymy coś u mnie..hej -pocałowałem ją w policzek - to nie powód do smutku.
-Tylko,że druga opcja też odpada..Obiecałam Liamowi,że pomogę mu dzisiaj w lekcjach..One tego potrzebuje ..a ja jako przyjaciółka muszę się sprawdzić..nie uważasz..-widać było,że źle jej z tym co mówi..Więc po to Liam ją złapał..a to bystrzak..byłem wściekły oczywiście,że tak! tylko Joan nie może tego wiedzieć..już wystarczy jej nieprzyjemności
.-Jasne ,nie ma sprawy.W sumie to nawet dobrze bo i mi przyda się chwila z książką..Objąłem ją w tali i pokierowaliśmy się do internatu.
Gdy byliśmy na miejscu odprowadziłem Joan pod drzwi jej pokoju.Dostałem całusa na pożegnanie i ze smakiem Joan w ustach wróciłem do swojego pokoju...

--------------------------------------------------------------------------------------------

Hej hej DIRECTIONERS!!! Ciekawi was co będzie dalej??? Kolejna notka już jutro


Do jutra papa kochani:D
@Asia_Official