Wyświetlenia strony

piątek, 30 marca 2012

Rozdział IX "Tell me something i don't know"


***OCZAMI LIAMA***

Wracając ze szkoły wstąpiłem do sklepu.Postanowiłem,że kupię Joan coś słodkiego w podziękowaniu za "korepetycje."Tak na prawdę nie potrzebuje pomocy w angielskim ..ale to chyba nikogo nie zdziwi.To była po prostu najlepsza wymówka rozpoczynająca mój plan.Kupiłem Toffiefie.Ulubione czekoladki Blondynki..Jako taki miły  gest.

Gdy dotarłem na miejsce w naszym pokoju nie był nikogo.Zostawiłem plecak,przebrałem się w ciemnie jeansy,szarą koszulka a na to zarzuciłem rozpinaną czarno-białą koszulę w kratę z krótkim rękawem.
Wziąłem zeszyt do angielskiego ,czekoladki i poszedłem do Joan.
Zanim zapukałem do jej drzwi spojrzałem na zegarek ..16:30 idealnie
Już zapunktuje!
Delikatnie stuknąłem kilka razy..po chwili Joan otworzyła i przywitała szerokim uśmiechem.
Boże!Zrobiło mi się tak gorąco na jej widok ,że poczułem jak pod wpływem znacznego wzrostu temperatury rozpuszczają się czekoladki.które trzymałem właśnie za plecami.
-Hej!-Zapraszam-otworzyła szerzej drzwi.Odpowiedziałem i wszedłem.Byliśmy teraz sami..od tak dawna na to czekałem..
Zobaczyłem ,że na stole leżą przygotowane książki i jakieś przekąski..przyłożyła się do mojej prośby..a to chyba już coś znaczy..
Wyciągnąłem zza pleców bombonierkę i podałem Joan.Spojrzała na mnie za zdziwieniem.
-A to za co?-zapytała wyraźnie zaskoczona.Jak widać nie spodziewała się czegoś takiego..bingo! Kolejny punkt dla mnie!
-No wiesz..chciałem jakoś podziękować za pomoc pani nauczycielko-zaśmiała się w odpowiedzi
-Haha .Taka ze mnie nauczycielka jak z ciebie zawodowy akrobata ..
-Nie znasz moich zdolności..?-pośmialiśmy się trochę i usiedliśmy w końcu do lekcji..ale sobie wybrałem przykrywkę..no nic...dla niej zniosę wszystko..

Starałem zachowywać się naturalnie..Nie mogłem pozwolić na to by zbyt szybko zorientowała się jakie są moje zamiary wobec niej..jednak to,że byliśmy sami ..powodowało ,ze nieświadomie posuwałem się co raz dalej..Bawiłem się jej włosami jeżeli zrobiłem jakieś zadanie dobrze to ją przytulałem w podziękowaniu...
Czasami przez przypadek nasze dłonie się stykały..w tedy odskakiwałem ..wiem to głupie ale ..nie umiem inaczej..no ja ją kocham..A ona nawet nie zdaje sobie sprawy z tego jak na mnie działa..

***OCZAMI JOAN***

Na prawdę szkoda mi tego chłopaka..jest cudownym muzykiem ale jego angielski..jest na marnym poziomie..Plus taki,że szybko się uczy..No nic mam nadzieję  ,że zaliczy ten semestr na jakąś trójkę..może postaram się i cztery będzie realne..?Jeszcze zobaczymy..
Przez chwilę przyglądałam się jak próbuje rozwiązać jedno z przygotowanych przeze mnie zadań..Był przy tym na prawdę słodki..Hm ..od kiedy odkryłam One Direction zawsze w rankingach na pierwszym miejscu stawiałam oczywiście Stylesa a na drugim Liama..jednak często było tak,że Payne zwalał mnie z nóg wokalem..tyle,że to właśnie Harrego kocham ponad wszystko..kurde!Oni wszyscy są przystojni przecież ale Liam wydaję się być ostatnio dojrzalszy w swoich poczynaniach..ciekawe jaka szczęściara będzie go miała za chłopaka ..no życzę im jak najlepiej ..I oby kochała go tak mocno jak ja mojego Harrego...Moje myślenie się psuje..kurde to przez Horana..i te jego rozumowania..ech..chyba ze mną jest gorzej..Oni źle na mnie wpływają..ale i tak ich kocham..:D


O 18 nasza lekcja dobiegła końca,Czas upływał bardzo miło ale przyznam ,że czasami zachowania Liama mnie ..krępowały?Czasami..wiem,że to głupie bo jesteśmy przyjaciółmi ale ..wydaje mi się ,że próbował usilnie przekroczyć tą granice między wygłupami a ..flirtem?Nie no paranoja jakaś.Nawet nie myślę o tym bo to głupie..
Zeszłam na dół na kolacje.po drodze spotkałam Loczka.Dostałam dużego buziaka..na serio..trochę mnie zaskoczył..nie powiem mile..i udaliśmy się na stołówkę.Za "naszym" stołem siedziała już cała paczka


.Dziewczyny podbiegły do mnie i zaczęły gadać jak najęte..Nie zrozumiałam ani słowa..
-Hej może tak po kolei! jak było w kinie?
-Joan w weekend-zaczęła i przerwała nagle mówić Alex-co? W jakim kinie?
-No a gdzie byłyscie dzisiaj?-zapytałam troche pogubiona
-A..! Nie ważne kino słuchaj w weekend jest impreza .niby miała być za dwa tygodnie ale nie mogli znaleść sali no i w sobote balujemy!!
zaczęły piszczeć jedna przez drugą
-No dobra a czemu tak skaczecie?Impreza ok. jest coś jeszcze?
-Ale jesteś zabawimy się jak nigdy!-odparła już z mniejszym entuzjazmem Katy..nie chciałam im psuć humoru Nie chodzi o to,że się nie cieszę wręcz przeciwnie! To super tylko,że to tylko impreza jak każda inna i nie mam co skakać pod sufit..
-Też mam taką nadzieję -odpowiedziałam z uśmiechem
-Joan chodź już bo zaraz tu zemdleje z głody..-Harry pociągnął mnie w stronę reszty naszych kumpli.Podeszliśmy do stołu i zajęliśmy wolne miejsca..
-Smacznego!-powiedziałam do pałaszujących kanapki przyjaciół.Wszyscy chórkiem podziękowali..no oprócz Nialla ,który był tak zajęty tym swoim talerzem ,że nawet nie zauważył ,że podeszliśmy..Ja na prawdę często się zastanawiałam gdzie on mieści tyle jedzenia..takie chucherko.. Zanim ich poznałam myślałam,że to bajeczki są mocno przesadzone..To,że Niall tyle jje a Lou lubi marchewki..to było dziwne..a jednak okazało się,że oni na serio są dziwni ale ..w pozytywny sposób:D
Wzięłam jedną kanapkę i ugryzłam jej kęs.


-Joan podobno śpiewasz na konkurs się prawda? Twoje solo powali na pewno wszystkich..-powiedział Liam
-Heh.tak ..przy was to jestem beztalencie ..a tak w ogóle skąd o tym wiesz?-skojarzyłam,że nauczycielka pytała mnie o to na osobności w tedy gdy wyciągnęła mnie z angielskiego..
Chłopak trochę się zmieszał
-E..przez przypadek słyszałem jak nauczycielka rozmawiała z dyrektorką..chwaliła się ,że oprócz naszego zespołu ma kogoś kto może wygrać..-kolejny pełen ufności uśmiech..
-oj coś mi tu słodzisz..!
Ci którzy słuchali naszej dalszej wymiany zdań mieli niezły ubaw..no z jednym wyjątkiem..od razu się opamiętałam i zakończyłam tą głupią rozmowę..
Harry nie powiedział nawet słowa odkąd zasiedliśmy do stołu.przeczesałam delikatnie palcami jego loki ..spojrzał na mnie delikatnie unosząc kąciki swych ust
-Czemu jesteś taki nieobecny..?Coś się stało?-zapytałam przybliżając się do niego i wtulając w jego ciepłe ramiona ..bez sprzeciwu przyciągnął mnie mocniej do siebie i pocałował w czoło
-Nic kochanie..nie przejmuj się mną ..tochę boli mnie głowa ..lepiej będzie jak już pójdę..
-Na pewno..może pójdę z tobą..-wyraźnie ucieszył się na te słowa
-Nie nie trzeba ..położę się spać..-wpił się zachłannie w moje usta..tak przy wszystkich trochę mnie zaskoczył tą namiętnością ..znowu.. -Dobranoc..śpij słodko Kocham cie -szepną mi do ucha 
-Ja ciebie też-odparłam
Gdy odchodził spojrzał na Liama..zrobiłam to samo..
Payne..miał twarz ukrytą w dłoniach..

_________________________________________________________________________________

Cześć wszystkim..!!

To już dziewiąty rozdział..kurcze dość długie wstawiam te rozdziały..ale to chyba dobrze..A i chciałam bardzo podziękować za pierwsze komentarze liczę ,że będzie ich co raz więcej:D
Może zostawiać w komach linki do waszych blogów bardzo chętnie je odwiedzę 

To do jutra Directioners:!!!

czwartek, 29 marca 2012

Rozdział VIII"" More than this"




Poczułam ,że ktoś uderza mnie w udo tym samym sprowadzając na ziemię .To był Niall. Tego chłopca nie dało się nie lubić .To takie wieczne dziecko .Zawsze uśmiechnięty, pozytywnie nastawiony do życia i....wiecznie głodny co niewiarygodnie mnie bawiło.
-No to co księżniczko?  Zamknięta w wieży ??-poruszał zabawnie brwiami  tak oprócz tej dziwnej schizy na punkcie jedzenia chłopak miał wiele rzeczy niepoukładane w głowie.
-Niall, te twoje porównania sprawiają, że zaczynam martwić się o twoje zdrowie psychiczne. Mógłbyś powiedzieć to samo tylko wiesz..tak ,żeby normalny człowiek załapał??-postukałam się palcem w głowę
-Hhaha bardzo śmieszne-oburzył się .On chyba sam nie wie co mówi-Ech..-w końcu dał za wygraną-chodziło mi o to, że teraz kiedy jesteś z naszym słodkim Loczkiem...(co mnie trochę martwi bo może się okazać ,że będziesz mi przez to poświęcała mniej czasu...)-zrobił minę niewiniątka-no to wiesz już nie będziesz miała tyle hmm swobody w rozmowach z innymi chłopakami..
-No wiesz może ja jej nie potrzebuje..a ty na tym nie bój się nie ucierpisz..a tak w ogóle to..co ma jedno do drugiego??-jakoś próbowałam to poukładać jednak nie myślenie blondynka jest nie na moją głowę..
-No przeważnie to mam na myśli zero flirtowania i takie tam ale wiesz co-nachylił się ,żeby szepnąć mi do ucha-jak by cię kiedyś trafił jakiś skok w bok czy coś to spoko zaufaj mi a ja mogę cię kryć i będę cicho! -momentalnie od niego odskoczyłam i palnęłam go w ramie powinnam raczej w głowę to w niej rozprzestrzeniają się te chore pomysły
-Głupi jesteś!- zaśmiałam się histerycznie
-Wiem ale ty i tak mnie kochasz-uśmiechną się od ucha bo dobrze wiedział ,że ma racje. Pomyślałam chwile co by tu odpowiedzieć i postanowiłam, że pobawię się trochę w jego myślenie
-No to ja ci powiem tak. księżniczka w wierzy owszem..ale sama na własne życzenie zamknięta i ma swój własny klucz ,którego może użyć ,żeby z niej wyjść-uśmiechnęłam się triumfalnie. Myślenie Horana jest zaraźliwe
-No nie wiem nie wiem..Harry to ci tak łatwo odejść nie pozwoli ..za bardzo cię kocha .odkąd wróciliśmy dzisiaj w kółko tylko o tobie..Pytamy się kiedy robimy próbę bo niedługo koncert a on ,że jest zbyt szczęśliwy na próby..ale w końc się odbyła nie powiem... już  , się cieszyłem jak wyszedł bo te jego amory to mnie o mdłości przyprawiają...apropo jedzenia  coś bym zjadł..masz może coś dobrego ?-patrzyłam na niego z dziwną miną bo trochę mnie zaskoczył
-Jak to jest ,że ja nie mogłam cię zrozumieć a ty od razu załapałeś?- wydukałam
-Talent kochana talent Jestem Niall i to czyni mnie zajebistym..to jak z tym jedzeniem..?-dopytywał się
-No..-sięgnęłam do mojej szafki-mam delicje i chipsy proszę bardzo jedz jeśli cię to uszczęśliwi  i smacznego-uśmiechnęłam się .Widok blondynka cieszącego się ze swojego jedzenia jest po prostu bezcenny
-Taaak! Horan  napełni brzuszek bo jego przyjaciółka jest dobra mu pozwala !-wydarł się na całe gardło
W tym momencie wszyscy się na nas spojrzeli..Na początku panowała niezręczna cisza a już po chwili każdy składał się ze śmiechu..oczywiście z wyjątkiem Nialla ,który  pałaszował. Był przy tym śmiertelnie poważny..


  ********************** 


No i przyszedł poniedziałek .W szkole byłam na godzinę 9.W pierwszy dzień tygodnia zawsze zaczynam później lekcje co sprawia ,że dzień staje się lepszy.

Przede mną ostatnie dwie lekcje ,na które chodzę razem z chłopakami  a mianowicie impostacja głosu oraz zajęcia teatralne .Zadzwonił dzwonek wiec szybko pokierowałam się w stronę sali.Harry czekał już na mnie przed drzwiami. Zmierzałam uśmiechnięta w jego kierunku .Bolała mnie trochę głowa i miałam jeszcze małą gorączkę ale jego widok odganiał wszelkie mało znaczące dolegliwości. Już prawie byłam przy Loczku kiedy zatrzymał mnie nie kto inny jak nasz drogi Payne i pociągnął na bok. Rzuciłam w stronę Harrego przepraszające spojrzenie
-Hej Joan-puścił mi oczko Liam...wspominałam już wcześniej o jego śmiałych gestach?- Jak ci miną dzień?
-Dobrze ale..czy to na pewno o to chciałeś zapytać? -od razu wiedziałam ,że jest jakaś sprawa a on jak zwykle nie umie mówić wprost
-Heh..no masz racje. Tak właściwie to ma do ciebie pewną prośbę..


 *** OCZAMI LIAMA***


Zobaczyłem Joan idącą do Hazzy .Haha.Mam świetną okazję,żeby popsuć mu nastrój do końca dnia.Zatrzymałem blondynkę  i pociągnąłem ją na bok
-Hej Joan jak ci miną dzień?-zapytałem stwarzając pozory niewinnego zatroskanego przyjaciela.Ta dobre.W rzeczywistości myślałem właśnie o tym jaka jest piękna i niestety nie moja co sprawiało ,że w środku cały wrzałem jak parujący czajnik.Chciałem i to bardzo ją pocałować tu i teraz..jednak byłaby to najgłupsza rzecz jaką bym kiedykolwiek zrobił.
-Dobrze-odpowiedziała z uśmiechem-ale..czy na pewno o to chciałeś mnie zapytać?
Zajebiście czujecie to? Do tego jest bystra..kobieta ideał i kurwa nie moja!!!!
-Heh-opanowałem swoje wewnętrzne emocje ,które z minuty na minute tliły się we mnie coraz bardziej.
-No nasz racje-odparłem delikatnie zastanawiając się co mam wymyślić? Jaką propozycje złożyć w sposób taki by jej nie odstraszyć..Mam!-Tak właściwie to mam do ciebie prośbę...
-Słucham-uśmiechnęła się zachęcająco
-Wiesz moje oceny z angielskiego martwią nie tylko mnie ale i moich rodziców.Mówią,że zespół nie pozwala mi na edukacje i grożą,że  jeśli się nie poprawie..moge zapomnieć o dalszej karierze..-serio ,nawet ja bym pękł gdybym coś takiego usłyszał-A ty masz piątkę więc pomyślałem ,że może byś mi pomogła.Przyjaciółka chyba nie odmówi prawda?
-No jasne!-krzyknęła od razu .Spodziewałem się takiej reakcji-Dziewczyny idą dzisiaj do kina o 16 więc do wieczora jestem sama ..co powiesz na 16:30? Wpadniesz i coś razem wymyślimy?
-Będę o czasie-posłałem jej pełny wdzięczności uśmiech i odszedłem zadowolony z siebie.Po drodze minąłem Harrego.Spojrzałem na niego z wyższością .Wiedział,że nie próżnuje i próbuje wygrać to co najcenniejsze..No cóż..dopiero się rozkręcam:D



 ***OCZAMI HARREGO***


Każda najmniejsza cząstka mojego ciała ociekała gniewem i zazdrością.Wiem,że Joan nie jest tu niczemu winna,ale jedną z jej wad jest zbytnia ufność innym.Co prawda Liam to jej przyjaciel.,niby i mój..były.Teraz toczymy jak by taką walkę.Może kiedyś znowu wszystko będzie takie jak na początku naszej znajomości?Tego na serio nie wiem.Najgorsze w tym wszystkim jest to,że musze udawać przed resztą ,że wszystko jest ok.Nie lubie ich okłamywać .To przecież moja rodzina jak to mówią nasi fani Jedno Marzenie Jeden Zespół Jeden Kierunek..a co by było gdyby tabloidy dowiedziały się o naszym małym kryzysie..nie nie można do tego dopuścić.Z tego co mi się wydaje Liam nie ma takich problemów z tym wszystkim...

Po chwili rozmyślań podbiegła do mnie Joan
-Przepraszam,że czekasz ale wiesz..Liam..-zmartwiła się
-Ok nic się nie stało chodź już lepiej do klasy-odparłem wysilając się na uśmiech.
Nauczycielka poinformowała klase o naszym koncercie podczas konkursu.Wszyscy byli zadowoleni bo nie powiem One Direction był lubianym zespołem w tej szkole.
Po zajęciach przyszedł czas na impostacje głosu.To chyba mój ulubiony przedmiot i z tego co mi się wydaje Joan także.
Gdy lekcja dobiegło końca szybko pobiegłem do swojej szafki po kurtkę i udałem się na poszukiwania mojej blondyneczki.Może to dziwne ale wystarczył zaledwie 5 minut bym za nią zatęsknił.nie wiem co by było gdyby wybrała Liama..dobra nawet o tym nie myśle bo tylko sobie nastrój popsuje.
Złapałem ją gdy wychodziła ze szkoły.
-Hej!-krzyknąłem a ona się odwróciła podbiegła do mnie i objęła mnie.Uwielbiam takie drobne gesty z jej strony-Jesteś może dzisiaj wolna? Co powiesz na kino..w ostatnim rzędzie..-szepnąłem jej do ucha.
Joan puściła mnie z objęć ,chwyciła moją ręke i zaczęła iść.Na początku nie odpowiedziała
-Joan?-stanąłem i złapałem ją za pod brudek bo uciekała ode mnie wzrokiem
-Am..wiesz..jeśli o to chodzi o to to dzisiaj nie dam rady..-była zdenerwowana
-Trudno to może obejrzymy coś u mnie..hej -pocałowałem ją w policzek - to nie powód do smutku.
-Tylko,że druga opcja też odpada..Obiecałam Liamowi,że pomogę mu dzisiaj w lekcjach..One tego potrzebuje ..a ja jako przyjaciółka muszę się sprawdzić..nie uważasz..-widać było,że źle jej z tym co mówi..Więc po to Liam ją złapał..a to bystrzak..byłem wściekły oczywiście,że tak! tylko Joan nie może tego wiedzieć..już wystarczy jej nieprzyjemności
.-Jasne ,nie ma sprawy.W sumie to nawet dobrze bo i mi przyda się chwila z książką..Objąłem ją w tali i pokierowaliśmy się do internatu.
Gdy byliśmy na miejscu odprowadziłem Joan pod drzwi jej pokoju.Dostałem całusa na pożegnanie i ze smakiem Joan w ustach wróciłem do swojego pokoju...

--------------------------------------------------------------------------------------------

Hej hej DIRECTIONERS!!! Ciekawi was co będzie dalej??? Kolejna notka już jutro


Do jutra papa kochani:D
@Asia_Official



środa, 28 marca 2012

Rozdział VII "And...? What now?"






Na zegarze widniała godzina 15.Liama już  dawno u mnie nie było (o dziwo Hazza też się nie pojawił)a ja czekałam na Katy i Alex ,które lada chwila powinny się pojawić. Przebrałam się w czarne dresy rurki i luźną szarą koszulkę z rękawem 3/4.

Leżałam na łóżku kiedy zobaczyłam jak otwierają się drzwi od pokoju a przez nie wchodzą uśmiechnięte od ucha do ucha dziewczyny.
-Jaon! -krzyknęły i podbiegły żeby mnie wyściskać. Liam dzwonił do nas ,że jesteś chora..-zaczęła Alex
-Zaraz..co? Dzwonił tylko po to ,żeby wam to powiedzieć? -ta sytuacja co raz bardziej mnie zadziwiała ..co niesie za sobą nagła zmiana Liama? Zawsze był opiekuńczy ale teraz okazuje to ..no..no w inny sposób.
-Tak prosił żebyśmy wracały dzisiaj wcześniej bo potrzebujesz towarzystwa..
-..no i jesteśmy-dokończyła zadowolona Katy
-Bardzo się cieszę ale...jeśli chodzi o moje zdrowie to wszystko jest już prawie ok i spokojnie jutro mogę iść do szkoły.
-No to świetnie..!-Alex spojrzała do swojej torby i zrobiła zmartwioną minę-muszę cię zmartwić .Po drodze nie było czasu żeby pójść do jakiegoś sklepu..będziemy cię musiały jeszcze na chwile zostawić..Może czegoś potrzebujesz?
-Chyba mam wszystko..chociaż zaczekajcie-sięgnęłam po mój portfel i wyjęłam z niego banknot dwudziestozłotowy.-poproszę białą czekoladę i...dwa duże słodkie pomarańcze-uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Ok. .to lecimy i jeszcze raz sorry ,że cię tak zostawiamy..-Lexi było trochę głupio z tego powodu 
-Nie śpieszcie się

Gdy Katy otworzyła drzwi zobaczyła przed nimi Harrego z ręką w górze ,który nie zdążył zapukać
-Hej-wysilił się na uśmiech w stronę dziewczyn
-Cześć dobrze ,że jesteś to ją na chwilę zajmiesz. Będziemy niedługo Pa!- krzyknęła Alex na do widzenia i zamknęła za sobą drzwi.



Harry  stał obok stołu ,ręką trzymał na oparciu krzesła. Miał dziwną minę..mogłoby się wydawać jak by... cierpiał..?Ale nie fizycznie tylko psychicznie. Coś niewątpliwie zjada go od środka.
Szybko podniosłam się z łóżka ,podeszłam do niego i  mocno przytuliłam.
-Co się stało?
Na początku nic nie odpowiedział tylko mocniej mnie przytulił i pocałował
-Był tu Liam? -zdziwił mnie tym pytaniem. Chyba jednak nie jest tak dobrze jak mnie zapewniał mój przyjaciel..
-Tak był, ale już dawno poszedł.
-I co ci powiedział?- Chłopak dopytywał się o wszystko głosem wypranym z jakichkolwiek emocji
-Nic konkretnego..-myślałam jak odpowiednio dobrać słowa ,żeby nie palnąć jakiegoś głupstwa, które mogłoby tylko pogorszyć całą sytuacje-przeprosił za swoje zachowanie. Tłumaczył się zaskoczeniem w całej tej sytuacji. Powiedział ,że stracił nad sobą kontrole.. 
-Coś jeszcze? -kolejne  pytanie ,które budziło moje podejrzenia.
-Tak właściwie to .to wszystko..a możesz mi powiedzieć czemu ty nie przyszedłeś tak jak mi obiecałeś. Czekałam na ciebie..Liam powiedział ,że już między sobą wszystko wyjaśniliście i jest ok..ale ty się nie pojawiłeś..czemu?- bardzo chciałam się tego dowiedzieć..

-Heh- bąknął-nie jest do końca tak różowo jak ci delikatnie powiedział ale..to nie ważne.
Jeśli chodzi o to czemu nie przyszedłem to.. uznałem ,że może będziesz chciała sobie przemyśleć kilka spraw i nie chciałem ci w tym przeszkadzać..-puścił mnie za swych objęć i usiadł na krześle.
 Sprawnie wślizgnęłam się na jego kolana mając nadzieję ,że dowiem się wreszcie czegoś konkretnego...
-Niby w czym ? Zamiast ciebie pojawił się Liama a to nie na niego czekałam..-posłałam mu uśmiech mają nadzieję ,że moje słowa choć trochę poprawią mu humor..Tak się jednak nie stało..
-No właśnie to tym bardziej dobrze ,że mnie nie było bo przeszkodziłbym w waszej pogawędce..-odwrócił głowę tak by unikać mojego wzroku
-A to niby czemu-byłam trochę zaskoczona..wydawało mi się, że Harremu może się to nie spodobać a co dopiero ,że będzie twierdził iż mógł nam przeszkadzać .W tym momencie mnie olśniło..
-Czekaj! Czy ty przypadkiem nie jesteś zazdrosny?!-zaśmiałam się wiedząc ,że trafiłam w punkt
-A nawet jeśli to co..Jesteś teraz moja..-objął mnie w tali przyciągając bliżej do siebie i złożył kilka delikatnych pocałunków na mojej szyi..
-Może powiesz mi..mam powody do zazdrości-
tym razem na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech..jednak poważny był nadal, co nie powiem trochę mnie przerażało..ale chociaż tyle że się rozpogodził .Musiałam zapewnić go ,że jego podejrzenia są bezpodstawne przynajmniej jeśli chodzi o mnie co do tamtego..już nie mam zupełnie pojęcia..
-Nie nie masz..-pocałowałam go ostrożnie w usta..-Liam to tylko..przyjaciel...nikt więcej i tak zostanie
-Ja też kiedyś byłem tylko twoim przyjacielem..-doszukiwał się dziury w całym..nie powiem charakterek to ona ma ciężki 
-Owszem..masz racje tyle, że między wami jest  pewna różnica..-znów powolny i delikatny pocałunek ode mnie 
-Doprawdy..-zapytał rozmarzonym tonem , wziął mnie na ręce i wstał z krzesła. Humor już mu się poprawił..uff..całe szczęście..
-Ciebie Kocham.-szepnęłam mu do ucha.. -a Liam..to..-przerwał mi 
-Nie chce już o nim rozmawiać. Jest wiele znacznie przyjemniejszych tematów na przykład...-ułożył mnie na kocu i całował po moich obojczykach i policzkach...omijając usta szerokim łukiem..to było denerwujące..
-Robisz to specjalnie!-  krzyknęłam ze śmiechem ..zaśmiał się uwodzicielsko
-Niby co..?-odparł udając ,że zupełnie nie ma pojęcia o czym mówię
-Kusisz mnie..
-Bo cie kocham..i taki miałem plan..-wreszcie mnie pocałował
-Nie chce cie stracić..
-Zrobię wszystko, żeby do tego nie doszło..nie pozwolę ci nigdy, żebyś cierpiała...A już na pewno przeze mnie ..nigdy..-po tych słowach pogrążyliśmy  w długim i cudownym pocałunku.

W moim brzuchu panował" tupot małych stóp" te cholerne pingwiny wiedziały kiedy mają przyjść(:D) i wprawić mnie w to uczucie ..przyjemności..
Zastanawiało mnie tylko jedno..Jak wiele wspólnego ma ze sobą dzisiejsze zachowanie Liama(chodzi mi o ten wybuch a później o jego śmiałe gesty i słowa wobec mnie) i dziwny nastrój mojego lokersa .Niby nic gdy się na to patrzy z daleka ale ja byłam pewna ,że jedno ma wiele do drugiego. Tylko jakie kluczowy element łączy to w jedność.. ? Zaraz czy to mogę być ..ja? Co raz bardziej zaczynam w to wierzyć..Zanim ich poznałam stanowili jedność nie chce teraz tego popsuć..Już widze te nagłówki w gazetach .
"Obca dziewczyna niszczy One Direction"
Fanki by mnie zabiły ..

                                                                       **********

Wylegiwałam się z (już na całe szczęście)radosnym Harrym. Oglądaliśmy jakąś bezsensowną telenowele. Już na samym początku chciałam ją przełączyć jednak mój cudowny loczek uznał, że chwila z "brazylijskim dnem" jeszcze nikomu nie zaszkodziła .Po krótkiej wymianie zdań byłam zmuszona mu ustąpić.



Godzinę później do pokoju wparowały dziewczyny i zaczęły się dziwnie na nas patrzeć..No przecież nie robiliśmy nic złego..Leżałam wtulona w tors mojego chłopaka a on mnie obejmował, to chyba nie jest dziwne a na pewno zabroniona..zaraz..no tak. One przecież nic nie wiedzą z tego wszystkiego zapomniałam powiedzieć czegoś takiego moim lokatoreczkom. Kurde..! Poczułam jak moje policzki nabierają koloru
-Co jest grane?- zapytała Alex odkładając swoje torby z zakupami i w między czasie puszczając do mnie oczko.
-Yyy..no..wiecie was nie było..znaczy..Harry pomóż! -szepnęłam zdenerwowana do chłopaka. On tylko się zaśmiał i pocałował mnie w usta...Super! Teraz to już moja twarz był zupełnie czerwona dlatego schowałam ją przywierając do lokersa.

-Moje drogie-zaczął mówić powoli. Widać ,że ta cała sytuacja bardzo go śmieszyła i przypadła mu do gustu-tak to właśnie jest jak wygląda-ogromny triumfalny uśmiech-Ktoś musiał ją pocieszyć kiedy was niestety nie było na posterunku.

Zaczęły się śmiechy. Po chwili przyszła do nas reszta zespołu ..Standard-nasza stała paczka. Przywitaliśmy się wszyscy. Chłopaki pytali o to jak się czuje i czy czegoś mi przypadkiem nie potrzeba .Zapewniłam ich, że wszystko mam i podziękowałam za chęci. Spojrzałam w stronę Harrego. Jego wzrok tkwił e jednym punkcie. Ciekawa postanowiłam sprawdzić co go tak hipnotyzuje .Okazało się ,że Loczek uważnie śledzi zachowanie Liama..


____________________________________________________________________________

Cześć wszystkim znowu:D Ostatnio dość często dodaje rozdziały bo miałam trochę spisane na komputer ..teraz niestety wszystko jest na kartkach miłego segregatora więc zajmie mi trochę więcej czasu ,żeby spisać te bzdury..Ale wiecie akurat ten rozdział to mi się podoba mam nadzieję ,że komuś z was też:P
Do kolejnego wpisu papa:D

wtorek, 27 marca 2012

Rozdział VI "Sometimes everything is not what is seems"



Liam patrzył na nas jak by miał za raz wybuchnąć. Było kompletnie zdezorientowany.
-A to... to.. CO TO MIAŁO BYĆ!!-krzyknął oburzony
-Liam co jest?- zapytał Harry
-Że niby wy... wu jesteście razem!!??
-Masz z tym jakiś problem?!-krzyknął  Loczek a ja odskoczył od niego machinalnie
-Posłuchaj-zaczęłam- ja nie roz..-Liam  mi przerwał
-Nie chce mi się was słuchać w ogóle nie wiem po co tu przyszedłem !Joan mam nadzieje ,że wyzdrowiejesz szybko a jeszcze szybciej przejrzysz na oczy on nie jest tak myślisz-wyszedł trzaskając za sobą drzwiami.



Opadłam bezwładnie na łóżko i schowałam twarz w dłoniach. Poczułam jak ktoś gładzi mnie po włosach.
-Co to miało być..?Co mu się stało i o co chodziło ?-zapytałam ze łzami w oczach
-Nie wiem, ale niedługo to wyjaśnię obiecuje.


                                             ****OCZAMI HARREGO****


Siedziałem tak przez chwilą przytulając Joan i nie mogłem pojąć skąd wziął się u Liama ten nagły wybuch złości. Musiałem to sprawdzić .Natychmiast.
-Będziesz na mnie zła jeśli na chwilę cię zostawię?- zapytałem moją dziewczynę
-Nie..spokojnie idź wszystko gra.-Pocałowałem ją w czoło i wyszedłem.

Gdy otworzyłem drzwi do pokoju ,zobaczyłem tępo gapiącego się w telewizor Liama.
Nawet nie zwrócił uwagi na to ,że wszedłem.
Powoli zbliżyłem się do niego próbując się opanować i zacząłem mówić
-Wiesz mógłbyś mi wytłumaczyć co ci się stało bo jakoś nie mogę tego pojąć?!Proszę oświeć mnie do cholery!!
-Chcesz oświecenia?!-spojrzał na mnie z drwiącym uśmiechem
-Z przyjemnością!!Nigdy nie mówiłeś ,że Joan ci się podoba, Nawet nie raczyłeś wspomnieć!
-A niby po co miał bym to robić ? To moja sprawa kogo kocham a tobie nic do tego! Zresztą ona jest wyjątkowa nigdzie takiej drugiej nie ma..nie takiej..
-Sam odpowiedziałeś na swoje pytanie ,skoro wiesz to to na pewno nie zdziwi cię ,że nie tylko tobie wolno w kimś takim się..
-urwał w tym momencie a we mnie wszystko zaczęło się gotować
-Chyba żartujesz!!Zakochałeś się w niej?!-Patrzył na mnie spojrzeniem wypranym z emocji-No niestety-już za późno...Ona jest teraz częścią mnie i nic na to nie poradzisz..Nawet nie próbuj..
-Czego? -uśmiechnął się złowrogo -właśnie, że będę próbował i uprzedzam, że nie zawsze gram czysto ,bo. twierdzisz, że ona jest częścią ciebie hm...a czy ona tak samo myśli o tobie?
-Jestem tego pewien! -krzyknąłem ale po chwili zastanowiłem się nad swoimi słowami..
Mój związek z Joan jest praktycznie tak świeży ,że nie można go w pełni nazwać związkiem..trochę pogubiłem się we własnych myślach..
-Haha! No tego to się niedługo dowiemy..-miałem wrażenie, że potrafi czytać my w myślach..A co jeśli ona tak na prawdę nawet nie zdaje sobie sprawy z tego ,że nie tylko ja się ją interesowałem..? A jeśli zwróci na to uwagę to..
-Liam dlaczego mi to robisz? Jesteśmy najlepszymi kumplami ,nie chce mieć cie za wroga ja ..ją kocham..-już sam nie wiedziałem co mam mówić jakich argumentów użyć, żeby przekonać samego siebie
-To cie w żaden sposób nie usprawiedliwia ....niech sama zdecyduje kogo woli? -no i właśnie chodzi o to ,że tego najbardziej się obawiam..jej decyzji..
-Wiem, że to będę ja..-nie patrzyłem na Liama nie chciałem dać mu satysfakcji z tego ,że zobaczy niepewność w moich oczach..niestety w głosie można było wyczuć ją na kilometr
-Przekonamy się...to jest gra a ona to nagroda, która daje wieczne szczęście.-idealnie odzwierciedlił tymi słowami to co czuje i co daje mi Joan.
-Dobrze więc spróbuj .Ale ja tez nie będę siedział bezczynnie.-postanowiłam wziąć się  w garść, przestać użalać nad sobą i zacząć wreszcie działać .Zawalczyć o blondwłosą i pokazać ,że ją kocham..ponad wszystko co się stanie..
-Na to liczę-odpowiedział
-Jeżeli jednak zdarzy się tak ,że nie będzie mnie chciała, czego w tej chwili nie biorę pod uwagę –powiedziałem to specjalnie ,żeby pobudować siebie i swoją samoocenę -uszanuje jej decyzje. Liczy się dla mnie jej szczęście..Wiem, że cie kocha..ale nie tak jak byś chciał .. Do ciebie czuje to co do pozostałej trójki miłość braterską..Pamiętasz ?Na początku była naszą siostrzyczką..uwielbiała to...Nie chce ,żeby teraz przez nas cierpiała..-przypomniałem sobie chwile kiedy wspólnie wygłupialiśmy się idąc ulicami Londynu..każdy był tak psychicznie czysty..bez zobowiązań kłótni..nie wiem kiedy wrócą te czasy..
-Nie mam zamiaru jej skrzywdzić..-liczyłem na taką odpowiedź chociaż i tak dobrze to wiedziałem
-Dobrze więc próbuj bo już sam coraz bardziej jestem ciekaw jak to się zakończy..Ale nie zapominaj, że jest teraz za mną więc jest pewna granica ,której nie radzę ci przekraczać.-postanowiłem trochę go podenerwować co w niewielkim stopniu poprawiło i mój humor
-Tak a teraz przepraszam..muszę coś ..załatwić....-wyszedł z pokoju zostawiając mnie samego..




               ***OCZAMI JOAN ***

Siedziałam przy stole nerwowo bawiąc się palcami..
-Gdzie ten Harry? Niech już przyjdzie i mi wszystko wyjaśni bo sama za cholerę nie mam zielonego pojęcia co jest grane.-myślałam
Usłyszałam ciche pukanie do drzwi i szybko podbiegłam by je otworzyć z nadzieją ,że to Hazza..Jakież było moje zdziwienie kiedy to nie jego zobaczyłam a ..Liama
Stał tak w progu za spuszczoną głową.
-Mogę wejść?- zapytał takim tonem jak by miał się zaraz popłakać
-To zależy. Jeśli znów chcesz na mnie nawrzeszczeć to nie.
-Nie wrzeszczałem na ciebie. Poza tym już mi przeszło i chciałem cie przeprosić to jak?
-Wchodź-usiedliśmy przy stole. Zajęłam miejsce na przeciwko Liama
-Więc?- zapytałam- Dowiem się co kierowało twoim dzisiejszym zachowaniem?
-Słuchaj...-zaczął niepewnie-ja sam nie wiem co we mnie wstąpiło, po prostu bardzo mnie zaskoczyliście  i to dlatego..
Na prawdę strasznie przepraszam ,z Harrym już wszystko sobie wyjaśniliśmy.
Proszę nie gniewaj się na mnie bo tego nie zniosę jesteśmy przyjaciółmi i nie chcę cię stracić.
W tym momencie chwycił moją rękę ,która była oparta o krawędź stołu.
wiem czemu ale..odebrałam ten gest cieplej niż zwykle..to przecież naturalne dla przyjaciół..tak? Nieważne..ech tak czy siak nie umiałam się na niego gniewać był taki słodki..
Do twarzy mu z tą pokorną minką .Delikatnie uśmiechnęłam się do niego i powiedziałam
-Jesteśmy przyjaciółmi i nic tego nie zmieni..A twój dzisiejszy wybryk zaliczam do..hmm..burzy hormonów wieku dojrzewania?
Obydwoje wybuchnęliśmy w tym momencie śmiechem..no i wszystko po staremu. Bardzo mnie to cieszyło Liama chyba nawet bardziej..?Nie ważne .Liczy się to ,że jest super.


-Dobra to teraz powiedz jak tam twoja gorączka
-Sama nie wiem ,poczekaj chwilkę to zmierzę.
Termometr wykazał 38 st.C .Znowu wzrosła..po prostu świetnie.
-Wskakuj pod koc a ja naleję ci rosołku od mamy póki jeszcze nie wystygł.
Tak też zrobiłam .Z tego wszystkiego zupełnie zapomniałam o tym uzdrowicielskim pakunku od mamy Liama..Hm a może by tak zadzwonić do mojej rodzicielki ?Nawet nie wie ,że ma córkę chorą..Nie..lepiej jej nie martwić rozmawiałam z nią w piątek rano więc nie jest jeszcze tak źle.
otuliłam się cieplej kocem jednak po chwili musiałam zmienić moją pozycje ponieważ Liam podał mi miskę z rosołkiem..hmm..pachniał cudownie!! Spróbowałam pierwszą łyżkę
-Liam czy twoja mama jest zawodową kucharką? Ta zupka jest pyszna!
-Nie..nie kucharka .jeśli zawodowa to raczej kura domowa-zaczęliśmy się śmiać a ja musiałam uważać ,żeby nie zalać łóżka rosołem.



Gdy moja miska była już pusta Liam przyniósł mi kubek ciepłego soku i stos kanapek z Nutellą.  część była dla niego. Potem włączył telewizor. Akurat leciała jakaś komedia. Była na serio śmieszna a parodiowanie aktorów przez Liama dostarczało mi kolejnej dawki humoru. Było mi razem z nim tak dobrze. Nagle o czymś sobie przypomniałam...
-Hej a tak w ogóle to nie wiesz gdzie jest Harry? Mówił, że zaraz wróci a nie ma go już od ponad godziny-chłopakowi momentalnie zrzedła mina .Co jest?
-Reszta miała już nie długo wracać .Może na nich czeka albo już przyjechali i chce sobie z nimi pogadać ..nie wiem sam..
Aha..no może..?
-A ty nie chcesz do nich iść? Nie widzieliście się  już trochę pewnie macie kilka spraw do obgadania?
-Mam czas.. cały tydzień jeszcze przed nami jeszcze mi się znudzą .Nie zostawię cię tu samej..koledzy mogą na mnie poczekać
Uśmiechną się słodko..zaraz..STOP! Coś się zmieniło..czemu on jest tak przesadnie miły? Owszem wcześniej takie teksty były żartami ale teraz zachowywał się inaczej..żeby nie powiedzieć odważniej..HEJ! Ubzdurało ci się coś!- goniłam samą siebie w myślach .Dobrze, że gorączka nie
wypaliła mi jeszcze reszty rozumu..

 ------------------------------------------------------------------------------------------------------


Nie wiem jak mi to na razie wychodzi mam napisane jakieś czterdzieści rozdziałów do przodu ale nie skończone wię prosze mam pisać dalej?